Historia

Poszukiwanie złota Kolumba



Zawartość

Krzysztof Kolumb, kapitan genueński w służbie Korony Kastylii, wyruszył w swoją pierwszą podróż w sierpniu 1492 roku w celu dotarcia do Indii Wschodnich, płynąc na zachód przez Ocean Atlantycki. Jak dobrze wiadomo, zamiast dotrzeć do Azji, Kolumb natknął się na karaibskie wyspy obu Ameryk. Przekonany, że odkrył krańce Azji, Kolumb wyruszył z powrotem do Hiszpanii 15 stycznia 1493 r. na pokładzie karaweli Nina. Według dziennika z jego podróży, 14 lutego Kolumb został złapany przez burzę u wybrzeży Azorów. Wynikający z tego zły stan jego statku zmusił go do stawienia się w Lizbonie (Portugalia) 4 marca 1493 r. Kolumb w końcu przybył do Palos de la Frontera w Hiszpanii jedenaście dni później, 15 marca 1493 r. [4]

Podczas podróży powrotnej, będąc na pokładzie statku, Kolumb napisał list informujący o wynikach swojej podróży i ogłaszający odkrycie „wysp Indii”. W dopisku dodanym podczas bezczynności w Lizbonie Kolumb informuje, że wysłał co najmniej dwa egzemplarze listu na dwór hiszpański – jeden egzemplarz do katolickich monarchów Ferdynanda II z Aragonii i Izabeli I Kastylii, a drugi do aragońskiego urzędnika. Luis de Santángel, główny zwolennik i sponsor finansowy wyprawy Kolumba.

Kopie listu Kolumba zostały w jakiś sposób odebrane przez wydawców, a drukowane wydania jego listu zaczęły pojawiać się w całej Europie w ciągu kilku tygodni od powrotu Kolumba do Hiszpanii. [5] Hiszpańska wersja listu (na podstawie listu, który wysłał do Luisa de Santángel) została wydrukowana w Barcelonie prawdopodobnie pod koniec marca lub na początku kwietnia 1493 roku. około miesiąc później. W ciągu pierwszego roku od jego przybycia w różnych miastach europejskich ukazało się osiem kolejnych wydań wersji łacińskiej — dwa w Bazylei, trzy w Paryżu, kolejne dwa w Rzymie i jeszcze jedno w Antwerpii. Już w czerwcu 1493 r. list został przetłumaczony przez poetę na wiersze włoskie i ta wersja doczekała się wielu wydań w ciągu następnych kilku lat. Niemieckie tłumaczenie pojawiło się w 1497 roku. Szybkie rozpowszechnienie listu Kolumba umożliwiła prasa drukarska, nowy wynalazek, który pojawił się dopiero niedawno.

List Kolumba (zwłaszcza wydanie łacińskie) ukształtował wstępną publiczną percepcję nowo odkrytych ziem. Rzeczywiście, do czasu odkrycia pokładowego dziennika Kolumba, opublikowanego po raz pierwszy w XIX wieku, list ten był jedynym znanym bezpośrednim świadectwem Kolumba jego doświadczeń podczas pierwszej podróży w 1492 roku [6]. , między 1493 a 1500 opublikowano około 3000 egzemplarzy listu Kolumba, z czego połowa we Włoszech, co czyni go czymś w rodzaju bestsellera na tamte czasy. [7] W przeciwieństwie do tego, list Kolumba z 1495 r. z jego drugiej wyprawy i jego list z 1505 r. z jego czwartej wyprawy miały tylko jeden wydruk, prawdopodobnie nie przekraczający 200 egzemplarzy.

Nigdy nie odnaleziono oryginalnych wersji listu Kolumba, napisanego jego ręką. Znane są tylko wydania drukowane — hiszpańskie i łacińskie. Jednak trzecia wersja listu, zawarta w XVI-wiecznej kolekcji rękopisów znanej jako Libro Kopiator, została odkryta w 1985 roku. Ta wersja rękopisu różni się pod kilkoma istotnymi względami od wydań drukowanych i chociaż jej autentyczność jest wciąż niepewna, wielu uważa, że Kopiador wersja ma być bliższą wersją oryginalnego listu Kolumba.

Opublikowane łacińskie wersje listu są prawie wszystkie zatytułowane „List Kolumba, na wyspach Indii poza Gangesem niedawno odkrytym”. Termin „Indie za Gangesem” (Indie dodatkowe Gangem) był archaicznym terminem często używanym przez wcześniejszych geografów (np. Ptolemeusza) w odniesieniu do Azji Południowo-Wschodniej (mniej więcej od Birmy do Półwyspu Malajskiego), właściwy subkontynent indyjski był określany jako „Indie w obrębie Gangesu” (Indie wewnątrz Gangem). [8] W ten sposób wyspy „Indii za Gangesem”, do których twierdzi się, że zostały osiągnięte, z grubsza odpowiadają współczesnej Indonezji lub okolicy. Wcześniej drukowane wydanie hiszpańskie nie ma tytułu, podobnie jak rękopis listu do monarchów katolickich (Libro Kopiator). [9]

W liście Krzysztof Kolumb nie opisuje samej podróży, mówiąc jedynie, że przebył trzydzieści trzy dni i dotarł na wyspy „Indii” (las Indias), „wszystko to wziąłem w posiadanie dla naszych Wysokości, z głoszeniem heroldów i latającymi sztandarami królewskimi, a nikt się nie sprzeciwiał”. Opisuje wyspy jako zamieszkane przez „Indian” (Indios).

W drukowanych listach Kolumb relacjonuje, jak nadał nowe imiona sześciu wyspom. Cztery są na współczesnych Bahamach: (1) Sant Salvador (dla której podaje również nazwę lokalną, Guanaham w wydaniu hiszpańskim i Guanahanin w łacińskiej literze współczesne angielskie teksty zwykle oddają ją jako Guanahani), (2) Santa Maria de Concepcion, (3) Ferrandina (Fernandinam w wersji łacińskiej, we współczesnych tekstach Fernandina) oraz (4) la Isla Bella (podane jako Hyzabellam w wersji łacińskiej oraz La Izabela we współczesnych tekstach). [10] On również wymienia (5) La Isla Juana (Joanna po łacinie, współczesna Kuba) i (6) wyspa La Spañola (Hispana w piśmie łacińskim współczesne Hispaniola). W liście Kolumb mówi, że wierzy, że Juana jest w rzeczywistości częścią kontynentu kontynentalnego (ziemia twarda) z Cathay (Catajo, archaiczne dla Chin), chociaż przyznaje, że niektórzy napotkani Indianie poinformowali go, że Juana jest wyspą. W dalszej części listu Kolumb umieszcza wyspy na szerokości 26°N, nieco na północ od ich faktycznego położenia („es distinta de la linea equinocial veinte e seis grados”). (Uwaga: w Kopiador Kolumb nie wspomina o szerokościach geograficznych ani rodzimej nazwie Guanahanin.)

W swoim liście Kolumb opisuje, jak żeglował wzdłuż północnego wybrzeża Juana (Kuba), szukając miast i władców, ale znalazł tylko małe wioski „bez żadnego rządu” („no cosa de regimiento”). Zauważa, że ​​tubylcy zwykle uciekali, gdy się zbliżali. Uznając ten ślad za bezowocny, postanowił zawrócić i skierować się na południowy wschód, w końcu ujrzawszy dużą wyspę Hispaniola i zbadać jej północne wybrzeże. Kolumb wyolbrzymia rozmiary tych ziem, twierdząc, że Juana jest większa niż Wielka Brytania („maior que Inglaterra y Escocia juntas”), a Hispaniola większa niż Półwysep Iberyjski („en cierco tiene mas que la Espana toda”).

W swoim liście Kolumb wydaje się próbować przedstawić wyspy Indii jako nadające się do przyszłej kolonizacji. W opisach columbusa naturalnych siedlisk w jego listach podkreśla się rzeki, lasy, pastwiska i pola „bardzo odpowiednie do sadzenia i uprawy, do hodowli wszelkiego rodzaju stad bydła oraz wznoszenia miast i gospodarstw” („gruesas para plantar y senbrar, para criar ganados de todas suertes, para hedificios de villas e lugares”). Głosi również, że Hispaniola „obfituje w wiele przypraw i wielkie kopalnie złota i innych metali” („ay mucha especiarias y grandes minas de oros y otros metales”). Porównuje bujną i dobrze nawodnioną Hispaniolę jako korzystniejszą do osadnictwa niż górzystą Kubę.

Kolumb charakteryzuje rdzennych mieszkańców wysp Indii jako prymitywnych, niewinnych, bez powodu („jak bestie”, „como bestias”) i niegroźnych. Opisuje, jak chodzą w większości nago, że brakuje im żelaza i broni, i są z natury bojaźliwi i bojaźliwi („son asi temerosos sin remedio”), a nawet „nadmiernie tchórzliwi” („en demasiado grado cobardes”).

Według Kolumba, nakłonieni do interakcji tubylcy są dość hojni i naiwni, gotowi wymienić znaczne ilości cennego złota i bawełny na bezużyteczne szklane drobiazgi, potłuczone naczynia, a nawet końcówki do sznurowadeł („cabos de agugetas”). W wydaniach drukowanych (choć nie w Kopiador wersji) Kolumb zauważa, że ​​próbował uniemożliwić swoim marynarzom wykorzystywanie naiwności Indian, a nawet rozdawał tubylcom rzeczy wartościowe, takie jak tkaniny, jako prezenty, aby byli dobrze usposobieni „aby mogli może stać się chrześcijanami i skłaniać się pełni miłości i służby ku naszym Wysokościom i całemu narodowi kastylijskiemu”.

Kolumb zwraca szczególną uwagę, że tubylcom brakuje zorganizowanej religii, nawet bałwochwalstwa („no conocian ninguna seta nin idolatria”). Twierdzi, że tubylcy wierzyli, że Hiszpanie i ich statki „spadły z nieba” („que yo. venia del cielo”). Kolumb zauważa, że ​​mieszkańcy różnych wysp wydają się mówić tym samym językiem (wszyscy Arawaki z regionu mówili Taino), co, jak przypuszcza, ułatwi „nawrócenie na świętą religię Chrystusa, na którą tak naprawdę, o ile mogę postrzegają, są bardzo gotowi i przychylnie nastawieni”.

Prawdopodobnie obawiając się, że jego charakterystyka może sprawić wrażenie, iż tubylcy nie nadają się do użytecznej pracy, Kolumb zauważa, że ​​Indianie „nie są powolni ani niewykwalifikowani, ale mają doskonałe i bystre zrozumienie”. Zauważa również, że „kobiety wydają się pracować więcej niż mężczyźni”.

Fizyczne opisy Kolumba są krótkie, zauważając tylko, że tubylcy mają proste włosy i „nie są też czarni jak ci w Gwinei”. Chodzą zwykle nago, choć czasami noszą małą bawełnianą przepaskę na biodrach. Często noszą wydrążoną laskę, której używają zarówno do orki, jak i do walki. Jedzą swoje jedzenie „z wieloma przyprawami, które są zdecydowanie za gorące” („comen con especias muchas y muy calientes en demasía” w Kopiador wersja Columbus odnosi się do czerwonej ostrej papryczki chili swoją nazwą Taino, Agís). Kolumb twierdzi, że Indianie praktykują monogamię („każdy mężczyzna jest zadowolony tylko z jednej żony”), „z wyjątkiem władców i królów” (którzy mogą mieć nawet dwadzieścia żon). Wyznaje, że nie jest pewien, czy mają pojęcie własności prywatnej („Ni he podido entender si tenian bienes proprios”). W bardziej szczegółowym fragmencie Kolumb opisuje indyjskie czółno napędzane wiosłem (kajak, pierwszy znany pisemny wygląd tego słowa, pierwotnie z języka Taino). Kolumb porównuje kajak indyjski do kajaka europejskiego fusta (mała kuchnia).

Pod koniec listu Kolumb ujawnia, że ​​lokalni Indianie powiedzieli mu o możliwym istnieniu kanibali, których nazywa „potworami” („monstruos”). Jest to prawdopodobnie nawiązanie do Karaibów z Wysp Podwietrznych, choć ani słowo „kanibal”, ani „Karaiby” nie pojawia się w wydaniach drukowanych (jednak w Kopiador list, twierdzi, że „potwory” pochodzą z wyspy zwanej „Caribo”, prawdopodobnie Dominika). Kolumb mówi, że potwory są długowłose, bardzo dzikie i „jedzą ludzkie mięso” („los quales comen carne humana”). Kolumb sam ich nie widział, ale mówi, że miejscowi Indianie twierdzą, że potwory mają wiele kajaków i że pływają z wyspy na wyspę, najeżdżając wszędzie. Jednak Kolumb głosi niewiarę w istnienie tych „potworów”, a raczej sugeruje, że jest to prawdopodobnie tylko lokalny mit indiański dotyczący jakiegoś odległego indiańskiego plemienia morskiego, które prawdopodobnie nie jest podobne do nich („Uważam je za nie bardziej istotne niż inne”, „yo no los tengo en nada mas que a los otros”).

Kolumb łączy historię potworów z inną lokalną legendą o plemieniu wojowniczek, które podobno zamieszkują wyspę „Matinino” na wschód od Hispanioli („pierwsza wyspa Indii, najbliższa Hiszpanii”, prawdopodobnie nawiązująca do Gwadelupy). Kolumb spekuluje, że wspomniane wyżej potwory przewożone przez kajaki są jedynie „mężami” tych wojowniczych kobiet, które co jakiś czas odwiedzają wyspę w celu kojarzenia się. [12] Wyspa kobiet podobno obfituje w miedź, którą kobiety-wojowniki przekuwają na broń i tarcze.

Aby jego czytelnicy nie zaczęli się obawiać, Kolumb kończy bardziej optymistycznym raportem, mówiąc, że miejscowi Indianie Hispanioli powiedzieli mu również o bardzo dużej pobliskiej wyspie, która „obfituje w niezliczone złoto” („en esta ay oro sin cuenta”). (Nie nadaje nazwy tej złotej wyspie drukowanymi literami, ale w Kopiador Wersja ta jest zidentyfikowana i nazwana jako „Jamaica”.) W drukowanych listach Kolumb twierdzi, że sprowadza ze sobą niektórych „łysych” mieszkańców wyspy. Wcześniej w liście Kolumb mówił także o krainie „Avan” („Faba” w Kopiador list), w zachodniej części Juana, gdzie mówi się, że mężczyźni „rodzą się z ogonami” („donde nacan la gente con cola”) – prawdopodobnie nawiązanie do Guanajatabey na zachodniej Kubie.

ten Libro Kopiator wersja listu zawiera więcej rodzimych nazw wysp niż wydania drukowane. [13] Na przykład w Kopiador Columbus zauważa, że ​​wyspa „potworów” nazywa się „Caribo” i wyjaśnia, w jaki sposób kobiety-wojowniki z Matinino wysyłają swoje dzieci płci męskiej, aby tam się wychowywały. [14] Odnosi się również do wyspy zwanej „Borinque” (Puerto Rico), niewymienionej w wydaniach drukowanych, o której tubylcy twierdzą, że leży między Hispaniolą a Caribo. ten Kopiador list notatki Juana jest nazywana przez tubylców „Kuba” („aquéllos llaman de Cuba”). Podaje też więcej szczegółów na temat złotej wyspy, mówiąc, że jest „większa niż Juana” i leży po jej drugiej stronie, „którą nazywają Jamajką”, gdzie „wszyscy ludzie nie mają włosów, a złoto jest bez miary”. („que llaman Jamaica adonde toda la gente della son si cabellos, en esta ay oro sin medida”). [15] W Kopiador Columbus sugeruje, że sprowadza do Hiszpanii normalnych (pełnowłosych) Indian, którzy byli na Jamajce, którzy zgłoszą więcej na ten temat (zamiast sprowadzać własnych łysych mieszkańców wyspy, jak twierdzą drukowane listy).

Kolumb opisuje także niektóre z jego własnych działań w listach. W liście zauważa, że ​​nakazał wzniesienie fortu La Navidad na wyspie Hispaniola, pozostawiając kilku hiszpańskich kolonistów i handlarzy. Kolumb donosi, że zostawił również karawelę – najwyraźniej ukrywając utratę swojego okrętu flagowego, Santa Maria. Donosi, że La Navidad znajduje się w pobliżu zgłoszonych kopalni złota i jest dobrze umiejscowioną bazą dla handlu, który bez wątpienia wkrótce zostanie otwarty z Wielkim Chanem ("gran Can") na kontynencie. Mówi o lokalnym królu w pobliżu Navidad, z którym się zaprzyjaźnił i traktował go jak brata („y grand amistad con el Rey de aquella tierra en tanto grado que se preciava de me lhamar e tener por hermano”) – prawie na pewno odniesienie do Guacanagaríx , kacyk Marién. [16]

w Kopiador wersji (ale nie wydań drukowanych), Kolumb nawiązuje do zdrady „jednego z Palos” („uno de Palos”), który uciekł z jednym ze statków, najwyraźniej narzekając na Martina Alonso Pinzóna, kapitana Pinta (chociaż ta część Kopiador rękopis jest uszkodzony i trudny do odczytania). [17] Kopiador wersja wspomina również o innych punktach osobistych tarcia, które nie zostały zawarte w wydaniach drukowanych, m.in. wzmianki o drwinach Kolumba, których doznał na hiszpańskim dworze przed jego odejściem, ugięły się pod presją używania dużych statków do żeglugi oceanicznej, zamiast preferowanych przez niego małych karawel, które byłyby wygodniejsze do zwiedzania.

Na końcu swojego drukowanego listu Kolumb obiecuje, że jeśli monarchowie katoliccy wrócą z większą flotą, przywiezie z powrotem dużo złota, przypraw, bawełny (wspomnianej wielokrotnie w liście), mastyksu, aloesu, niewolników i ewentualnie rabarbaru i cynamonu („o czym słyszałem tutaj”).

Kolumb kończy list wzywając swoje Królewskie Mości, Kościół i lud Hiszpanii do dziękczynienia Bogu za to, że pozwolił mu odnaleźć tak wiele dusz, dotychczas zagubionych, gotowych do nawrócenia na chrześcijaństwo i wiecznego zbawienia. Zachęca ich również, aby z góry podziękowali za wszystkie dobra doczesne, które w Indiach znajdują się w obfitości, a które wkrótce zostaną udostępnione Kastylii i reszcie chrześcijaństwa.

ten Kopiador wersja (ale nie drukowana wersja hiszpańska lub łacińska) zawiera również nieco dziwaczny okrężną drogę do mesjańskiej fantazji, w której Kolumb sugeruje, że monarchowie powinni wykorzystać bogactwo Indii do sfinansowania nowej krucjaty w celu podbicia Jerozolimy, sam Kolumb oferuje ubezpieczenie dużej armii dziesięciu tysięcy kawalerii i stu tysięcy piechoty w tym celu.

Podpis różni się w zależności od wydania. Wydrukowany list hiszpański jest datowany na pokładzie karawel „na Wyspach Kanaryjskich” 15 lutego 1493 r. („Fecha en la caravela sobra las yslas de Canaria a xv de Febrero, ano Mil. cccclxxxxiii”) i podpisany jedynie „El Almirante ”, podczas gdy drukowane wydania łacińskie są sygnowane „Cristoforus Colom, oceanee classis prefectus” („prefekt floty oceanicznej”). Jednak wątpliwe jest, aby Kolumb rzeczywiście w ten sposób podpisał oryginalny list. Według kapitulacji Santa Fe wynegocjowanych przed jego wyjazdem (kwiecień 1492), Krzysztof Kolumb był nie uprawniony do używania tytułu „Admirała Oceanu Morskiego”, chyba że jego podróż zakończyła się sukcesem. Byłoby wysoce aroganckie, gdyby Kolumb podpisał się w ten sposób w lutym lub marcu, kiedy pismo zostało napisane, zanim ten sukces został potwierdzony przez dwór królewski. Kolumb uzyskał potwierdzenie swojego tytułu dopiero 30 marca 1493 r., kiedy katoliccy monarchowie, potwierdzając otrzymanie jego listu, zwrócili się do Kolumba po raz pierwszy jako „nasz admirał Oceanu Morza oraz wicekról i gubernator wysp, które mają odkryto w Indiach” („nuestro Almirante del mar Océano e Visorrey y Gobernador de las Islas que se han descubierto en las Indias”). [18] Sugeruje to, że podpis w wydaniach drukowanych nie znajdował się w oryginalnym liście, ale był wyborem redakcyjnym przez kopistów lub drukarzy. [19]

w Kopiador W wersji są fragmenty (pominięte w wydaniach drukowanych) z prośbą do monarchów o honory obiecane mu w Santa Fe, a dodatkowo z prośbą o kardynała dla syna i wyznaczenie jego przyjaciela, Pedro de Villacorta, na płatnika Indii. ten Kopiador list oznaczono jako „wyprodukowano na Morzu Hiszpanii 4 marca 1493” („Fecha en la mar de España, a quatro días de março”), co stanowi wyraźny kontrast z 15 lutego podanym w wersjach drukowanych. Na końcu nie ma nazwiska ani podpisu Kopiador litera kończy się nagle „En la mar” („Na morzu”).

W drukowanych wydaniach hiszpańskich (choć nie w wydaniach łacińskich ani w Kopiador), jest mały postscriptum z dnia 14 marca, napisane w Lizbonie, w którym zauważa się, że podróż powrotna zajęła tylko 28 dni (w przeciwieństwie do 33 dni na zewnątrz), ale niezwykłe zimowe burze opóźniły go o dodatkowe 23 dni.Kodycyl w drukowanej wersji hiszpańskiej wskazuje, że Kolumb wysłał ten list do „Escribano de Racion”, a drugi do ich Wysokości. Edycje łacińskie nie zawierają dopisku, ale kończą się epigramem wersetowym dodanym przez Leonarda de Cobraria, biskupa Monte Peloso.

Nie wiadomo, czy istnieje oryginalna kopia rękopisu listu Kolumba. Historycy musieli oprzeć się na wskazówkach w wydaniach drukowanych, z których wiele publikowano bez daty i miejsca, aby zrekonstruować historię listu.

Zakłada się, że Kolumb napisał oryginalny list w języku hiszpańskim. W rezultacie historycy są skłonni zgodzić się, że wydanie barcelońskie (które nie ma daty ani nazwy wydawcy i wygląda na pospiesznie drukowane) było prawdopodobnie pierwszym, które zostało opublikowane i było najbliższe oryginalnemu rękopisowi. Na końcu wydania barcelońskiego znajduje się kodycyl stwierdzający:

"Esta carta enbió Colom al Escrivano de Ración, las Islas halladas en las Indias, zawartość otra de sus Altezas.(Trans: „Ten list został wysłany przez Kolumba do Escrivano de Racion. Spośród wysp znalezionych w Indiach. Zawiera (był zawarty?) inny (list) dla ich Wysokości”)

Sugeruje to, że Kolumb wysłał dwa listy – jeden do Escrivano de Ración, Luis de Santángel, a drugi do katolickich monarchów, Ferdynanda II Aragońskiego i Izabeli I Kastylii.

W drukowanej wersji hiszpańskiego listu postscriptum nosi datę 14 marca, a nie 4 marca może to być tylko błąd drukarza list do monarchów w Libro Kopiator podaje poprawną datę postscriptum, 4 marca 1493. [20]

Wyślij Edytuj

W podsumowaniu dziennika pokładowego syn Kolumba, Ferdynand Kolumb (potwierdzony przez Bartolomé de las Casas), donosi, że jego ojciec napisał dwa listy do katolickich monarchów w środku burzy wokół Azorów 14 lutego i zapieczętował je w wodoszczelnych beczkach, jedną wyrzuconą za burtę, drugą przywiązaną do rufy, tak że jeśli statki się zatopią, litery same dryfują na ląd. [21] Prawie niemożliwe jest przypuszczenie, że listy zostały wysłane w ten sposób, beczki zostały prawdopodobnie odłowione, gdy burza ucichła, a postscriptum potwierdza, że ​​zostały wysłane później. (Jest również mało prawdopodobne, że Kolumb zainicjował ten długi list w środku burzy – z pewnością miał pilniejsze sprawy do załatwienia, prawdopodobnie główną część listu napisał w spokojnym okresie przed burzą 12 lutego i pospieszył do dokończ je, gdy nadejdzie burza.) [22]

Istnieje pewna niepewność co do tego, czy Krzysztof Kolumb wysłał listy bezpośrednio z Lizbony, po zadokowaniu tam 4 marca 1493, czy zatrzymał je aż do Hiszpanii, wysyłając listy dopiero po przybyciu do Palos de la Frontera 15 marca, 1493.

Jest wysoce prawdopodobne, choć niepewne, że Kolumb wysłał list z Lizbony na dwór hiszpański, prawdopodobnie kurierem. [23] Dziennik Kolumba donosi, że po przybiciu do Lizbony Bartłomiej Dias (w imieniu króla Portugalii Jana II) zażądał, aby Kolumb dostarczył mu jego raport, na co Kolumb usilnie odmówił, twierdząc, że jego raport dotyczy wyłącznie monarchów Hiszpanii. [24] Kolumb prawdopodobnie zdawał sobie sprawę, że czas jest najważniejszy. Często zdarzało się, że agenci królewscy i handlowi zaczepiali powracających marynarzy i przeprowadzali wywiady w dokach, więc portugalski król prawdopodobnie wkrótce uzyska informacje, których szukał. [25] Kiedy już ustalił położenie wysp odkrytych przez Kolumba, Jan II mógł rozpocząć ofensywę prawną lub wysłać własne statki, aby przejąć je dla Portugalii. Tak więc Kolumb zdał sobie sprawę, że hiszpański dwór musi być jak najszybciej poinformowany o wynikach jego podróży. Gdyby Kolumb postanowił poczekać, aż dotrze do Palos, aby wysłać swój list, mógłby on zostać odebrany zbyt późno, aby hiszpańscy monarchowie mogli zareagować i zapobiec jakimkolwiek portugalskim działaniom. Najwcześniejszy hiszpański zapis tej wiadomości, mówiący, że Kolumb „przybył do Lizbony i znalazł wszystko, czego szukał”, znajduje się w liście Luisa de la Cerda y de la Vega, księcia Medinaceli, w Madrycie, datowanym na marzec. 19, 1493, [26]

Prawdopodobnie strach przed przechwyceniem kuriera z Lizbony przez portugalskich agentów skłonił Kolumba do wprowadzenia dezinformacji w swoim liście. Na przykład Kolumb twierdzi, że napisał list na karawelach, gdy przebywał wokół Wysp Kanaryjskich (a nie Azorów), prawdopodobnie po to, by ukryć, że żeglował po portugalskich wodach terytorialnych. [2] (Rękopis do monarchów zapisuje lokalizację jako „Mar de España”. [27] ) W liście Kolumb również lokalizuje wyspy na 26°N, dość na północ od ich faktycznego położenia, prawdopodobnie próbując je ustawić. powyżej linii szerokości geograficznej wyznaczonej przez traktat z Alcáçovas z 1479 r. jako granicę wyłącznych dominiów korony portugalskiej (nieco skrócił – szerokość geograficzna traktatu została ustalona na szerokości geograficznej Wysp Kanaryjskich, około 27°50', która obejmuje na środku półwyspu Floryda). Nie podaje żadnych szczegółów na temat swojego położenia, nie wspomina, czy płynął na zachód, północ czy południe, czy też wody były płytkie czy głębokie – listy Kolumba „mówią wiele i niczego nie ujawniają”. [28] Co więcej, nie jest jasne co do długości podróży, twierdząc, że zajęła ona „trzydzieści trzy dni” (co jest mniej więcej poprawne, jeśli mierzy się je z Wysp Kanaryjskich, ale minęło siedemdziesiąt jeden dni, odkąd opuścił Hiszpanię). to niejednoznaczne). Wreszcie, jego stanowcze stwierdzenie, że formalnie „przejął w posiadanie” wyspy dla katolickich monarchów i zostawił ludzi (i statek) w La Navidad, mogło zostać podkreślone, aby zapobiec jakimkolwiek roszczeniom Portugalczyków.

Odbiorcy Edytuj

Bezpośrednim odbiorcą hiszpańskiego listu Kolumba był Escribano de Ración—w tamtym czasie Luis de Santángel. Oficjalne stanowisko Korony Aragonii, Escribano de Ración był wysokim księgowym lub kontrolerem wydatków domowych króla i może być uważany za ministra finansów Ferdynanda II Aragońskiego. [29] [30]

Nic dziwnego, że Kolumb wskazał Santangela jako pierwszego odbiorcę wiadomości. Santangel był osobą, która przedstawiła sprawę i przekonała królową Izabelę do sponsorowania podróży Kolumba osiem miesięcy wcześniej. Rzeczywiście, Santangel zorganizował większość finansowania korony kastylijskiej (większość z własnej kieszeni), aby umożliwić monarchom jej sponsorowanie. [30] [31] Jako że Santangel dużo zależało na wynikach tej ekspedycji, być może bardziej niż ktokolwiek inny, było być może naturalne, że Kolumb skierował do niego swój pierwszy list. Co więcej, jak wskazuje list, Kolumb szukał więcej środków na powrót z jeszcze większą flotą do Indii tak szybko, jak to możliwe, więc warto natychmiast skontaktować się z Santangelem, aby mógł wprawić koła w ruch na drugą podróż.

Historia drugiego egzemplarza listu, który rzekomo został wysłany do monarchów katolickich, jest bardziej skomplikowana. Czasownik "zawierać" w kodycylu hiszpańskiego Listu do Santangela pozostawia niejasne, który z nich był zawarty. Niektórzy uważają, że listy do monarchów i do Santangela były wysyłane oddzielnie, być może nawet w różne dni (odpowiednio 4 marca i 14 marca) [32] inni sugerują, że Santangel miał osobiście dostarczyć list do monarchów (mimo że obsługa korespondencji królewskiej była poza jego formalnymi funkcjami bliskość Santangela do Izabeli mogła być kwestią bezpieczeństwa [33] ) jeszcze inni wierzą, że jest odwrotnie, że list do Santangel został złożony najpierw do monarchów, aby uzyskać królewską aprobatę, zanim zostanie przesłany do Santangel w celu ostatecznego publikacja (byłoby to zgodne z biurem Santangela jako Escribano, aby nadzorować i opłacać drukarnie). [34] Odpowiedź monarchów katolickich skierowana do Kolumba, datowana 30 marca 1493 r., potwierdza otrzymanie listu, ale nie wyjaśnia, w jaki sposób został on dostarczony. [35]

Historycy od dawna wierzyli, że drukowane wydania hiszpańskie, choć nie mają adresata z wyjątkiem „Señora”, opierają się na kopii listu wysłanego przez Kolumba do Luisa de Santangel [36], ale że wydanie łacińskie wydrukowane w Rzymie (i następnie Bazylea, Paryż itd.) była przetłumaczoną wersją kopii listu wysłanego przez Kolumba do monarchów katolickich.

Drukowane wydania hiszpańskie i łacińskie są praktycznie identyczne, z niewielkimi różnicami, z których większość można przypisać drukarzom. W szczególności w wydaniu łacińskim pominięto dopisek i kodycyl odnoszący się do Escribanooraz dodaje prolog i epilog nieobecne w wydaniach hiszpańskich, które dają pewne wskazówki co do jego domniemanej proweniencji. Najwcześniejsza wersja łacińska (choć nie nosi daty ani nazwy drukarza) stwierdza, że ​​list był zaadresowany do „Raphaela Sanxisa” (przypuszczalnie miał oznaczać Gabriela Sancheza, skarbnika Korony Aragonii [37] ) i zawiera powitanie na cześć katolika. król Ferdynand II Aragoński (późniejsze wydania łacińskie korygują nazwisko adresata do „Gabriel Sanchez” i dodają Izabelę I Kastylii do pozdrowienia). [38] W prologu zaznaczono, że przekładu na łacinę dokonał notariusz Leander de Cosco, a zakończył 29 kwietnia 1493 r. („trzeci kalendarz maja”). W wydaniach łacińskich znajduje się też epilog z epigramem wychwalającym Ferdynanda II autorstwa prałata neapolitańskiego Leonarda de Corbaria, biskupa Monte Peloso.

Przez większą część minionego stulecia wielu historyków interpretowało te notatki, wskazując, że wydanie łacińskie było przetłumaczoną kopią listu wysłanego przez Kolumba do katolickich monarchów, którzy w tamtym czasie sprawowali sąd w Barcelonie. Powszechnie powiązana historia jest taka, że ​​po tym, jak oryginalny hiszpański list Kolumba został odczytany na głos na dworze, notariusz Leander de Cosco został poproszony przez Ferdynanda II (lub jego skarbnika, Gabriela Sancheza) o przetłumaczenie go na łacinę. Kopia została następnie przekazana do Neapolu (wówczas część korony Aragonii), gdzie przejął ją biskup Leonardus. Biskup przeniósł go następnie do Rzymu, prawdopodobnie po to, by przekazać jego treść papieżowi Aleksandrowi VI. W tym czasie papież był pogrążony w rozstrzyganiu między roszczeniami koronnych Portugalii i Hiszpanii w sprawie odkryć Kolumba. Bulla papieska Między regionami, przedstawiająca wstępną opinię papieża, została wydana 3 maja 1493 r., aczkolwiek pozostawały sporne szczegóły do ​​wypracowania (wkrótce pojawiła się druga i trzecia bulla). [39] Możliwe, że biskup Leander próbował wykorzystać list Kolumba, aby wpłynąć na ten proces. Podczas pobytu w Rzymie biskup Leonardus zorganizował publikację listu przez rzymskiego drukarza Stephanusa Planncka, prawdopodobnie mając na celu popularyzację i rozwój hiszpańskiej sprawy. [40] Kolejne przedrukowanie listu w Bazylei, Paryżu i Antwerpii w ciągu kilku miesięcy wydaje się sugerować, że egzemplarze rzymskiego wydania wędrowały zwykłymi szlakami handlowymi do Europy Środkowej, prawdopodobnie przewożone przez kupców zainteresowanych tą wiadomością.

Odkrycie w 1985 r. zeszytu rękopisów, znanego jako Libro Kopiator, zawierający kopię listu Kolumba skierowanego do monarchów katolickich, doprowadził do rewizji tej historii. [41] Kopiador wersja ma kilka bardzo charakterystycznych różnic w stosunku do wydań drukowanych. Obecnie coraz częściej uważa się, że wydanie łacińskie wydrukowane w Rzymie jest w rzeczywistości tłumaczeniem listu do Santangela i że list do monarchów nigdy nie został przetłumaczony ani wydrukowany. Innymi słowy, wszystko wydania drukowane, hiszpańskie i łacińskie, wywodzą się z tego samego hiszpańskiego listu do Luisa de Santangel. [5] W tym ujęciu odniesienie do „Raphaela Sanxisa” dodane przez rzymskiego drukarza uważane jest za zwykły błąd, prawdopodobnie wynikający z zamieszania lub niepewności we Włoszech co do tego, kto dokładnie sprawował urząd „Escribano de Racion” z Aragonii w biskup lub drukarz błędnie zakładając, że był to Gabrel Sanchez, a nie Luis de Santangel. Inną możliwością jest to, że biurokracja aragońska wykonała kopię listu Santangela i przesłała kopię Sanchezowi w celach informacyjnych, i że list ten dotarł do Włoch jakimś kanałem, za pozwoleniem królewskim lub bez niego (fragment włoskiego tłumaczenia). sugeruje, że skarbnik wysłał kopię swojemu bratu Juanowi Sanchezowi, wówczas kupcowi we Florencji). [42]

Niemniej jednak niektórzy historycy uważają, że Kolumb wysłał trzy różne listy: jeden do monarchów katolickich (kopia rękopisu), drugi do Luisa de Santangel (pochodzenie drukowanych wydań hiszpańskich), a trzeci do Gabriela Sancheza (pochodzenie wydań łacińskich). Innymi słowy, litery Santangel i Sanchez, chociaż praktycznie identyczne, są jednak różne. [43] Pozostawia to jednak otwartą kwestię, dlaczego Kolumb wysłał osobny list do Gabriela Sancheza, skarbnika Aragonii, z którym nie był w bliskich stosunkach, ani nie był szczególnie zaangażowany w przedsięwzięcie w Indiach, ani też nie był bardziej wpływowy w sądzie niż Santangel lub inne osoby, do których Kolumb mógł się zwrócić. [44]

Wybór Gabriela Sancheza mógł jednak nastąpić z rekomendacji lub inicjatywy Luisa de Santangela. Gabriel Sanchez pochodził z rodziny conversos, której początki sięgają Żyda o imieniu Alazar Goluff z Saragossy [30], a Sanchez był żonaty z córką kuzyna Santangela (również o imieniu Luis de Santangel). [45] Chociaż nie ma żadnych zapisów o bezpośrednim zaangażowaniu Sancheza w organizację lub finansowanie floty, jego siostrzeniec, Rodrigo Sanchez, był na pokładzie statku Kolumba jako chirurg [46] lub veedor (lub inspektora skarbowego). [45] Lata wcześniej trzej bracia Gabriela Sancheza – Juan, Alfonso i Guillen – a także jego szwagier, syn kuzyna Santangela (także myląco o imieniu Luis de Santangel, jak jego ojciec) zostali oskarżeni o spisek w zabójstwie hiszpańskiego inkwizytora Pedro de Arbués w 1485 roku. Juan i Alfonso uciekli za granicę, Guillen został osądzony, ale dano mu szansę na skruchę. Szwagier Santangel został jednak uznany za winnego judaizacji i skazany na śmierć. Sam Gabriel Sanchez również został oskarżony, ale wkrótce został uwolniony przez swojego pracodawcę, króla Ferdynanda II. [45] Być może nieprzypadkowo inną osobą zamieszaną w spisek był wujek Leandera Cosco, łacińskiego tłumacza listu Kolumba do Sancheza, który sam mógł być krewnym klanu Sanchez. [45] Brat Gabriela, Juan Sanchez, osiadł we Florencji jako kupiec i wiadomo, że otrzymał kopię listu Kolumba od Gabriela Sancheza, który zlecił przetłumaczenie na język włoski (przetrwał tylko fragment, patrz poniżej). Jeden z bratanków Gabriela, także Juan Sanchez, został później (1502) agentem skarbu Aragonii w Sewilli i wykonawcą dostaw dla kolonii Hispanioli. [47] Te zawiłe powiązania rodzinne między Luisem de Santangel, Gabrielem Sanchezem, Juanem Sanchezem i Leanderem Cosco mogą być zwykłym zbiegiem okoliczności, ale sugerują również, że proces rozpowszechniania mógł być centralnie zorganizowany przez Luisa de Santangela za pośrednictwem kanałów, którym ufał.

W ostatnich latach sugerowano, że wydrukowany list nie został w całości napisany ręką Kolumba, ale został zredagowany przez urzędnika dworskiego, prawdopodobnie Luisa de Santangel. [48] ​​Potwierdza to odkrycie Libro Kopiator. Tekst w drukowanych wydaniach hiszpańskich i łacińskich jest znacznie czystszy i uproszczony niż wędrująca proza ​​listu Kolumba do monarchów, znaleziona w Libro Kopiator. W szczególności drukowane wydania pomijają praktycznie wszystkie aluzje Kolumba do osobistych tarć znalezionych w rękopisie – dotyczących wyboru statków, wcześniejszego traktowania na dworze królewskim lub niesubordynacji „jednego z Palos” (Martín Alonso Pinzón) – jako a także dziwaczne wezwanie Kolumba do krucjaty w Ziemi Świętej. Pominięcie tych „rozpraszających” punktów silnie sugeruje, że w redagowaniu wydań drukowanych była jeszcze jedna ręka. I że ta ręka była prawdopodobnie urzędnikiem królewskim, ponieważ te punkty można interpretować jako niegodne lub wstydliwe dla korony.

Sugeruje to, że drukowanie listu Kolumba, jeśli nie zostało podjęte bezpośrednio przez królewskie dowództwo, prawdopodobnie miało królewską wiedzę i aprobatę. [49] Jego intencją mogło być spopularyzowanie i przyspieszenie hiszpańskiej sprawy przeciwko portugalskim roszczeniom. Jak wspomniano wcześniej, były one intensywnie negocjowane na dworze papieskim w latach 1493-94. Jeśli tak, to całkiem możliwe, że Luis de Santangel był właśnie tym urzędnikiem królewskim, że redagował treść i nadzorował druk w Hiszpanii, i to właśnie Santangel wysłał kopię zredagowanego listu do Gabriela Sancheza, który przystąpił do jego rozpowszechniania do jego kontakty we Włoszech mają zostać przetłumaczone na łacinę i włoski i tam wydrukowane. Specyfika wydań drukowanych („Katalanizmy” w pisowni, pominięcie Izabeli) sugeruje, że cały proces redagowania, drukowania i rozpowszechniania był od samego początku prowadzony przez urzędników aragońskich — takich jak Santangel i Sanchez — a nie przez kastylijczyków.

Małe wydania hiszpańskie (i ich późniejsze zniknięcie) byłyby zgodne z tą tezą. Aby wpłynąć na opinię publiczną w Europie, a zwłaszcza na Kościół i papieża, wersja hiszpańska nie była tak użyteczna jak wersja łacińska, więc nie było celu kontynuowania drukowania hiszpańskiego wydania, gdy tylko wersja łacińska stała się dostępna. Rzeczywiście, po podpisaniu traktatu z Tordesillas w czerwcu 1494 r. nie było sensu przedrukowywać wydań łacińskich. Tak więc list Kolumba służy jako wczesny przykład wykorzystania nowej prasy drukarskiej przez państwo do celów propagandowych.

Likwidacja roszczeń Edytuj

Krzysztof Kolumb prawdopodobnie miał rację, wysyłając list z Lizbony, ponieważ wkrótce potem portugalski król Jan II rzeczywiście zaczął wyposażać flotę, aby przejąć odkryte wyspy dla Królestwa Portugalii. Portugalski król podejrzewał (słusznie, jak się okazuje), że odkryte przez Kolumba wyspy leżą poniżej linii geograficznej Wysp Kanaryjskich (ok. 27°50'), granicy wyznaczonej traktatem z Alcáçovas z 1479 roku jako obszar Portugalczyków. wyłączność (potwierdzona bullą papieską) Aeterni regis z 1481 r.). [50]

Pilne raporty o przygotowaniach Portugalii przesłał na dwór hiszpański książę Medina-Sidonia. [51] Ferdynand II wysłał swojego emisariusza, Lope de Herrerę, do Lizbony, aby poprosić Portugalczyków o natychmiastowe zawieszenie wszelkich wypraw do Indii Zachodnich do czasu ustalenia lokalizacji tych wysp (a jeśli uprzejme słowa zawiodą, grozić) . Jeszcze przed przybyciem Herrery Jan II wysłał swojego emisariusza, Ruy de Sande, na dwór hiszpański, przypominając hiszpańskim monarchom, że ich marynarzom nie wolno pływać poniżej szerokości kanaryjskiej i sugerując wstrzymanie wszelkich wypraw na zachód. Kolumb był oczywiście w trakcie przygotowań do swojej drugiej podróży.

Papież Aleksander VI (obywatel Aragoński i przyjaciel Ferdynanda II) został sprowadzony do walki, aby ustalić prawa do wysp i określić granice konkurujących roszczeń. Jego pierwszy byk w tej sprawie, Między regionami, datowany 3 maja 1493 r., był niezdecydowany. Papież przypisał Koronę Kastylii „wszystkie ziemie odkryte przez ich wysłanników” (tj. Kolumba), o ile nie są one w posiadaniu żadnego chrześcijańskiego właściciela (co potwierdził list Kolumba). Z drugiej strony Papież chronił również portugalskie roszczenia, potwierdzając ich wcześniejsze traktaty i bulle („żadne prawo przyznane żadnemu chrześcijańskiemu księciu nie jest niniejszym rozumiane jako wycofane lub mające zostać wycofane”). Tak więc w swoim pierwszym ujęciu papież skutecznie pozostawił sprawę nierozstrzygniętą aż do ustalenia rzeczywistego położenia geograficznego wysp. [52] (Uwaga: chociaż większość negocjacji została zorganizowana przez Ferdynanda II Aragońskiego, który osobiście zainteresował się drugą podróżą, faktyczne oficjalne roszczenie o tytuł na wyspach należało do jego żony, królowej Izabeli I Kastylii. prawa, traktaty i bulle dotyczą tylko poddanych Korony Kastylii i Kastylii, oraz nie do korony aragońskiej lub poddanych aragońskich)

Najwyraźniej wkrótce zdano sobie sprawę, że wyspy prawdopodobnie leżą poniżej granicy szerokości geograficznej, ponieważ zaledwie chwilę później papież Aleksander VI wydał drugą bullę Eximiae oddania (oficjalnie datowany również na 3 maja, ale napisany ok. lipca 1493), który próbował rozwiązać ten problem, ukradkiem sugerując, że portugalski traktat miałby zastosowanie do „Afryki” i wyraźnie pomijał wzmiankę o Indiach. W trzeciej próbie, w innym byku zwanym również Między regionami, napisany latem i datowany na 4 maja 1493 r., Papież po raz kolejny wyraźniej potwierdził hiszpańskie roszczenia do Indii z linią demarkacyjną długości geograficznej przyznającą wszystkim ziemiom 100 mil na zachód od Zielonego Przylądka (nie tylko tym odkrytym przez „jej wysłanników ") jako wyłączne dominium Korony Kastylii (bez wyraźnych zabezpieczeń dla wcześniejszych traktatów lub dotacji portugalskich). [53] (Istnieje pewne zamieszanie, czy Eximiae oddania poprzedzał lub następował po drugim Między regionami powszechnie uważa się, że pierwszy Między regionami („3 maja”) został zredagowany w kwietniu i wpłynął do Hiszpanii 17 maja drugiego roku Między regionami ("4 maja") sporządzony w czerwcu i wpłynął do Hiszpanii do 19 lipca (kopię przesłano do Kolumba na początku sierpnia) [54] podczas Eximiae diviones ("May 3") jest zwykle zakładany w lipcu. W oficjalnym czasie Eximiae poprzedza drugi Między regionami, ale w rzeczywistym czasie mógł to zrobić.)

Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób drukowane wydania listu Kolumba wpłynęły na ten proces. List donosi, że wyspy znajdują się na 26°N, co znajduje się tuż poniżej szerokości kanaryjskiej, więc list działał prawie na korzyść Portugalii i zmusił papieża do geograficznych przekrętów potwierdzających hiszpańskie posiadłości bez naruszania wcześniejszych traktatów. Jednak rosnąca siła byków w okresie letnim, kiedy nakład listu osiągnął szczyt, sugeruje, że list ten ostatecznie pomógł, a nie zaszkodził sprawie hiszpańskiej. Minucje nad stopniami szerokości geograficznej zbladły bez znaczenia wraz z podekscytowaniem nowymi odkryciami ujawnionymi w listach. Podczas gdy Portugalczycy próbowali przedstawiać Kolumba jako po prostu kolejnego hiszpańskiego intruza, niewiele więcej niż przemytnika, nielegalnie usiłującego handlować na ich wodach, listy przedstawiały go jako wielkiego odkrywcę nowych ziem i nowych ludów. Perspektywa nowych dusz gotowych do nawrócenia, podkreślona w listach, i korona hiszpańska, chętna do podjęcia kosztów tego wysiłku, musiała wpłynąć na więcej niż kilka opinii.

Sfrustrowany papieżem Jan II postanowił bezpośrednio zająć się Hiszpanami. Posłowie portugalscy Pero Diaz i Ruy de Pina przybyli do Barcelony w sierpniu i poprosili o zawieszenie wszystkich ekspedycji do czasu ustalenia geograficznego położenia wysp. Chętny na fakt spełniony, Ferdynand II grał na czas, mając nadzieję, że uda mu się zabrać Kolumba w jego drugą podróż do Indii, zanim uzgodnią jakiekolwiek zawieszenie. Jak król napisał do Kolumba (5 września 1493), posłowie portugalscy nie mieli pojęcia, gdzie faktycznie znajdują się wyspy („no vienen informados de lo que es nuestro” [55] ).

24 września 1493 roku Krzysztof Kolumb wyruszył w swoją drugą podróż do Indii Zachodnich z nową, ogromną flotą. Papież wtrącił się z kolejną bullą w tej sprawie, Dudum siquidum, napisany w grudniu, ale oficjalnie opatrzony datą 26 września 1493, gdzie poszedł dalej niż wcześniej i dał Hiszpanii roszczenia do wszystkich ziem odkrytych przez jej wysłanników żeglujących na zachód, na jakiejkolwiek półkuli, na której te ziemie się znajdowały. [56] Dudum Siquidum została wydana z myślą o drugiej wyprawie – gdyby Kolumb rzeczywiście dotarł podczas tej podróży do Chin, Indii, a nawet Afryki, odkryte ziemie znalazłyby się pod wyłączną hiszpańską sferą.

Kolejne negocjacje między koronami Portugalii i Hiszpanii przebiegały pod nieobecność Kolumba. Ich kulminacją był Traktat z Tordesillas, dzielący kulę ziemską między hiszpańską i portugalską sferę wyłączności na linii długości geograficznej 370 mil na zachód od Zielonego Przylądka (około 46°30' W). [57] W dniu podpisania traktatu, 7 czerwca 1494 r., Kolumb żeglował wzdłuż południowego wybrzeża Kuby, bezowocnie szturchając to długie wybrzeże. 12 czerwca Kolumb zebrał swoją załogę na wyspie Evangelista (obecnie Isla de la Juventud) i kazał im wszystkim złożyć przysięgę przed notariuszem, że Kuba nie jest wyspą, ale rzeczywiście kontynentem Azji i że Chiny mogą być dotarł stamtąd drogą lądową. [58]

Istnieją dwa znane wydania (hiszpańskiego) Listu do Santangela i co najmniej sześć wydań (łac.) Listu do Gabriela Sancheza, opublikowanych w pierwszym roku (1493), plus dodatkowe przełożenie narracji na wiersze włoskie przez Giuliano Dati (który przeszedł pięć edycji). Poza wierszem włoskim, pierwsze tłumaczenie z języka obcego na język niemiecki powstało w 1497 r. W sumie w latach 1493–1497 ukazało się siedemnaście wydań listu. [5] Rękopis listu do monarchów katolickich, znaleziony w 1985 r., pozostała niezadrukowana do niedawna.

List do Luisa de Santangel (hiszpański) Edytuj

Napisany i wydrukowany w języku hiszpańskim, zwykle uważany za kopię listu wysłanego przez Kolumba do Luisa de Santángela, Escribano de Racion Korony Aragońskiej, chociaż nie ma podanego adresata (list adresowany jest jedynie do „Señora”).

  • 1. Edycja barcelońska, bez tytułu, w folio, bez daty i bez nazwy drukarki. Istnienie pewnych pisowni pod wpływem katalońskiego było od samego początku przypuszczalnie opublikowane w Barcelonie. Niektórzy wcześni historycy zakładali, że drukarzem był Johan Rosenbach, ale ostatnio został zidentyfikowany jako prawdopodobnie Pere Posa z Barcelony na podstawie podobieństwa typograficznego. [59] Datę wydania szacuje się na koniec marca lub początek kwietnia 1493 roku. Tylko jeden egzemplarz tego wydania został kiedykolwiek znaleziony. Został odkryty w 1889 r. w katalogu antykwariusza J. Maisonneuve w Paryżu i sprzedany za wygórowaną cenę 65 000 franków brytyjskiemu kolekcjonerowi Bernardowi Quaritchowi. [60] Po opublikowaniu wydania faksymilowego i tłumaczenia w 1893 r. Quaritch sprzedał oryginalną kopię Bibliotece Lenox, która jest obecnie częścią Biblioteki Publicznej Nowego Jorku, gdzie pozostaje. [61]
  • 2. Edycja ambrozjańska, w quarto, data, nazwa i lokalizacja drukarki są nieokreślone. Czasami zakłada się, że został wydrukowany po 1493 roku w Neapolu lub gdzieś we Włoszech, ze względu na częstą interpolację liter i oraz J (powszechna w języku włoskim, ale nie w języku hiszpańskim), ale inni upierali się, że została wydrukowana w Hiszpanii [62], nowsza analiza sugeruje, że została wydrukowana w Valladolid około 1497 r. przez Pedro Giraldiego i Miguela de Planes (pierwszy Włoch, drugi katalończyk, co może wyjaśniać interpolację). [63] Znany jest tylko jeden egzemplarz, odkryty w 1856 r. w Biblioteca Ambrosiana w Mediolanie. List Ambrosian był pierwotnie w posiadaniu barona Pietro Custodi, dopóki nie został zdeponowany, wraz z resztą jego dokumentów, w Biblioteca Ambrosiana w 1852 roku po jego śmierci. [64] Po jej odkryciu w 1863 opublikowano transkrypcję, aw 1866 faksymile. [65]

Żadna z tych edycji nie została wspomniana przez żadnego pisarza przed XIX wiekiem, ani nie znaleziono żadnych innych kopii, co sugeruje, że były to bardzo małe druki i że publikacja listu Kolumba mogła zostać wstrzymana w Hiszpanii na polecenie króla.

Istnienie listu łacińskiego do Gabriela Sancheza było znane na długo przed istnieniem listu hiszpańskiego do Santangela. Wydania łacińskie nie zawierają kodycylu o liście wysyłanym do „Escribano de Racion”, więc prawie nie było śladu jego istnienia, zanim pierwszy egzemplarz (wydanie ambrozjańskie) został znaleziony w 1856 roku.

Jednak z perspektywy czasu pewne wskazówki są podane wcześniej. Syn Kolumba, Ferdynand Kolumb, dokonując relacji z własnej biblioteki, wymienił traktat z tytułem Lettera Enviada al Escribano de Racion a 1493: en kataloński. Może to być odniesienie do barcelońskiego wydania listu Kolumba do Santangela. [66] Jest prawdopodobne, że Andrés Bernáldez, kapelan Sewilli, mógł mieć lub widzieć kopię (rękopis lub druk) hiszpańskiego listu do Santangel i sparafrazować go we własnym Historia de los Reyes Católicos (napisany pod koniec XV wieku). [67]

Hiszpański historyk Martín Fernández de Navarrete był pierwszym, który ostatecznie odnalazł kopię hiszpańskiego listu w królewskich archiwach Simancas i zidentyfikował Luisa de Santangel jako adresata. Navarrete opublikował transkrypcję hiszpańskiego listu w swoim słynnym 1825 roku Colección,. [68] Jednak transkrypcja Navarrete nie opiera się na oryginalnym wydaniu z XV wieku (którego nigdy nie widział), ale raczej na odręcznej kopii wykonanej w 1818 roku przez Tomása Gonzáleza, archiwistę z Simancas. [69] Kopia Gonzaleza zaginęła i istnieje obecnie tylko w transkrypcji Navarrete. Nie ma pewności, jakie dokładnie wydanie lub rękopis skopiował González (chociaż powtarzają się niektóre znamienne błędy wydania barcelońskiego).

Brazylijski historyk Francisco Adolfo de Varnhagen znalazł kolejną odręczną kopię hiszpańskiego listu do Santangela wśród dokumentów burmistrza Kolegium Cuenca w Salamance. Ta kopia zawiera znacząco inne zakończenie, "Fecha en la carabela, sobre la Isla de S.a Maria, 18 de Febrero de 93." ("napisane na karaweli, na wyspie Santa Maria, 18 lutego 1493"). Data (18 lutego) i identyfikacja wyspy Santa Maria na Azorach (a nie na Wyspach Kanaryjskich) to anomalie, których normalnie nie spotyka się na inne wydania Listu do Santangela. Brakuje również postscriptum lizbońskiego i adnotacji o przesłaniu go do Escribana de la Racion. Kopia Cuenca miała również tytuł okładki "Carta del Almirante á D. Gabriel Sanches„. W rezultacie Varnhagen początkowo przypuszczał, że może to być oryginalna hiszpańska kopia, która została przetłumaczona przez Leandera de Cosco na łacinę i trafiła do Rzymu. [70] Jednak współcześni historycy uważają, że jest to w rzeczywistości późniejsza kopii wydań barcelońskich lub ambrozjańskich, i że anomalie istnieją, ponieważ kopista usiłował poprawić błędy i błędy w liście hiszpańskim w świetle późniejszych wydań i opublikowanych historii Indii autorstwa Piotra Męczennika, Ferdynanda Kolumba itp. [71] Oryginalny rękopis Cuenca używany przez Varnhagena zniknął.

Powszechnie przyjmuje się, że wydanie barcelońskie poprzedza wydanie ambrozjańskie. Wydanie barcelońskie jest pełne drobnych błędów (np. „veinte” zamiast „xxxiii”) i pisowni w stylu katalońskim (którego Kolumb by nie użył), co sugeruje, że zostało niedbale skopiowane i pospiesznie wydrukowane. Wydanie ambrozjańskie wydaje się korygować większość tych błędów, choć samo w sobie zawiera również kilka nowych błędów. Transkrypcja Navarrete zawiera niektóre z tych samych błędów, co wydanie barcelońskie (np. veinte zamiast xxxiii), ale większość pisowni jest w poprawnej kastylijsku, chociaż nie jest pewne, ile z tego było w oryginale, a ile zostało zmasażowane przez Gonzaleza czy Navarrete w ich transkrypcjach. Chociaż wszystkie wydania hiszpańskie są bardzo zbliżone do siebie, historycy uważają, że nie są one jedynie poprawionymi przedrukami siebie nawzajem, ale że wszystkie pochodzą niezależnie (lub przynajmniej w porozumieniu z) nieznanym wcześniejszym wydaniem lub rękopisem. Ze względu na podpis „Almirante” i inne wskazówki, uważa się, że wszystkie hiszpańskie wydania są prawdopodobnie niebezpośrednie, to znaczy, że prawdopodobnie nie zostały bezpośrednio skopiowane z oryginalnego listu Kolumba, ale same są kopiami wcześniejszych nieznanych kopii lub wydań. [72]

Prostota i rzadkość oryginalnych drukowanych wydań Listu do Santangela (znane są tylko dwa egzemplarze) sprawiła, że ​​stał się on atrakcyjny dla fałszerzy, a podrabiane egzemplarze listu były wielokrotnie sprzedawane bibliotekom i kolekcjonerom. W jednym słynnym przypadku włoski fałszerz próbował sprzedać kopię Bibliotece Publicznej w Nowym Jorku. Kiedy bibliotekarze odmówili zakupu, fałszerz ze złością podarł stojący przed nimi tom i wybiegł. Bibliotekarze wyłowili kawałki z kosza na śmieci i złożyli je z powrotem. Obecnie jest to ciekawostka Nowojorskiej Biblioteki Publicznej. [73]

List do Gabriela Sancheza (łac.) Edytuj

Pierwsze wydrukowane wydanie łacińskiego przekładu listu Kolumba zostało prawdopodobnie wydrukowane w Rzymie przez drukarza Stephena Planncka, ok. 1900 roku. Maj 1493. Większość innych wczesnych wydań łacińskich to przedruki tego wydania. Tytuł podaje się jako De Insulis Indiae supra Gangem nuper inventis („O wyspach Indii za Gangesem, niedawno odkryta”) i zawiera prolog, w którym jest on wysłany przez Krzysztofa Kolumba do „Raphaela Sanxisa” (późniejsze wydania poprawiają go na „Gabriela Sancheza”), skarbnika Korony Aragonii. [74] Jej początkowe pozdrowienie wita katolickiego monarchę Ferdynanda II Aragońskiego (późniejsze wydania dodają również wzmiankę o Izabeli I Kastylii) i identyfikują tłumacza jako notariusza „Aliander de Cosco” (późniejsze wydania poprawiają go na „Leander de Cosco”) , zauważając, że zakończył tłumaczenie 29 kwietnia 1493 ("trzeciego kalendarza maja"). W całości na początku pierwszego wydania rzymskiego czytamy: [75]

Poprawki (Ferdinand & Isabella, Gabriel Sanchez, Leander de Cosco) zostały podjęte w drugiej i trzeciej rzymskiej edycji później tego samego roku, prawdopodobnie w wyniku skarg kastylijskich emisariuszy w Rzymie, którzy uważali, że ich królowa (i pisownia) nie -przewrotka przez Aragończyków. [76]

Wszystkie wydania łacińskie pomijają końcówki znalezione w hiszpańskim wydaniu do Santangel, tj. pomijają znak pisania na pokładzie statku na Wyspach Kanaryjskich, postscriptum o burzy i dniach powrotu oraz kodycyl o liście wysłany do Escribano de Racion i katolickich monarchów. Zamiast tego po prostu podpisuje „Lizbona, dzień przed idami marcowymi” ("Ulisbone, duma Idus Martiito znaczy 14 maja). Podpis Kolumba jest podany jako „Christoforus Colom Oceanice classis Præfectus” („Christopher Columbus, prefekt (lub admirał) floty oceanicznej”).[77] Na końcu znajduje się werset epigram na cześć Ferdynanda II napisany przez Leonarda de Corbaria, biskupa Monte Peloso.[78]

Przez długi czas historycy wierzyli, że wydanie łacińskie opierało się na kopii listu wysłanego przez Kolumba do monarchów katolickich (o czym wspomniano na końcu hiszpańskiego listu do Santangela), a adres Kolumba do skarbnika Gabriela Sancheza był jedynie formalność sądowa. Według tej relacji, oryginalny list Kolumba został odczytany (w języku hiszpańskim) przed monarchami sprawującymi wówczas dwór w Barcelonie, a następnie Ferdynand II Aragoński (lub jego skarbnik Gabriel Sanchez) zlecił jego przetłumaczenie na łacinę notariuszowi Leanderowi de Cosco, który uzupełnił tłumaczenie do 29 kwietnia 1493 (jak zaznaczono w prologu). Rękopis został następnie przewieziony (lub odebrany) przez neapolitańskiego prałata Leonarda de Corbaria, biskupa Monte Peloso, który zabrał go do Rzymu i zaaranżował tam jego wydruk ze Stephanusem Plannckiem, ok. 191 roku. Maj 1493. Wydanie rzymskie zostało następnie przewiezione do Europy Środkowej i przedrukowane w Bazylei (dwukrotnie w 1493 i 1494), Paryżu (trzykrotnie w 1493) i Antwerpii (raz w 1493). Poprawiona edycja rzymska została wydrukowana przez dwóch różnych wydawców pod koniec 1493 r. — jednego ponownie Stephena Planncka, drugiego Franka Silbera (znanego jako Argenteus). [79]

  • 3. Pierwsze wydanie rzymskie, De insulis indiae supra Gangem nuper inventis, niedatowany i nienazwany, ale przypuszczalnie wydrukowany przez Stephanusa Planncka w Rzymie (na podstawie podobieństwa typograficznego) prawdopodobnie maj 1493. Tekst zwykły, pozbawiony charakterystycznych dla tamtych czasów ornamentów lub stempli, wygląda na drukowany w pośpiechu i prawdopodobnie był pierwsze z wydań łacińskich. [80] Powitanie wstępne wita tylko Ferdynanda II Aragońskiego („invitissimi Fernandi Hispaniarum Regis”), w widoczny sposób pomijając Izabelę I Kastylii, adresata odnosi się do „Raphaela Sanxisa” (błędne imię, nazwisko pisane po katalońsku) oraz do tłumacza jako „Aliander de Cosco”. Została wydana w quarto, cztery karty (34 wiersze na stronie).
  • 4. Pierwsza edycja w Bazylei, De Insulis inventis. Jest to jedyne wczesne wydanie, w którym brakuje frazy „Indie supra Gangem” w tytule, zastępując ją „Insulis w mari Indico"("wyspy na Morzu Indyjskim"). W przeciwnym razie wydaje się, że jest to przedruk pierwszego wydania rzymskiego (wita tylko Ferdynanda II, zaklęcie Raphael Sanxis, Aliander de Cosco). Jest to pierwsze wydanie z drzeworytami ilustracyjnymi – osiem [81] Dwa z drzeworytów („Oceana Classis” i indyjski canoe/galera) zostały splagiatowane z wcześniejszych drzeworytów do innej książki.[82] Wydanie to jest niedatowane, bez nazwy drukarza i lokalizacji, ale często jest przypuszcza się, że wydrukowano je w Bazylei, głównie dlatego, że w późniejszym wydaniu (1494) wydrukowanym w tym mieście wykorzystano te same drzeworyty.Niektórzy spekulują, że drukarzem tego wydania był Johannes Besicken [83] lub Bergmann de Olpe [84]. wydana w ósemce, dziesięć kart (27 wierszy na stronie).
  • 5. Pierwsza edycja w Paryżu, Epistola de insulis repertis de novo, bezpośrednio z pierwszego wydania rzymskiego (pochodzi tylko Ferdynand II, Raphael Sanxis, Aliander de Cosco). Na stronie tytułowej znajduje się drzeworyt przedstawiający anioła ukazującego się pasterzom. Brak daty i nazwa drukarki, ale lokalizacja podana jako „Impressa parisius w campo gaillardi" (Champ-Gaillard w Paryżu, Francja). Drukarz nie ma nazwy, ale późniejszy przedruk z tego samego roku identyfikuje go jako Guyota Marchanta. W quarto, cztery karty (39 wierszy na stronie).
  • 6. Druga edycja paryska, Epistola de insulis de novo repertis prawdopodobnie przez Guyota Marchanta z Paryża.Prosty przedruk pierwszego wydania paryskiego.
  • 7. Trzecia edycja paryska, Epistola de insulis noviter repertis. Przedruk wcześniejszego wydania paryskiego, ale ten ma duże urządzenie drukarskie na odwrocie strony tytułowej, identyfikujące Guyota Marchanta jako drukarza (ergo przypuszczenie, że dwa poprzednie wydania również były jego autorstwa). [85]
  • 8. Edycja antwerpska, De insulis indi(a)e supra Gangem nuper inve(n)tis Thierry'ego Martinsa w Antwerpii, 1493, bezpośrednio z pierwszego wydania rzymskiego.
  • 9. Drugie wydanie rzymskie, De insulis indi(a)e supra Gangem nuper inve(n)tis, niedatowany i nienazwany drukarz, przypuszczalnie ponownie przez Stephena Planncka w Rzymie ze względu na podobieństwo typograficzne (identyczne z pierwszym wydaniem). Jest to poprawione wydanie, prawdopodobnie wydane pod koniec 1493 r. Pozdrowienie odnosi się teraz zarówno do Ferdynanda, jak i Izabeli („invictissimorum Fernandi et Helisabet Hispaniarum Regum”), imię adresata podane jako „Gabriel Sanchis” (poprawne imię, nazwisko teraz w pół- kataloński, pół-kastylijska pisownia) i tłumacz jako „Leander de Cosco” (zamiast Aliander). Wydawany jest w quarto, cztery karty (33 wiersze na stronie). [86]
  • 10. Trzecia edycja rzymska, De insulis indi(a)e supra Gangem nuper inve(n)tis przez rzymskiego drukarza Francka Silbera (znanego jako „Eucharius Argenteus”). Jest to pierwsze wydanie, które jest jednoznacznie datowane i opatrzone nazwą drukarza: kolofon głosi „Impressit Rome Eucharius Argenteus Anno dni M.cccc.xciijJest to również wydanie poprawione: odnosi się do adresata jako „Gabriel Sanches” (imię kastylijskie), tłumacza jako „Leander de Cosco” i salutuje zarówno Ferdynandowi, jak i Izabeli. Wydanie [87] Ukazuje się w trzech nienumerowanych kartach, jeden pusty (40 linijek na stronę) [88]
  • 11. Druga edycja w Bazylei, De insulis nuper in mar Indico repertis, datowany i nazwany, wydrukowany przez Johanna Bergmanna w Bazylei, 21 kwietnia 1494. Jest to reprint pierwszego wydania bazylejskiego (wykorzystano cztery z sześciu drzeworytów). Wydanie to ukazało się jako dodatek do dramatu prozą, Historia Baetica Carolusa Verardusa, sztuka o podboju Granady w 1492 roku. [89]

Wersety włoskie i tłumaczenia niemieckie Edytuj

Łaciński list do Gabriela Sancheza, zarówno pierwsze, jak i drugie rzymskie wydanie, został przetłumaczony na włoski ottava rima przez Giuliano Dati, popularnego poetę tamtych czasów, na prośbę Giovanniego Filippo dal Legname, sekretarza Ferdynanda II. [90] Pierwsze wydanie włoskiego wydania wierszy zostało opublikowane w czerwcu 1493 i szybko przeszło przez kolejne cztery wydania, co sugeruje, że była to prawdopodobnie najpopularniejsza forma listu Kolumba znana przynajmniej włoskiej publiczności. Przekład łacińskiego listu na prozę niemiecką podjęto w 1497 roku.

  • 12. Pierwsze włoskie wydanie wierszy, La lettera delle isole novamente trovata, Pierwsze wydanie włoskiej wersji wierszowej Giuliano Dati, opublikowane przez Eucharius Silber w Rzymie i wyraźnie datowane 15 czerwca 1493.
  • 13. Drugie wydanie włoskich wierszy, La lettera dell'isole che ha trovate novamente il re dispagna, poprawiony przekład wersetowy Giuliano Dati, wydrukowany we Florencji przez Laurentiusa de Morganiusa i Johanna Petriego, datowany 26 października 1493. [91] Na stronie tytułowej znajduje się słynny drzeworyt, który później został ponownie wykorzystany w wydaniu Amerigo Vespucciego z 1505 roku. List do Soderiniego. [92]
  • 14. Trzecie włoskie wydanie wierszy, Questa e la hystoria delle inventioe delle diese isole Cannaria in Indiane, przedruk wydania wersetu Dati. Nie datowany i nieznana lokalizacja drukowania.
  • 15. Czwarte wydanie włoskich wierszy, La lettera dell'isole che ha trovata novamente, przedruk wersetu Dati, autorstwa Morganiusa i Petriego we Florencji, z dnia 26 października 1495.
  • 16. Piąte wydanie włoskich wierszy, Isole trovate novamente per el Re di Spagna, reprint wersetu Dati, niedatowany i nienazwany (po 1495), brak drzeworytu tytułowego.
  • 17. niemieckie tłumaczenie, Ein schön hübsch lesen von etlichen Inslen, przetłumaczony na język niemiecki w Strassburgu, wydrukowany przez Bartholomeusa Kistlera, datowany 30 września 1497 r.

Fragmenty włoskiego tłumaczenia Edytuj

Istnieją trzy rękopisy opisujące niekompletne próby włoskich autorów przetłumaczenia narracyjnego hiszpańskiego (lub może łacińskiego) listu na włoską prozę, prawdopodobnie w 1493 roku. Trzy fragmenty zostały po raz pierwszy opublikowane przez Cesare de Lollis w Raccolta Kolumbijska z 1894 r. [93]

  • 18. Pierwszy włoski fragment tłumaczenie rękopisu na język włoski, które odbyło się w Biblioteca Ambrosiana w Mediolanie. Notatka włoskiego tłumacza twierdzi, że jest to kopia listu napisanego przez Kolumba „do pewnych doradców” („ad certi consieri”) w Hiszpanii i przekazanego przez „skarbnika” (tj. Gabriela Sancheza) jego bratu „Juanowi Sanchezowi”. (wymieniony w tekście), kupiec we Florencji.
  • 19. Drugi włoski fragment fragment rękopisu przechowywany w Biblioteca Nazionale Centrale we Florencji. Tłumacz włoski po prostu zauważa, że ​​jest to kopia „listu, który przyszedł z Hiszpanii” („copia della letera venuta di Spagna”). Istnieje bliski związek między tym fragmentem florenckim a pierwszym wydaniem łacińskim, co sugeruje, że jeden wywodzi się z drugiego, lub obaj używali tego samego dokumentu hiszpańskiego. [94]
  • 20. Trzeci włoski fragment fragment rękopisu w posiadaniu Biblioteca Nazionale Centrale we Florencji. Nie zawiera adnotacji tłumacza o jego pochodzeniu ani proweniencji.

Warto w tym miejscu zauważyć, że pierwszy znany przekład francuski ukazał się w Lyonie w 1559 r., w tomie Charlesa Fontaine'a. [95] Pierwsze znane tłumaczenie angielskie pojawiło się w Edynburg Recenzja w 1816 r. [96]

List do monarchów katolickich (Libro Copiador) Edytuj

Istnienie tego rękopisu było nieznane do czasu jego odkrycia w 1985 roku. Rękopis został znaleziony jako część kolekcji znanej jako Libro Kopiator, księga zawierająca kopie rękopisów dziewięciu listów napisanych przez Kolumba do katolickich monarchów, datowanych od 4 marca 1493 do 15 października 1495, skopiowanych ręką pisarza pod koniec XVI wieku. Siedem z tych dziewięciu listów było wcześniej nieznanych. Jego odkrycie zostało ogłoszone w 1985 roku przez antykwariusza w Tarragonie. Został nabyty w 1987 roku przez rząd hiszpański i obecnie jest zdeponowany w Archiwum General de Indias w Sewilli. [97] Wydanie faksymilowe zostało opublikowane w Rumeu de Armas (1989). Transkrypcję i tłumaczenie na język angielski można znaleźć w Zamorze (1993). [98]

Chociaż uczeni wstępnie przyjęli Libro Kopiator jako prawdopodobnie autentyczny, znajduje się jeszcze w początkowej fazie uważnej i krytycznej analizy i powinien być traktowany z pewną ostrożnością. [99] Pierwszy list w zeszycie rzekomo jest kopią oryginalnego listu wysłanego przez Krzysztofa Kolumba do monarchów katolickich z Lizbony, ogłaszającego odkrycie. Jeśli jest autentyczny, jest wcześniejszy niż wydanie barcelońskie, a nawet poprzedza wszystkie znane wersje listu. [100] Zawiera on istotne różnice zarówno w stosunku do listu hiszpańskiego do Santangel, jak i listu łacińskiego do Sancheza – zwłaszcza więcej szczegółów na temat doniesień indyjskich, w tym wcześniej niewymienionych rodzimych nazw wysp (konkretnie: „Kuba”, „Jamajka”, „Boriquen” i „Caribo”) oraz dziwną propozycję wykorzystania dochodów z Indii na rozpoczęcie krucjaty w celu zdobycia Jerozolimy. Pomija niektóre bardziej ekonomiczne szczegóły wydań drukowanych. Jeśli jest autentyczny, list ten praktycznie rozwiązuje „problem Sancheza”: potwierdza, że ​​łaciński list do Gabriela Sancheza jest nie tłumaczenie listu, który według hiszpańskiego kodycylu Kolumb wysłał do monarchów i mocno sugeruje, że list Sancheza jest po prostu łacińskim tłumaczeniem listu wysłanego przez Kolumba do Luisa de Santangela.

Wiele kopii zostało sklonowanych przez fałszerstwo ze skradzionych kopii z różnych bibliotek, w tym Biblioteki Watykańskiej. Zostały one sprzedane kolekcjonerom i innym bibliotekom, które zostały niewinnie oszukane przez oszustwo. Kopia Watykanu została zwrócona w styczniu 2020 roku. Fałszerstwa i kradzieże były przedmiotem intensywnych międzynarodowych śledztw i raportów kryminalistycznych. Inne podejrzane kradzieże, fałszerstwa i wyprzedaże są nadal badane. [101] [102]


Poszukiwanie złota Kolumba - HISTORIA

W IMIĘ PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA

Zważywszy, że najbardziej chrześcijańscy, wysocy, wspaniali i potężni książęta, król i królowa Hiszpanii i Wysp Morskich, nasi Władcy, w tym roku 1492, po zakończeniu przez Wasze Wysokości wojny z Maurami panującymi w Europie, to samo dobiegła końca w wielkim mieście Grenadzie, gdzie drugiego dnia stycznia bieżącego roku ujrzałem królewskie sztandary Waszych Wysokości, zasadzone siłą broni na wieżach Alhambry, która jest fortecą tego miasta i zobaczyłem króla Maurów wychodzącego przez bramę miasta i całującego ręce Waszych Wysokości i Księcia, mojego Władcy, a także w obecnym miesiącu, w następstwie informacji, które przekazałem Waszym Wysokościom w odniesieniu do krajów Indii i Księcia, zwanego Wielkim Puszkiem [Khan], co w naszym języku oznacza Króla Królów, jak wiele razy on i jego poprzednicy wysyłali do Rzymu prosząc instruktorów, którzy mogliby nauczyć go naszej świętej wiary i świętej Ojciec nigdy nie przyznał edyktował swoją prośbę, w wyniku której zginęła wielka liczba ludzi, wierzących w bałwochwalstwo i doktryny zatracenia. Wasze Wysokości, jako chrześcijanie katoliccy i książęta, którzy kochają i promują świętą wiarę chrześcijańską i są wrogami doktryny Mahometa oraz wszelkiego bałwochwalstwa i herezji, zdecydowani wysłać mnie, Krzysztofa Kolumba, do wyżej wymienionych krajów Indii , aby zobaczyć wspomnianych książąt, ludzi i terytoria oraz poznać ich usposobienie i właściwą metodę nawrócenia ich na naszą świętą wiarę, a ponadto polecił, abym nie szedł drogą lądową na Wschód, jak to jest w zwyczaju, ale przez Zachód trasa, w której kierunku nie mamy dotychczas żadnych dowodów na to, że ktoś się udał. Tak więc po wypędzeniu Żydów z waszych posiadłości Wasze Wysokości, w tym samym miesiącu, w styczniu, nakazały mi wyruszyć z wystarczającym uzbrojeniem do wspomnianych regionów Indii i w tym celu udzieliły mi wielkich łask i uszlachetniły mnie, że odtąd ja może nazywać się Donem, być Najwyższym Admirałem Morza, wiecznym wicekrólem i gubernatorem na wszystkich wyspach i kontynentach, które mógłbym odkryć i zdobyć, lub które później odkrył i nabył w oceanie, i aby tę godność odziedziczył moim najstarszym synem, a tym samym zstępować z stopnia na stopień na zawsze. W ten sposób opuściłem Granadę w sobotę, dwunastego maja 1492 r., i udałem się do Palos, portu morskiego, gdzie uzbroiłem trzy statki, bardzo nadające się do takiego przedsięwzięcia, i mając mnóstwo zapasów i marynarzy. Wyruszyłem z portu, w piątek, 3 sierpnia, na pół godziny przed wschodem słońca, i skierowałem się na Wyspy Kanaryjskie Waszych Wysokości, które znajdują się we wspomnianym oceanie, skąd wyruszyłem i popłynąłem do przybycia na Indies i wykonuj tam ambasadę Waszych Wysokości przy Książętach i wypełniaj wydane mi rozkazy. W tym celu postanowiłem prowadzić sprawozdanie z podróży i spisywać punktualnie wszystko, co robiliśmy lub widzieliśmy z dnia na dzień, jak to się później okaże. Co więcej, Suwerenni Książęta, poza opisywaniem każdej nocy wydarzeń dnia i każdego dnia poprzedzającej noc, zamierzam sporządzić mapę morską, która będzie zawierała kilka części oceanu i lądu we właściwych sytuacjach, a także skomponować książkę, aby przedstawić całość obrazem z długościami i szerokościami geograficznymi, we wszystkim, co wypada mi powstrzymać się od snu i dokonać wielu prób w nawigacji, które to rzeczy będą wymagały wiele pracy. . . .

Środa, 10 października. Sterował z zachodu na południowy zachód i żeglował czasami dziesięć mil na godzinę, innym razem dwanaście, a innym razem siedem dni i nocy, pokonywał pięćdziesiąt dziewięć lig postępu, które według załogi były czterdzieści cztery. Tutaj ludzie stracili wszelką cierpliwość i narzekali na długość podróży, ale admirał zachęcał ich w najlepszy możliwy sposób, przedstawiając zyski, które mieli osiągnąć, i dodając, że nie ma sensu narzekać po przybyciu do tej pory nie mieli nic do roboty, tylko kontynuowali podróż do Indii, aż z pomocą naszego Pana tam dotrą.

Czwartek 11 października . . . . O drugiej w nocy odkryto ląd, w odległości dwóch mil podjęli żagiel i pozostali pod kwadratowym żaglem, leżąc do dnia, czyli do piątku, kiedy znaleźli się w pobliżu małej wysepki, jednej z Lucayos, zwany w języku indyjskim Guanahani. Niebawem opisali ludzi nagich i Admirał wylądował w uzbrojonej łodzi wraz z Martinem Alonzo Pinzonem i Vincentem Yanezem, jego bratem, kapitanem Niny. Admirał nosił sztandar królewski, a obaj kapitanowie chorągwie Zielonego Krzyża, który przewoziły wszystkie statki, zawierały inicjały imion króla i królowej po obu stronach krzyża oraz koronę nad każdą literą. na brzegu ujrzeli bardzo zielone drzewa, liczne strumienie wody i różne rodzaje owoców. Admirał wezwał dwóch kapitanów i resztę załogi, która wylądowała, a także do Rodrigo de Escovedo notariusza floty i Rodrigo Sancheza z Segowii, aby złożyli świadectwo, że zanim wszyscy inni przejmą w posiadanie zrobił) tej wyspy dla króla i królowej jego władców, składając wymagane deklaracje, które są bardziej obszerne przedstawione tutaj na piśmie. Liczba mieszkańców wyspy natychmiast zebrała się razem. Oto dokładne słowa admirała: „Kiedy zobaczyłem, że byli dla nas bardzo przyjaźni i spostrzegłem, że łatwiej można ich nawrócić na naszą świętą wiarę łagodnymi środkami niż siłą, podarowałem im kilka czerwonych czapek, i sznury paciorków do noszenia na szyi i wiele innych drobnych drobiazgów, którymi byli bardzo zachwyceni i cudownie przywiązali się do nas.Potem przypłynęli do łodzi, przynosząc papugi, kłębki bawełnianej nici, oszczepy i wiele innych rzeczy, które wymienili na przedmioty, które im podarowaliśmy, takie jak paciorki szklane i dzwonki jastrzębie, którymi handlowano z najwyższą dobrą wolą. Ale na ogół wydawali mi się bardzo biednymi ludźmi. zupełnie nagie, nawet kobiety, chociaż widziałem tylko jedną dziewczynę.Wszyscy, których widziałem, byli młodzi, nie mieli więcej niż trzydzieści lat, dobrze zbudowani, o pięknych kształtach i twarzach… Broni nie mają ani nie są z nią zaznajomieni bo pokazałem im miecze, które złapali za bla des i odcinają się przez niewiedzę. Nie mają żelaza, ich oszczepy są bez niego i nic poza kijami, chociaż niektórzy mają na końcach rybie ości lub inne rzeczy. Wszystkie są dobrej wielkości i wzrostu oraz ładnie ukształtowane. Widziałem niektórych z bliznami po ranach na ich ciałach i żądali znakami, aby odpowiedzieli mi w ten sam sposób, że przybyli ludzie z innych wysp w sąsiedztwie, którzy usiłowali wziąć ich do niewoli, a oni sami się bronili. Myślałem wtedy i nadal wierzę, że pochodzą z kontynentu. Wydaje mi się, że ludzie są pomysłowi i byliby dobrymi sługami i jestem zdania, że ​​bardzo chętnie staliby się chrześcijanami, ponieważ wydają się nie mieć religii. Bardzo szybko uczą się takich słów, jakie są do nich mówione. Jeśli to się podoba naszemu Panu, zamierzam po powrocie zabrać do domu sześciu z nich Waszym Wysokościom, aby nauczyły się naszego języka. Nie widziałem na wyspie żadnych zwierząt ani żadnych innych zwierząt z wyjątkiem papug.” To są słowa Admirała.

Sobota 13 października. „O świcie przybyły na brzeg wielkie rzesze ludzi, wszyscy młodzi i o pięknych kształtach, bardzo przystojni… Przybyli obładowani kłębkami bawełny, papugami, oszczepami i innymi rzeczami, zbyt licznymi, by wspomnieć o tych, które wymieniali na to, co my postanowiłem je dać. Byłem bardzo uważny na nich i starałem się dowiedzieć, czy mają jakieś złoto. Widząc niektóre z nich z małymi kawałkami tego metalu wiszącymi im na nosach, zebrałem od nich znaki, że idąc na południe lub zawracając na wyspie w tym kierunku znalazłby się król, który posiadał duże naczynia ze złota i w dużych ilościach. Starałem się je zdobyć, aby prowadziły tam drogę, ale okazało się, że nie znają trasy. Postanowiłem zostać tutaj do wieczorem następnego dnia, a potem płyniemy na południowy zachód, bo zgodnie z tym, czego się od nich nauczyłem, na południu, jak również na południowym zachodzie i północnym zachodzie był ląd, a ci z północnego zachodu przybywali wiele razy i walczyli z nimi i przystąpił do południowy zachód w poszukiwaniu złota i kamieni szlachetnych. . . .

Niedziela, 14 października. . . . Nie widzę jednak potrzeby ufortyfikowania tego miejsca, ponieważ ludzie tutaj są prości w sprawach wojennych, jak Wasze Wysokości zobaczą po tych siedmiu, których kazałem zabrać i zawieźć do Hiszpanii, aby nauczyć się naszych język i powrót, chyba że Wasze Wysokości powinny zdecydować się na przetransportowanie ich wszystkich do Kastylii lub przetrzymywanie w niewoli na wyspie. Mogłem podbić ich wszystkich pięćdziesięcioma ludźmi i rządzić nimi, jak mi się podobało. . . .

Wtorek, 16 października. . . . Widziałem wiele drzew, bardzo niepodobnych do tych z naszego kraju, a wiele z nich miało różnego rodzaju gałęzie na tym samym pniu i była wśród nich taka różnorodność, że był to największy cud na świecie. I tak, na przykład, jedna gałąź drzewa miała liście podobne do liści trzciny, a inna gałąź tego samego drzewa miała liście podobne do liści soczewicowatych. W ten sposób jedno drzewo rodzi pięć lub sześć różnych gatunków. Nie robi się tego również przez szczepienie, ponieważ jest to dzieło sztuki, podczas gdy te drzewa rosną dziko, a tubylcy nie dbają o nie. Nie mają religii i wierzę, że bardzo chętnie zostaliby chrześcijanami, ponieważ mają dobre zrozumienie.

Piątek, 19 października. . . . Nie jestem troskliwy, aby tutaj szczegółowo zbadać wszystko, czego rzeczywiście nie można było zrobić w ciągu pięćdziesięciu lat, ponieważ moim pragnieniem jest dokonanie wszelkich możliwych odkryć i powrót do Waszych Wysokości, jeśli będzie to łaska naszego Pana, w kwietniu. Ale prawdę mówiąc, jeśli spotkam się ze złotem lub przyprawami w dużej ilości, pozostanę, dopóki nie uzbieram jak najwięcej iw tym celu idę wyłącznie w ich poszukiwaniu.

Ten tekst jest częścią Internetowej średniowiecznej księgi źródłowej. Sourcebook to zbiór tekstów z domeny publicznej i dozwolonych do kopiowania, dotyczących historii średniowiecza i bizantyjskiej.

O ile nie zaznaczono inaczej, konkretna elektroniczna forma dokumentu jest chroniona prawem autorskim. Udziela się zgody na kopiowanie elektroniczne, rozpowszechnianie w formie drukowanej w celach edukacyjnych oraz na użytek osobisty. Jeśli ponownie powielasz dokument, wskaż źródło. Nie udziela się pozwolenia na użytek komercyjny.


Historia cen złota

Historia cen złota w uncjach USD

Wykresy historii złota w uncjach

Zasoby historii gospodarczej – Jaka była wtedy cena złota?

Ta strona zawiera mnóstwo informacji o historycznych cenach złota, a także wykresy cen złota. Jeśli rozważasz inwestycję w złoto, możesz przyjrzeć się historii cen tego metalu. Wykres u góry strony umożliwia przeglądanie historycznych cen złota sprzed 40 lat. Możesz również przeglądać te ceny złota w różnych walutach, obserwując, jak radziły sobie przez długi czas. W zależności od używanych walut, możesz znaleźć lepszą długoterminową wartość. Na przykład, ponieważ złoto jest zwykle denominowane w dolarach amerykańskich, jeśli dolar jest słabszy, osoba kupująca złoto w jenach lub euro może uznać, że złoto jest stosunkowo tańsze. Z drugiej strony, silniejszy dolar może sprawić, że złoto będzie relatywnie droższe w innych walutach ze względu na kursy walut.

Możesz również łatwo zbadać historyczne ceny złota w znacznie krótszym horyzoncie czasowym od 10 minut do trzech dni, od 30 dni do 60 dni i więcej. Ramy czasowe, na które zdecydujesz się przyjrzeć, mogą zależeć od Twoich celów inwestycyjnych. Jeśli po prostu chcesz kupować i sprzedawać złoto jako swing trader, możesz skupić się na wykresach godzinowych lub sześciogodzinnych. Jeśli chcesz inwestować w złoto na dłuższą metę, możesz lepiej skorzystać z dłuższych ram czasowych, takich jak tygodniowy, miesięczny lub roczny.

Dlaczego warto patrzeć na historyczne ceny złota?

Spojrzenie na historyczne ceny złota może potencjalnie dostarczyć informacji, które mogą pomóc w podjęciu decyzji o zakupie lub sprzedaży. Patrząc z szerszej perspektywy, złoto przez wiele lat wykazywało tendencję wzrostową, zanim w 2011 r. osiągnęło rekordowy poziom prawie 2000 USD za uncję. Od tego czasu złoto spadało, ale prawdopodobnie mogło znaleźć dno w 2016 roku. Chociaż to dopiero się okaże, spadki złota z maksimów z 2011 roku mogą po prostu okazać się spadkiem w ramach nawet długoterminowego trendu wzrostowego.

Badanie historycznych cen złota może być potencjalnie przydatne przy próbie zidentyfikowania potencjalnych obszarów wsparcia cenowego, za które można kupować. Na przykład, jeśli złoto wielokrotnie cofało się do 1200 USD za uncję, ale za każdym razem spotyka się z dużym zainteresowaniem kupnem, wówczas obszar 1200 USD może być uważany za poziom wsparcia i potencjalnie może być dobrym obszarem, w którym można próbować kupować.

Oprócz przeglądania historycznych wykresów cen złota w dolarach amerykańskich, możesz również przeglądać historyczne ceny złota w wielu alternatywnych walutach, takich jak funty brytyjskie, euro lub franki szwajcarskie. Możesz nawet wyświetlić historyczny wykres cen złota skorygowany o inflację, korzystając z formuły CPI z 1980 r.

Dla łatwego odniesienia, ta strona zawiera również prostą tabelę, która przedstawia zmiany ceny złota i zmiany procentowe dla jednego dnia, 30 dni, sześciu miesięcy, jednego roku, pięciu lat i 16 lat.

Co spowodowało zmiany w cenie złota?

W ciągu ostatnich kilku dekad na cenę złota wpływało wiele różnych czynników. Historia cen złota odnotowała pewne znaczące wzrosty i spadki, a dramatyczne zmiany cen mogą być napędzane przez takie kwestie, jak kupowanie przez bank centralny, inflacja, geopolityka, rynki akcji polityki pieniężnej i inne.

Jednym z największych czynników napędzających złoto są wartości walut. Ponieważ złoto jest denominowane w dolarach, dolar może mieć znaczący wpływ na cenę złota. Słabszy dolar sprawia, że ​​złoto jest relatywnie tańsze dla zagranicznych nabywców, a tym samym może podnieść ceny. Z drugiej strony, silniejszy dolar sprawia, że ​​złoto jest relatywnie droższe dla zagranicznych nabywców, co może obniżać ceny. Fiat, czyli waluty papierowe, z czasem tracą na wartości. Jeśli tak się stanie, złoto może potencjalnie nadal rosnąć, ponieważ inwestorzy liczą na jego postrzegane bezpieczeństwo i potencjał zabezpieczenia przed spadkiem wartości walut. Złoto od dawna uważane jest za niezawodny skarbiec bogactwa i wartości, a ta reputacja prawdopodobnie nie zmieni się w najbliższym czasie.

Chociaż wcześniejsze wyniki niekoniecznie wskazują na przyszłe wyniki, historia cen złota może potencjalnie dostarczyć wskazówek, dokąd może zmierzać. Na przykład patrzenie na dane cenowe z przeszłości może pomóc w zauważeniu trendów wzrostowych lub spadkowych. Inwestorzy mogą również potencjalnie dostrzec wzorce handlowe w danych cenowych, które mogą potencjalnie prowadzić do solidnych możliwości kupna lub sprzedaży.


Krótka historia Krzysztofa Kolumba i handlu przyprawami

„Mężczyźni mają obsesję na punkcie seksu. Zrobią prawie wszystko, aby to osiągnąć”. Ten banał o mężczyznach niestety rozbrzmiewa w kobietach na całym świecie. Im więcej spotkasz mężczyzn, tym bardziej będziesz przekonany, że myślą tylko o jednym. Ale nie zawsze tak było.

Około pięćset lat temu, w czasach Krzysztofa Kolumba, mężczyźni byli znacznie bardziej zainteresowani przyprawami. Mężczyźni tęsknili za przyprawami. Palili się dla przyprawy. Podróżowali po całym świecie w poszukiwaniu przypraw. Seks ledwo zarejestrowany jako refleksja.

Nie, to nie ekstaza współżycia oczarowała mężczyzn. Uwiodła ich lubieżna przynęta gałki muszkatołowej. Zakazany posmak pieprzu, który ich nękał. Oczarowały ich sypialniane oczy z ziaren gorczycy. Aby wyjaśnić, przyprawy podnieciły mężczyzn.

Ze wszystkich mężczyzn uwiedzionych zmysłową przyprawą żaden nie miał takiej obsesji jak Krzysztof Kolumb. Jeśli kiedykolwiek istniał mężczyzna, który myślał swoimi kubkami smakowymi, to był to młody Chris. Jego wygłodniałe libido napędzało go przez ocean o każdej porze nocy, nawet gdy wiedział, że następnego dnia ma pracę. Czego szukał? Imbir. Kurkuma. Cynamon. Lista jest tak długa, jak bardzo duży stojak na przyprawy.

Jednak po wielu samotnych miesiącach na oceanie odkrycie Kolumba okazało się niewypałem. Historie ustne rdzennych Amerykanów nauczyły nas, że gdy Kolumb przybył, wierząc, że jest w Indiach, odkrywca ciągle pytał wszystkich, „gdzie trzymają się lokalne przyprawy”. Ale Nowy Świat, na który natknął się Kolumb, był pustkowiem pozbawionym jakiejkolwiek przyprawy.

Kolumb wrócił do Hiszpanii nie mając nic do pokazania. Jednak wciąż upierał się, że przyprawa istnieje w Nowym Świecie. Obiecał, że przyprawy są… naprawdę gorąco, choć nikt na hiszpańskich dworach mu nie wierzył. Columbus został zapytany, dlaczego więc nie przyniósł czegoś z powrotem? Kolumb powiedział, że zapomniał o łopatach, których było za dużo do noszenia, a poza tym „grał to fajnie”. Wielu konkwistadorów odpowiedziało jedynie wywróceniem oczami.

Król Ferdynand sfinansował jednak dalsze badania, a Kolumb przyniósł to, co uważał za cynamon, ale w rzeczywistości było to zwykłą korą drzewa. Chodził po boisku, liżąc go i przechwalając się „Mmm, to moja nowa przyprawa”.

Niestety Kolumb nie był jedynym uczciwym człowiekiem zrujnowanym przez uwodzicielskie pudry Spice's. Daleko stąd. W całej Europie mężczyźni stali pod drzewami goździków, krzycząc do czubków drzew: „Kocham cię! Proszę, zejdź na dół”. Wszystkie piosenki rapowe dotyczyły przypraw.

Wiele przypraw zbierano tylko po to, by spalić je, by odstraszyć owady, ale im bardziej się odpychały, tym bardziej pożądali ich ludzie – zakazanej rozkoszy. Ci ludzie podróżowali na Wybrzeże Malabarskie, na Wyspy Przypraw w Indonezji, do Maroka, do Chin. Stali drżąc z koszami w rękach. Przyprawa ich uwodziła.

„Uczyń mnie swoim” — niektórzy mężczyźni twierdzili, że to szeptano specjalnie do nich.

W większości kobiety czuły się zagrożone przez przyprawy. Chociaż zawsze bardziej otwarta płeć, niektóre kobiety były pikantne, zwłaszcza na studiach.

W dzisiejszych czasach erotyczne dziedzictwo Spice' jest prawie wymazane. W restauracjach młynek do pieprzu służy jako falliczne przypomnienie tego, co kiedyś było Kleopatrą przypraw. A kiedy moja żona prosi mnie o „podrasowanie” naszego małżeństwa, robi to, aby pomóc mi przypomnieć sobie, dlaczego część mnie chce posypać oregano całe moje nagie ciało.

Mam nadzieję, że tego Dnia Kolumba zapamiętam Kolumba nie z powodu jego kretyńskich niepowodzeń w znalezieniu przypraw czy brutalnej tyranii, ale z powodu jego optymizmu, kiedy podnosił żagle na Niña, Pinta i Santa Paprika (tak jak sobie tego życzył). być wezwanym).


Zawartość

Na początku Kolumb ma obsesję na punkcie wyprawy na zachód do Azji, ale brakuje mu załogi i statku. Teologowie katoliccy z Uniwersytetu w Salamance zdecydowanie się temu sprzeciwiają i nie przepadają za ideami, które są sprzeczne z pismami Ptolemeusza. Po ciągłych ostrzeżeniach w klasztorze wdaje się w bójkę z mnichami, kończąc na dziedzińcu klasztornym, by zapłacić pokutę. Jego najstarszy syn, Diego, jeden z mnichów, patrzy z dezaprobatą. Gdy Kolumb kontynuuje swoją pokutę składając przysięgę milczenia, podchodzi do niego Martin Pinzon, armator z Palos, który przedstawia Kolumba bankierowi Santángelowi. Królowa Izabela I (Sigourney Weaver) jest winna pieniądze Santángelowi. Kolumb spotyka się z królową, która udziela mu podróży w zamian za obietnicę sprowadzenia wystarczających ilości bogactw w złocie.

Kolumb oszukuje wielu członków załogi, mówiąc im, że podróż potrwa tylko siedem tygodni. Udaje się do spowiedzi w klasztorze, aby odpuścić grzechy, a mnich niechętnie udziela mu rozgrzeszenia, gdyż nie jest w stanie poinformować załogi bez złamania przysięgi. Następnego ranka w podróż do Azji odpływają trzy statki, przy czym okrętem flagowym jest Santa Maria. Podczas nocnej podróży kapitan Mendez zauważa, że ​​nawiguje w gwiazdach, umiejętność znana wcześniej tylko Maurom. Kolumb następnie szczęśliwie uczy, jak korzystać z kwadrantu, aby znaleźć Gwiazdę Polarną i że należy podążać za 28 równoleżnikiem, aby znaleźć ląd. Mija dziewięć tygodni i nadal nie ma śladu ziemi. Załoga staje się niespokojna, a drugi kapitan zwraca się przeciwko Kolumbowi. Próbuje je ożywić, aby ujrzeli sen, którym pragnie się dzielić. Podczas gdy niektórzy załoganci nie byli jeszcze przekonani, grot nagle łapie wiatr, co załoganci widzą jako mały akt Bożej woli. W nocy Kolumb zauważa komary na pokładzie, co wskazuje, że ląd nie jest daleko. Kilka dni później Kolumb i załoga dostrzegają albatrosa latającego wokół statku, zanim znikają. Nagle z mgły widzą Guanahani („San Salvador”) z bujną roślinnością i piaszczystymi plażami, ich pierwszym spojrzeniem na Nowy Świat.

Zaprzyjaźniają się z miejscowymi tubylcami, którzy pokazują im zebrane przez siebie złoto. Kolumb uczy jednego z nich hiszpańskiego, aby mogli się porozumiewać. Następnie informuje ich, że mają na chwilę wrócić do Hiszpanii, aby odwiedzić królową i przynieść słowo Boże. Pozostawiają grupę członków załogi, aby rozpocząć kolonizację Nowego Świata. Kolumb otrzymuje wysokie hiszpańskie odznaczenie od królowej i spożywa kolację z radą. Wyrażają rozczarowanie niewielką ilością złota, które przywiózł, ale królowa aprobuje jego prezenty. Podczas drugiej wyprawy Kolumb zabiera na wyspę 17 statków i ponad 1000 ludzi, jednak okazuje się, że wszyscy pozostali członkowie załogi zginęli. Kiedy plemię staje w obliczu Kolumba i jego żołnierzy, mówią mu, że przybyli inni nieznajomi (prawdopodobnie inne plemię) i je zniszczyli. Kolumb postanawia im uwierzyć, ale jego dowódca Moxica nie jest przekonany. Zaczynają budować miasto La Isabela i ostatecznie udaje im się wznieść miejski dzwon na jego wieżę, symbolizując nadejście chrześcijaństwa do Nowego Świata.

Cztery lata później Moxica odcina rękę jednemu z tubylców, oskarżając go o kłamstwo na temat miejsca pobytu złota. Wieść o tym akcie przemocy rozchodzi się po tubylczych plemionach i wszystkie znikają w lesie. Kolumb zaczyna się martwić potencjalną wojną, w której tubylcy znacznie przewyższają ich liczebnie. Po powrocie do domu zastaje swój dom podpalony przez Moxikę i jego zwolenników, co potwierdza jego niepopularność wśród pewnej frakcji osadników. Wkrótce plemiona przybywają, by walczyć z Hiszpanami, a wyspa zostaje rozdarta wojną, a gubernator Kolumba zostaje przeniesiony z rozkazem powrotu do Hiszpanii.

Krzysztof Kolumb zostaje oskarżony o nepotyzm i oferowanie stanowisk administracyjnych swoim osobistym przyjaciołom, tym samym raniąc dumę szlachty, takiej jak Moxica, więc zastępuje go de Bobadilla. Okazuje się, że Amerigo Vespucci podróżował już do Ameryki kontynentalnej. Dlatego Kolumb wraca do Kastylii. Kolumb zostaje skazany na wiele lat więzienia, ale wkrótce potem zostaje uratowany przez swoich synów. Kiedy królowa wezwała go do ponownego zobaczenia Nowego Świata, przedstawia jej argumenty dotyczące swojego marzenia o zobaczeniu Nowego Świata. Zgadza się pozwolić mu odbyć ostatnią podróż, pod warunkiem, że nie pojedzie z braćmi ani nie wróci do Santo Domingo lub innych kolonii. Kolumb i jego syn jadą do Panamy. Ostatnia scena pokazuje go jako starego, z najmłodszym synem spisującym swoje opowieści o Nowym Świecie.

    jako Christopher Columbus jako Gabriel Sanchez, arcyprzeciwnik Kolumba w Kastylii jako Królowa Izabela I jako Starszy Ferdynand Kolumb jako Beatriz Enríquez de Arana jako Antonio de Marchena jako Adrián de Moxica, największy wróg Kolumba w Indiach jako Martín Alonso Pinzón jako Kapitan Méndez jako Luis de Santángel Francisco de Bobadilla jako de Arojaz
  • Billy L. Sullivan jako młodszy Ferdynand Kolumb jako brat Buyl jako Hernando de Guevara jako Bartłomiej Kolumb, brat Krzysztofa jako Giacomo Kolumb, brat Krzysztofa
  • José Luis Ferrer jako Alonso de Bolaños
  • Bercelio Moya jako Utapán jako Diego Columbus jako Ship's Boy
  • Fernando García Rimada jako król Ferdynand V
  • Albert Vidal jako Hernando de Talavera
  • Isabel Prinz jako Dueña jako de Vicuña
  • Ángela Rosal jako żona Pinzóna
  • Silvia Montero jako córka Pinzóna (niewymieniony w czołówce)

Informacje o produkcji oparte są na księdze prasowej Paramount Pictures.

Pomysł na film zrodził się w 1987 roku, kiedy francuska dziennikarka Roselyne Bosch szukała artykułu na nadchodzącą 500. rocznicę przybycia Kolumba do obu Ameryk. Badając kopie listów Kolumba do królowej Izabeli i króla Ferdynanda, Bosch zdał sobie sprawę, że istnieje ciekawy materiał na scenariusz i rozpoczął dodatkowe badania wydarzeń związanych z podróżami, takich jak biografie Kolumba oraz oryginalne dokumenty i tłumaczenia. Następnie Bosch połączył siły z francuskim producentem Alainem Goldmanem. Mając nadzieję na przyciągnięcie dużego reżysera filmowego, spotkali się z Ridleyem Scottem oraz Mimi Polk Sotelą, producentem Thelma i Louise i wiceprezes firmy produkcyjnej Scotta.

Bosch wspomina: „Postanowiłem zbadać najbardziej ekscytującą teorię na jego temat – że był buntownikiem, który przesuwał granice swoich czasów nie tylko geograficznie, ale także społecznie i politycznie. Nie można sobie wyobrazić bardziej złożonej osobowości niż jego. jest kilku mężczyzn w jednym."

Po tym, jak Bosch połączył siły z francuskim producentem Alainem Goldmanem, duet skupił się na przyciągnięciu ważnego reżysera filmowego. „Podejście Boscha zaspokoiło moją ciekawość, jakim był przywódcą, marynarzem i ojcem” – mówi Goldman.

Goldman i Bosch spotkali się z reżyserem Ridleyem Scottem i Mimi Polka-Sotelą, wiceprezesem wykonawczym jego firmy produkcyjnej i producentem Thelma i Louise. Według Polka-Soteli: „Uznaliśmy podejście Roselyne za bardzo interesujące. Jako dziennikarka, wyraźnie przeprowadziła swoje badania, a jej podejście polegało na szczerym, ale uczciwym podejściu do Kolumba – jego obsesji, tego, co zrobił, aby spróbować spełnić swoje sny: zarówno pozytywne, jak i negatywne wyniki wynikają z pogoni za tym poszukiwaniem. Według Scotta „Był jasnym światłem wyłaniającym się z mrocznego wieku, człowiekiem szukającym renesansu”.

Ridley Scott i Alain Goldman połączyli siły jesienią 1990 roku i film wszedł w fazę przedprodukcyjną. Gdy Bosch kończył scenariusz, producenci CAA, Sinclair Tenenbaum i Marriott Harrison Solicitors zapewnili finansowanie tego, co stało się międzynarodową koprodukcją poprzez Odyssey Distributors, aw Ameryce Północnej przez Paramount Pictures.

Gerard Depardieu został obsadzony w roli głównej i przygotowany do roli badającej listy Kolumba.

Armand Assante został obsadzony w roli Sancheza, skarbnika korony hiszpańskiej. Według Ridleya Scotta „Sanchez faktycznie istniał, ale niewiele o nim wiadomo. Uosabia szlachtę i siły, które ostatecznie doprowadziły do ​​upadku Kolumba”.

Sigourney Weaver została obsadzona jako królowa Isabel. Według Scotta: „Myślę, że Sigourney ma pewną postawę, a także słabość, którą, jak sądzę, musiała mieć Isabel. I właśnie tam wpływ leżał w relacji między nią a Kolumbem. Głupio byłoby sugerować, że to kiedykolwiek coś zbliża się do seksu, ale było coś, co najwyraźniej zrobiło w nim wrażenie na Isabel.

Michael Wincott został obsadzony jako czarny charakter, niespokojny szlachcic Adrian de Moxica, który wznieca brutalny bunt w Nowym Świecie. Według Wincotta „Moxica jest stworzeniem jego rodu, człowiekiem o absolutnej i skorumpowanej władzy. Dla niego Kolumb jest chłopem i cudzoziemcem, a przyjmowanie rozkazów od kogoś, kto znajduje się poniżej jego stanowiska, jest całkowitym upokorzeniem. Byłoby to niemożliwe aby się dogadali”.

Scott i jego zespół produkcyjny przeszukiwali Hiszpanię przez ponad cztery miesiące, zanim wybrali lokalizacje w tak historycznych miastach, jak Caceres, Trujillo, Sewilla i Salamanca. Filmowcy otrzymali pozwolenie od władz hiszpańskich na filmowanie w słynnych na całym świecie zabytkach, takich jak Alcazar i Casa de Pilatos w Sewilli oraz Stara Katedra w Salamance. W Hiszpanii przy filmie pracowało 350 stolarzy, robotników i malarzy. Specjalnie skonstruowano odpowiednie rekwizyty z epoki, a repliki z późniejszych epok zabezpieczono u handlarzy antykami i rekwizytorniach w Madrycie, Sewilli, Rzymie i Londynie.

Projektant kostiumów Charles Knode stworzył ponad 3000 kostiumów. Według Knode: „Zawsze staraliśmy się mieć ubrania, a nie kostiumy. Staraliśmy się, aby wszystko wyglądało na żywe”. Dla królowej Isabel stworzono osiem strojów, w tym złotą brokatową suknię z 30-metrowym aksamitnym trenem z nadrukiem i wysadzanym klejnotami nakryciem głowy.

Według Gerarda Depardieu „Kiedy jestem na planie, to jest jak eksplozja radości” – mówi Depardieu. „Cieszę się, że mogę śledzić reżysera i nie chcę go przekonywać do innego podejścia do sceny. Z Ridleyem Scottem udało mi się zbudować dokładnie taki rodzaj relacji, za którym tęsknię na planie”. Jako scenerię Nowego Świata brano pod uwagę Kubę, Meksyk, Dominikanę i Kolumbię, ale wybrano Kostarykę. Według Scotta „Kostaryka została nazwana »Szwajcarią Indii«. Jest zrównoważony politycznie, nie ma armii i ma 95% umiejętności czytania i pisania. Poza tym potrzebowałem wysp, plaż, lądu i dżungli, a znalazłem to wszystko w Kostaryce”. Podczas kręcenia zdjęć w Kostaryce, produkcja powstała w Jacó, małym miasteczku na wybrzeżu Pacyfiku. Oprócz dużej wilgotności i temperatury 100+F (37,8+°C), ekipa produkcyjna musiała zmierzyć się z aligatorami, skorpionami i jadowitymi wężami. Pod ręką był treser węży, który pomagał im trzymać się z daleka. Zbudowano dziesięć głównych planów, w tym trzy indyjskie wioski, kopalnię złota i miasto Kolumba Isabel, dwudziestoakrowy kompleks, który składał się z katedry, ratusza, koszar wojskowych, więzienia i dwupiętrowej rezydencji gubernatora Kolumba.Sceny w Nowym Świecie były często wzbogacane efektami atmosferycznymi, takimi jak mgła, dym, deszcz i ogień.

170 rdzennych mieszkańców Kostaryki, składających się z czterech plemion, Bribri, Maleku, Boruca i Cabecar, zostało obsadzonych jako tubylcy, których spotkał Kolumb. Jednym z prezentowanych tubylców był Bercelio Moya, który grał Utapana, tłumacza Kolumba. Ojciec Moyi, Alejandrino, został mianowany naczelnym Guarionexem, a jego dziadek, Florin, został wyznaczony na szamana plemienia. Inni członkowie plemienia Moyi, Kolumbijska Waunana, pomagali budować totemy, czółna, meble i broń. Według członka obsady Alejandrino Moyi: „Czuję, że ludzie, których portretujemy, są zarówno szlachetni, jak i godni, i byłbym dumny z bycia częścią ich plemienia”.

Square Sail, brytyjska firma, przerobiła repliki Santa Maria i Pinta z kadłuba dwóch brygantyn z początku XX wieku. Nina została zbudowana w Brazylii specjalnie na potrzeby filmu na 500. rocznicę filmu przez Fundację Columbus. Santa Maria i Nina popłynęły z Wielkiej Brytanii do Kostaryki, docierając 10 grudnia 1991, gdzie dołączyły do ​​Niny.

Filmowanie rozpoczęło się 2 grudnia 1991 i zakończyło się 10 marca 1992, zgodnie z imdb.com

Partyturę skomponował znany grecki kompozytor Vangelis. Jego główny temat, „Podbój raju”, został wykorzystany przez byłego premiera Portugalii António Guterresa w jego wyborach w 1995 roku i został wykorzystany przez Portugalską Partię Socjalistyczną jako jej kampania i hymn wiecu, [4] [5] [6], chociaż został zastąpiony głównym tematem z Gladiator (co ciekawe kolejny film Ridleya Scotta) od czasu pierwszej kampanii wyborczej José Sócratesa [7], co nie przeszkadza, że ​​temat jest nadal głęboko związany z Partią Socjalistyczną. [8]

Rosja wykorzystała go w II turze rosyjskich wyborów prezydenckich w 1996 roku [9]

Motyw jest również używany na linii startu Ultra-Trail du Mont-Blanc ultramaraton. Niemiecki bokser Henry Maske (były mistrz świata (IBF) w kategorii półciężkiej) wykorzystał motyw przewodni jako swój oficjalny motyw startowy podczas swojej kariery zawodowej. Inne zastosowania tego tematu obejmują nowozelandzką franczyzę Super 15 Rugby The Canterbury Crusaders, gdy wybiegają na boisko, często w towarzystwie aktorów przebranych za rycerzy i jeżdżących konno, oraz drużyny rugby Wigan Warriors, która gra również w Super League. jako rozgrywany przed rozpoczęciem każdego meczu w mistrzostwach świata w krykiecie 2010 i 2014 roku, a także w mistrzostwach świata w krykiecie w 2011 roku. W tych wydarzeniach temat był grany tuż przed hymnami narodowymi dwóch rywalizujących narodów, ponieważ flagi obu narodów były przenoszone na ziemię w towarzystwie graczy obu drużyn. Temat był również grany w Top Gear: specjalna oferta amerykańska i stał się znakiem rozpoznawczym mistrzów świata w łyżwiarstwie figurowym Anity Hartshorn i Franka Sweidinga. Pomimo ponurego napływu kasowego filmu w Stanach Zjednoczonych, partytura filmu stała się odnoszącym sukcesy albumem na całym świecie.

Kasa biletowa Edytuj

1492: Podbój raju otwarto na 66 ekranach w Hiszpanii, zarabiając milion dolarów w ciągu pierwszych pięciu dni. [10] W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie otwarto 9 października 1992 r. w 1008 teatrach. Wydana tam wersja została skrócona do 150 minut, usunięta część przemocy i brutalności w celu uzyskania oceny PG-13. [11] Film okazał się klapą w Stanach Zjednoczonych, debiutując pod numerem 7 z 3 002 680 USD brutto gorszym niż otwarcie Krzysztof Kolumb: Odkrycie wcześniej w tym roku i zarobiła zaledwie 7 milionów dolarów. [12] [13] [14] Otwarto go we Francji 12 października 1992 roku, zarabiając w weekend 1,46 miliona dolarów na 264 ekranach. [10] W drugim tygodniu w Europie był to najbardziej dochodowy film z ponad 7,7 miliona dolarów brutto, w tym 1,77 miliona w pierwszym tygodniu w Niemczech na 213 ekranach. Nie otworzył się dobrze we Włoszech z 261,800 $ w weekend otwarcia z 33 ekranów. [15] [16] Do końca 1992 roku zarobił 40 milionów dolarów na całym świecie, co daje w sumie 47 milionów dolarów na całym świecie. [17] Zarobił 59 milionów dolarów. [18]

Krytyczna odpowiedź Edytuj

Ogólnie rzecz biorąc, film otrzymał mieszane recenzje od krytyków, [19] [20] [21] [22] [23], a agregator recenzji Rotten Tomatoes przyznał filmowi 32% oceny na podstawie 22 recenzji z krytycznym konsensusem: „Historycznie nieścisłe i dramatycznie bezwładna, opowieść Ridleya Scotta o wyczynach Krzysztofa Kolumba jest epopeją bez wielkości i wnikliwości”. [24] Krytyk filmowy Roger Ebert powiedział jednak, że film był satysfakcjonujący i że „Depardieu nadaje mu powagę, drugoplanowe występy są przekonujące, miejsca są realistyczne i jesteśmy inspirowani do refleksji, że rzeczywiście wymagało to pewnej odwagi odpłyń donikąd tylko dlatego, że pomarańcza była okrągła”. [25] Odbiorcy ankietowani przez CinemaScore przyznali filmowi ocenę „B+” w skali od A+ do F. [26]


Juan de Oñate

Juan de Oñate byłby ostatnim z konkwistadorzy przemierzać dzisiejszy Teksas. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, jego poszukiwania miałyby bezpośredni i trwały wpływ na region.

Na początku 1598 roku Juan de Oñate poprowadził ekspedycję mającą na celu osiedlenie się w obecnym Nowym Meksyku. W przeciwieństwie do niektórych jego poprzedników, których zadaniem było tylko przejmowanie ziemi i znajdowanie zasobów, Oñate otrzymał rozkaz założenia kolonii. Wielu kolonistów z jego partii miało nadzieję znaleźć własne bogactwo wydobywając srebro. W drodze na północ przekroczył Rio Grande w El Paso del Norte, miejscu współczesnego miasta El Paso. To tam oficjalnie ogłosił hiszpańskie posiadanie tego, co jest teraz Nowym Meksykiem. Po ustanowieniu nowej siedziby kolonii w pobliżu dzisiejszego Santa Fe, Oñate podążył śladami Coronado i skierował się na wschód w poszukiwaniu miasta złota, Quivira. Podobnie jak wcześniej Coronado, nie znalazł żadnych bogactw na Wielkich Równinach.

Podczas jego krótkiego pobytu w tym regionie ekspedycja Oñate&rsquos nie znalazła niczego, czego szukali Hiszpanie: żadnych miast ze złota, metali szlachetnych ani klejnotów. Jednak jego działania miałyby wielki wpływ na Teksas w nadchodzących dziesięcioleciach. Jego trasa przez El Paso del Norte&mdash była już dobrze znana ludności rdzennej Ameryki, która używała jej w celach handlowych na długo przed przybyciem Hiszpanów&mdash stała się El Camino Real del Norte. Ta droga służyłaby jako kluczowa linia ratunkowa łącząca Nowy Meksyk ze stolicą w Mexico City. Jego położenie na El Camino Real del Norte sprawiło, że El Paso del Norte stało się w przyszłości ważnym węzłem handlowym i transportowym.


Krzysztof Kolumb

Krzysztof Kolumb, syn szanowanego tkacza i lokalnego polityka, urodził się w Genui. Pracował w firmie swojego ojca, ale w wieku 14 lat wybrał się na morze. Kolumb popłynął przez Morze Śródziemne i pewnego dnia rozbił się u wybrzeży Portugalii. W drodze do Lizbony dołączył do brata i pracował jako twórca wykresów. W drugiej połowie XV wieku Portugalia była wielkim zachodnim centrum odkrywców i poszukiwaczy przygód, a także miejscem, w którym można było znaleźć drogę oceaniczną na Wschód. Podczas swoich lat spędzonych w Portugalii Kolumb słyszał opowieści marynarzy o ziemiach poza znanym zachodnim krańcem świata. Wykształceni ówcześni ludzie uznawali, że ziemia jest kulą, ale żaden Europejczyk nie był świadomy istnienia kontynentów amerykańskich i Oceanu Spokojnego. Kolumb stał się jednym z niewielu głosów wzywających do żeglugi na zachód, aby dotrzeć do lukratywnych rynków Chin i Japonii. Jego pomysł został wysłuchany przez króla Portugalii Jana II, ale zamiast tego udzielono królewskiego poparcia tym, którzy w tym samym celu chcieli opłynąć Afrykę na wschód. Około 1479 r. Kolumb ożenił się, ale jego żona zmarła w 1485 r. Nie zdoławszy uzyskać wsparcia Portugalczyków w odkrywczej wyprawie na zachód, Kolumb przeniósł się do Hiszpanii ze swoim synem Diego. W tym czasie Hiszpania była mniejszą potęgą niż Portugalia i pochłonęła ją przedłużająca się wojna z Maurami. Mimo to propozycja Kolumba spotkała się z uprzejmym przyjęciem monarchów hiszpańskich, Ferdynanda II i Izabeli. Wraz z upadkiem Granady w 1492 r. Hiszpania mogła skoncentrować swoją energię na rzucaniu wyzwania Portugalii w handlu i eksploracji. Monarchowie zgodzili się wesprzeć wyprawę na zachód do Chin, a także nazwać Kolumba „admirałem mórz oceanicznych” i gubernatorem ziem, które odkrył. Ze swojej strony Kolumb obiecał szerzyć wiarę chrześcijańską ludziom Wschodu i powrócić ze złotem, srebrem i przyprawami. Pierwsza podróż (1492-93) Wyprawa wyruszyła z Palos w Hiszpanii na początku sierpnia 1492 roku. Załodze nie towarzyszyli żołnierze, koloniści ani księża, co świadczy o odkrywczym charakterze przedsięwzięcia. ten Nina, Pinta , a okręt flagowy Santa Maria, popłynął najpierw na Wyspy Kanaryjskie, gdzie dokonywano napraw i zabierano na pokład dodatkową żywność. 6 września statki skierowały się na zachód, łowiąc sprzyjający Prąd Kanaryjski. Kolumb nie miał map wód, do których wszedł. Był nieufny wobec istniejących prymitywnych form nawigacji niebiańskiej i zamiast tego polegał na Dead Reckoning w określaniu swojej pozycji. 7 października kurs flotylli został zmieniony na południowy zachód. Wylądowanie nastąpiło 12 października na bahamskiej wyspie, którą Kolumb nazwał San Salvador. Większość władz uważa, że ​​lądowanie miało miejsce na dzisiejszej Watling Island, ale opis pozostawiony przez Kolumba pasuje również do kilku sąsiednich wysp. Odkrywcy wierzyli, że wylądowali na odległych wyspach Azji, ale nie byli pewni, czy zbliżyli się do Indii, Chin (wówczas znanych Europejczykom jako Cathay), Japonii (Cipango) czy Indonezji (Wyspy Przypraw). Zapowiadając nadchodzące wydarzenia, Kolumb odnotował w swoim dzienniku, że tubylcy (Arawakowie) byli łagodnymi i ufnymi ludźmi, którzy łatwo mogli zostać zniewoleni dla dobra Hiszpanii. Jesienią 1492 roku Kolumb miał nadzieję zlokalizować chińskiego cesarza i zbadać wiele części Karaibów. Widział Kubę i prowadził Santa Maria na mieliźnie przy Hispanioli ("La Isla Española"). Z uszkodzonego statku trzeba było usunąć załogę i wszystkie zapasy, a na wyspie wzniesiono niewielki fort. Ta mała osada, nazwana Navidad na cześć świąt Bożego Narodzenia, była pierwszą europejską placówką w Nowym Świecie od czasów nordyckich odkrywców. Pozostawiając część swojej załogi na Hispanioli, Kolumb złapał Prąd Zatokowy w drodze powrotnej do Hiszpanii. Udało mu się podarować Ferdynandowi i Izabeli tylko małe bryłki złota i biżuterię, ale zapewnił ich, że znalazł wyspy na obrzeżach Chin lub Japonii. Kolumb został dobrze przyjęty przez monarchów, którzy szybko zorganizowali bardziej ambitną drugą podróż.

Druga Podróż (1493-96) Wyprawa, która wyruszyła z Kadyksu we wrześniu 1493 roku, była przedsięwzięciem o wiele bardziej gorliwym i obejmowała 17 statków z oficerami i załogami, 1500 potencjalnych kolonistów i szeroką gamę zwierząt gospodarskich. Cele przedsięwzięcia były jasne: założenie kolonii i odkrycie złota i srebra. Wylądowanie na Małych Antylach* nastąpiło w listopadzie. Konwój udał się z powrotem do osady Navidad na Hispanioli, gdzie Kolumb odkrył ruiny fortu i ciał niektórych kolonistów w płytkich grobach, których nie znaleziono. Większość historyków przypuszcza, że ​​tarcia między tubylcami a białymi osadnikami zostały zmiecione w bitwie. W pobliżu powstała nowa gmina. Kolumb spędził większość 1494 roku na zwiedzaniu innych wysp, w szczególności Jamajki i południowej Kuby. Nie próbował opłynąć Kuby i był przekonany, że jest to część Chin. Pod nieobecność Kolumba warunki w osadzie na Hispanioli pogorszyły się. Wielu kolonistów unikało ciężkiej pracy, do której nie byli przyzwyczajeni, lub poświęcało swój czas na poszukiwanie złota. Niewiele wysiłku włożono w poprawę warunków życia lub upraw roślin. Kolumb próbował przywrócić dyscyplinę po powrocie, ale jego próba zraziła wielu osadników. Kolumb był o wiele lepszym żeglarzem niż administratorem. Zajmował się kwestią pracy, ulegając żądaniom kolonistów, którzy chcieli zniewolić tubylców, aby zwiększyć siłę roboczą. Warunki pozostały straszne i wielu osadników wsiadło na statki, aby powrócić do Hiszpanii, gdzie zgłosili swoje niezadowolenie Koronie. W 1496 roku Kolumb opuścił walczącą kolonię, by bronić swojej administracji przed królewskimi urzędnikami. Jego bracia Bartłomiej i Diego pozostali na czele osady. Druga wyprawa zaowocowała założeniem na Hispanioli rzadkiej kolonii i odkryciem niewielkiego bogactwa mineralnego. Trzecia podróż (1498-1500) Trzeci rejs wyruszył z Sewilli w maju 1498, mając tylko sześć statków. Skargi wcześniejszych kolonistów zebrały swoje żniwo i Kolumb został zmuszony do włączenia skazańców do zgromadzenia. Statki podzielono na dwie grupy, jedną skierowaną natychmiast do Hispanioli, a drugą pod dowództwem Kolumba, aby kontynuować poszukiwania Chin. Grupa badawcza najpierw dotknęła lądu w Trynidadzie u wybrzeży Wenezueli, a następnie popłynęła w kierunku stałego lądu. Obserwacja ujścia rzeki Orinoko przekonała Kolumba, że ​​znajduje się na wybrzeżu dużego kontynentu, a nie na innej wyspie. Następnie popłynął do osady na Hispanioli, gdzie warunki były uporczywie chaotyczne. Skargi do hiszpańskich urzędników były tak częste, że w 1500 r. wysłano do kolonii królewskiego gubernatora. Kolumb został aresztowany i odesłany w kajdanach do Hiszpanii. Ferdynand i Izabela, których sympatia słabła, oszczędzili odkrywcy z więzienia, ale szczyt jego wpływów wyraźnie minął. Czwarta podróż (1502-04) Kolumb nie był w stanie zorganizować kolejnego przedsięwzięcia aż do maja 1502 r., kiedy wypłynął czterema statkami z Kadyksu. Jego pragnieniu zlokalizowania Chin i ich bogactwa towarzyszyła potrzeba przywrócenia mu reputacji. Kolumbowi odmówiono pozwolenia na wjazd do kolonii w Hispanioli, gdzie pozostał postacią bardzo niepopularną. Uniknął katastrofy, uciekając przed huraganem w małym, osłoniętym porcie, po czym wznowił swoją wyprawę. Jego wysiłek był nękany przez kolejne burze i zastoje, co sprawiło, że jego ostatnia podróż była najbardziej wstrząsająca ze wszystkich. Kolumb płynął wzdłuż wybrzeża Ameryki Środkowej, na próżno mając nadzieję, że znajdzie otwór, który pozwoli mu dotrzeć do wybrzeży Dalekiego Wschodu. W grudniu 1502 Kolumb próbował wrócić do Hispanioli. Był chory, stracił wzrok, a jego statki gniły i były na skraju zatonięcia. Jego jedyny pozostały statek osiadł na mieliźnie na Jamajce, gdzie cała załoga szukała schronienia. Dwóch marynarzy zgłosiło się na ochotnika do odbycia niebezpiecznej podróży kajakiem na Hispaniolę w poszukiwaniu ratunku dla uwięzionej grupy. Członkowie załogi zakończyli podróż, ale ostrożni urzędnicy czekali prawie rok, zanim wysłały pomoc Kolumbowi. „Admirał mórz oceanicznych” wiedział, że nie jest mile widziany na Hispanioli i natychmiast wyjechał do Hiszpanii. Kolumb spędził większość pozostałych dni, szukając przywrócenia swoich tytułów i bogactw. Jednak śmierć Izabeli w 1504 r. pozbawiła go najwierniejszego poparcia. Po wielu próbach w 1505 r. udzielił mu wywiadu z Ferdynandem. Udzielono mu hojnej ugody finansowej, ale król odmówił przywrócenia jego tytułów. Kolumb zmarł w maju 1506 roku, nieświadomy, że odkrył nowy świat. Wielki odkrywca nie został uhonorowany swoim imieniem nadanym odkrytym przez siebie terenom. Ten zaszczyt przypadł natomiast stosunkowo mało znanemu rodakowi, Włochowi, Amerigo Vespucci. Zobacz tło wejścia Hiszpanii do Nowego Świata i spuścizny Kolumba. *UWAGA: Małe Antyle są częścią szeregu wysp w kształcie łuku, rozciągającego się od skrzyżowania Karaibów i Zatoki Meksykańskiej na wschód i południe do wybrzeży Ameryki Południowej. Wielkie Antyle to Hispaniola (dzisiejsza Dominikana i Haiti), Portoryko, Kuba i Jamajka. Małe Antyle obejmują wyspy Zawietrzne i Zawietrzne, Trynidad, Tobago i Barbados. Antyle i Bahamy na północy są czasami nazywane zbiorczo Indiami Zachodnimi. Zobacz mapę powyżej.


Nauczyciel historii projektu

Zacząłem ten blog, kiedy ponad dziesięć lat temu zacząłem uczyć nauk społecznych. Lubię pisać artykuły na tematy, których nauczam. Mam nadzieję, że ci pomogą! Dzięki, że wpadłeś!

  • Dom
  • 5 tematów geografii
  • Epoki kamienia
  • Mezopotamia
  • Egipt
  • Dolina Indusu
  • Grecja
  • Rzym
  • Majowie
  • Aztekowie
  • Hiszpański podbój
  • Prywatność

Złoto, chwała i Bóg – hiszpańskie motywacje w Nowym Świecie

Hiszpanie, którzy badali i podbijali części Nowego Świata, kierowali się trzema podstawowymi ideami, które ich motywowały: Złoto, Chwała i Bóg.

ZŁOTO

Po powrocie z Nowego Świata Kolumb zameldował koronie hiszpańskiej, że widzi duży potencjał bogactwa na nowo odkrytym terytorium. Tubylcy, którzy spotkali Kolumba i jego grupę, wymienili z nimi kawałki złota na części statków Kolumba i inne interesujące przedmioty. Ponadto miejscowy wódz podobno podarował Kolumbowi ceremonialną maskę wysadzaną złotem. Kolumb donosił również, że widział złoto w rzekach. Powiedział też Hiszpanom, że wierzy, iż będą kopalnie bogate w złoto i inne metale. Kolumb i Hiszpanie byli bardzo zainteresowani bogactwem. To przede wszystkim zainspirowało jego podróż!

Chociaż na Hispanioli nie było żadnych kopalń, ponieważ coraz więcej odkrywców i konkwistadorów badało części Nowego Świata, wciąż słyszeli o bogatym imperium, które istniało na zachodzie (w Meksyku). Poszukiwanie złota stało się obsesją Hiszpanów. Anglia, Francja i inne narody europejskie również szukały bogactwa, ale bardziej skupiały się na wzbogacaniu się poprzez handel.

CHWAŁA

Należy pamiętać, że Europa Zachodnia była wciąż na końcu średniowiecza i feudalizmu. Europa była w stanie wojny od wieków. To, wraz z rekonkwistą Hiszpanii od Maurów, stworzyło kulturę gloryfikującą wojsko i jego przywódców. Ludzie, którzy wygrali bitwy lub dokonali innych wielkich czynów, byli często nagradzani tytułami szlacheckimi, ziemią, pieniędzmi i robotnikami. Ponieważ w Europie było niewiele ziemi do zdobycia, odkrycie ogromnych ilości ziemi w Nowym Świecie stało się wielką motywacją dla jednostek do szukania tam osobistej chwały.

PAN BÓG

W styczniu 1492 r. Hiszpania w końcu zakończyła wypędzenie Maurów z Półwyspu Iberyjskiego. Koniec tej wojny przyczynił się do podsycenia zapału religijnego wśród Hiszpanów. Ponadto dekret papieski z 1493 r. nadał Hiszpanii autorytet i obowiązek nawracania na chrześcijaństwo wszystkich rdzennych mieszkańców Nowego Świata.

To trio czynników motywujących, Złoto, Chwała i Bóg, wraz z doskonałą technologią i chorobami, okazało się paliwem, które pchnęło Hiszpanów do podboju większości Ameryki Południowej, części południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych oraz całego Meksyku i Środkowego Ameryka. Spuścizna kultury hiszpańskiej i tragedia zagłady rdzennej ludności tych terenów na zawsze zmienią bieg świata.

(aktualizacja 8-24-16) Jeśli ta strona była pomocna, interesująca itp., rozważ udostępnienie linku komuś innemu.Chętnie też zapoznam się z pytaniami i komentarzami poniżej .

2 komentarze:

dzięki, podsumowanie „boga, chwały, złota” było bardzo pomocne. Uczę w liceum.

Dziękujemy za stworzenie tego zasobu. Pomogło to w wirtualnej nauce bardziej niż jakikolwiek inny znaleziony przeze mnie zasób!


Bóg, chwała i złoto – motywacja hiszpańskich konkwistadorów

To, co motywowało hiszpańskich konkwistadorów, jest często zgrabnie podzielone na trzy podstawowe czynniki: Boga, chwałę i złoto. Chociaż trudno zarzucić tę koncepcję, jest to jednak niezwykle uproszczony punkt widzenia. Każdy konkwistador miał swoje własne powody, by udać się do nieznanej i wrogiej ziemi, niewielu było zmuszonych do wyjazdu, a każdy żołnierz był motywowany własnymi osobistymi celami.

Patrząc na ekspedycję Hernana Cortésa, tak jak to zrobimy tutaj, koncepcja Boga, chwały i złota może być zarówno wspierana, jak i rozszerzana. Kilkuset odważnych ludzi, którzy udali się z Cortésem do serca Imperium Azteków, nie było jednakowych w swoich celach i ideałach. Chociaż większość była motywowana do pewnego stopnia przez Boga, chwałę i złoto, wpływ każdego z nich różnił się w zależności od jednostki.

Bogactwo osobiste i poszukiwanie azteckiego złota

To, że konkwistadorzy poszukiwali osobistego bogactwa, jest niezaprzeczalne. Pogoń za azteckim złotem była na czele wyprawy Cortésa i powodem, dla którego wielu żołnierzy chętnie przyłączyło się do kampanii. Jeśli złoto nie przyszło im do głowy, srebro, tekstylia, biżuteria i inne skarby nigdy nie były daleko od zasięgu. Bernal Diaz, konkwistador, a później kronikarz ekspedycji, często wymienia prezenty (o różnej wartości) ofiarowane jego grupie w „Podboju Nowej Hiszpanii”.

Potencjalny majątek osobisty tkwił także w możliwościach zagarniania ziemi. Podczas gdy niektórzy z wyższych rangą ekspedycji, w tym Cortés, byli już właścicielami ziemskimi w Nowej Hiszpanii lub z powrotem w swojej ojczyźnie, inni byli żołnierzami bez ziemi, którzy mieli wiele do zyskania i bardzo niewiele do stracenia. Osiedlenie się w kontrolowanym przez Hiszpanów Nowym Świecie jako właściciel ziemski dawało swoje własne, wyraźne korzyści.

Konkwistadorzy, religia i rozpowszechnianie wiary katolickiej

Ekspedycja Cortés dołożyła wszelkich starań, aby ustanowić wiarę katolicką na ziemiach, przez które przeszli. Czasami, w przeciwieństwie do skądinąd ostrożnego obchodzenia się z tubylczą ludnością przez Cortésa, niszczenie rodzimych bożków religijnych było przeprowadzane w celu promowania wiary katolickiej. Wznoszono także krzyże na potencjalnie wrogich terenach, a kazania i nauki przekazywane były miejscowej ludności za pośrednictwem tłumacza.

Wyprawa Cortésa była jednak w dużej mierze przedsięwzięciem wojskowym. Można argumentować, że motywy religijne były w dużej mierze pretekstem do faktycznego celu kampanii, poszukiwania złota Azteków. Aby utrzymać poparcie zarówno korony hiszpańskiej, jak i Kościoła katolickiego, przebiegli Cortés poczuli potrzebę nadania wyprawie religijnego punktu widzenia.

To powiedziawszy, konkwistadorzy byli bardzo religijnymi ludźmi, którzy podczas swojej podróży przez Nowy Świat dawali świadectwo ofiarom, kanibalizmowi, bałwochwalstwu i aktom sodomii. Bernal Diaz daje jasno do zrozumienia, że ​​jego towarzysze byli przerażeni większością tego, co zobaczyli. To, że Cortés i jego ludzie mogli czuć się zmuszeni do promowania własnej wiary w świetle rodzimych praktyk religijnych, nie jest poza rozsądkiem.

Podbój Nowej Hiszpanii w imię króla

Cortés z pewnością zwracał uwagę na swojego króla, ale korzystał z własnej rady bardziej niż jakiegokolwiek innego człowieka, na pewno podczas pobytu w Nowym Świecie. Często konsultował się ze starszymi członkami swojej ekspedycji, ale w zasadzie był człowiekiem pod własnym dowództwem. Wczesne lata Cortés’ wydają się odzwierciedlać tę niezależną passę, cechę charakteru, która miała rosnąć wraz z dojrzewaniem mężczyzny.

Jednak Cortés zawsze przedstawiał się jako wysłannik swojego króla, szczególnie w kontaktach z Montezumą. Królewska piąta (część łupu, która miała być przekazana koronie) mogła być czasami trochę lekka, ale Cortés i jego konkwistadorzy nie mieli powodu, by być jawnie nielojalnymi wobec Hiszpanii.

Konkwistadorzy, Chwała i Honor

Wojna od dawna kojarzona jest z pojęciami takimi jak „chwała” i „honor”. Wątpliwe jest, czy któryś z konkwistadorów mógłby być postrzegany jako kierowany głównie pragnieniem chwały, chociaż chwała może być postrzegana jako siła napędowa ekspedycji Cortésa. Jakiekolwiek zarzuty można postawić przeciwko postępowaniu konkwistadorów, nie można kwestionować ich odwagi.

Historyk Irving Albert Leonard podkreśla to hiszpańskie pojęcie chwały: „To hiszpańskie zaabsorbowanie abstrakcyjną cechą Chwały, ściśle utożsamianą z dystyngacją wojskową, prawdopodobnie skrystalizowało się podczas ponad siedmiu wieków nieustających wojen z Maurami”. Jeśli sama chwała była czynnikiem motywującym hiszpańskich konkwistadorów, z pewnością pomogłoby to wyjaśnić ich liczne akty niemal nierozważnej odwagi.

List of site sources >>>


Obejrzyj wideo: Ile złota zebrały ekipy? Ryzyko się opłaciło! Gorączka złota (Styczeń 2022).