Historia

Prezydent Johnson podpisuje Medicare w prawie


30 lipca 1965 r. prezydent Lyndon B. Johnson podpisuje ustawę Medicare, program ubezpieczeń zdrowotnych dla starszych Amerykanów. Podczas ceremonii podpisania ustawy, która odbyła się w Bibliotece Trumana w Independence w stanie Missouri, były prezydent Harry Truman został zapisany jako pierwszy beneficjent Medicare i otrzymał pierwszą kartę Medicare.

Johnson chciał uznać Trumana, który w 1945 roku został pierwszym prezydentem, który zaproponował państwowe ubezpieczenie zdrowotne, inicjatywie, której sprzeciwiał się wówczas Kongres.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kiedy Harry Truman naciskał na uniwersalną opiekę zdrowotną

Program Medicare, zapewniający ubezpieczenie szpitalne i medyczne Amerykanom w wieku 65 lat lub starszym, został podpisany jako poprawka do Ustawy o ubezpieczeniach społecznych z 1935 r. Około 19 milionów osób zapisało się do Medicare, gdy weszła ona w życie w 1966 r.

W 1972 r. kwalifikowalność do programu została rozszerzona na Amerykanów poniżej 65 roku życia z pewnymi niepełnosprawnościami oraz osoby w każdym wieku z trwałą chorobą nerek wymagającą dializy lub przeszczepu. W grudniu 2003 roku prezydent George W. Bush podpisał ustawę o modernizacji Medicare, która dodała do Medicare świadczenia ambulatoryjne na leki na receptę.

Medicaid, stanowy i federalny program, który oferuje ubezpieczenie zdrowotne niektórym osobom o niskich dochodach, został również podpisany przez prezydenta Johnsona w dniu 30 lipca 1965 r. jako poprawka do ustawy o ubezpieczeniach społecznych.


Medicare podpisało prawo

30 lipca 1965 r. prezydent Lyndon Johnson udał się do Biblioteki Trumana w Independence w stanie Missouri, aby podpisać Medicare. Jego gest zwrócił uwagę na 20 lat, jakie zajęło Kongresowi wprowadzenie rządowego ubezpieczenia zdrowotnego dla seniorów po tym, jak zaproponował to Harry Truman. W rzeczywistości historia Medicare&rsquos sięga jeszcze dalej.

W Kongresie odbyły się pierwsze przesłuchania w sprawie rządowego ubezpieczenia zdrowotnego w 1916 roku w Erze Postępu. Podczas New Deal ubezpieczenie zdrowotne stało się częścią rozważań nad programem ubezpieczeń społecznych, ale prezydent Franklin Roosevelt zdecydował, że lepszą strategią jest przekazanie najpierw przepisów emerytalnych. W 1939 roku senator Robert Wagner wprowadził krajowe przepisy zdrowotne i przeprowadził przesłuchania, ale wybuch II wojny światowej spowodował, że jego ustawa została odłożona na półkę. Dopiero po wojnie, w listopadzie 1945 roku, Harry Truman wysłał Kongresowi pierwszą kompleksową propozycję federalnego ubezpieczenia zdrowotnego. Ten rachunek nigdzie nie poszedł.

Podczas prezydentury Dwighta Eisenhowera Kongres uchwalił ustawę Kerra-Millsa dotyczącą przypadków „ubóstwa medycznego”, aby objąć osoby starsze, które potrzebowały pomocy w spłacaniu rachunków medycznych, ale które nie kwalifikowały się do opieki społecznej w swoich stanach. Ale reformatorzy uważali Kerr-Mills za nieodpowiedni, biorąc pod uwagę rosnącą liczbę osób starszych i rosnące koszty opieki szpitalnej.

W 1961 roku prezydent John F. Kennedy uczynił Medicare priorytetem legislacyjnym i zatrudnił Clintona Andersona z Nowego Meksyku do zarządzania jego ustawą. Anderson, pragmatyczny i skuteczny ustawodawca, przez całe życie cierpiał na częste ataki choroby. „Być może człowiek, który większość życia spędził na walce ze skutkami choroby” – pisał kiedyś – „pozyskuje” hellipanskie zrozumienie znaczenia profesjonalnej opieki zdrowotnej dla wszystkich ludzi.

Chociaż sondaże opinii publicznej sugerowały silne poparcie dla projektu ustawy, Anderson miał do czynienia z potężnymi przeciwnikami, w tym przewodniczącym House Ways and Means, American Medical Association i przewodniczącym Senackiej Komisji Finansów Harrym Byrdem z Wirginii. Przeciwnicy ustawy i rsquo zwyciężyli, ledwie pokonując ustawę w 1962 r. Została przywrócona w 1963 r., A po zabójstwie Kennedy'ego i rsquo Anderson pracował żmudnie, by zbudować solidne, ponadpartyjne poparcie Senatu. Pod silną presją własne zdrowie Andersona osłabło, zmuszając go do zarządzania częściami rachunku ze szpitalnego łóżka w Walter Reed. W 1964 r. Izba i Senat przyjęły alternatywne wersje ustawy, ale nie udało się rozwiązać tych różnic podczas konferencji.

Długie płaszcze Lyndona Johnsona i rsquo w konkursie prezydenckim w 1964 roku zwiększyły poparcie dla Medicare w obu izbach Kongresu. Anderson wykorzystał ten moment, ściśle współpracując z członkami Izby, aby rozszerzyć zakres pierwotnego projektu ustawy. 27 i 28 lipca 1965 r. Izba Reprezentantów i Senat zgodzili się na raport z konferencji w sprawie ostatecznego projektu ustawy, który oferował „trzeci tort warstwowy”: ubezpieczenie szpitalne dla osób starszych, ubezpieczenie lekarzy dla osób starszych i rozszerzoną pomoc federalną w celu uzupełnienia państwowe świadczenia medyczne dla ubogich. W uznaniu wysiłków Andersona i rsquo prezydent Johnson zaprosił go do wzięcia udziału w ceremonii podpisania Medicare w Independence w stanie Missouri z byłym prezydentem Harrym Trumanem.


Jak powstało Medicare

To było 50 lat temu w czwartek, 30 lipca 1965 roku, kiedy prezydent Lyndon Johnson podpisał ustawę Medicare, zmieniającą narodowy program opieki społecznej dla starszych Amerykanów w prawo. Jednak pomimo legendarnych uprawnień ustawodawczych Johnson’, uroczyste podpisanie umowy zakończyło się rejestracją pierwszego beneficjenta Medicare, byłego prezydenta Harry'ego S. Trumana&mdash, mogło wyglądać zupełnie inaczej.

W końcu pomysł pomocy amerykańskim seniorom w zapewnieniu opieki zdrowotnej wymagał czasu, aby zyskać popularność: pomysł pojawił się niedługo po tym, jak Franklin Roosevelt zainicjował nowoczesny system ubezpieczeń społecznych w latach 30. XX wieku. Kiedy moneta “Medicare” po raz pierwszy pojawiła się na amerykańskiej scenie, opisany przez nią program nie był tym, o którym myślimy dzisiaj. W 1960 r. termin, o którym mowa przeciwny program zaproponowany przez administrację Eisenhowera. Wielkim strachem w tamtych czasach było to, że powiązanie jakiejkolwiek pomocy zdrowotnej z zabezpieczeniem społecznym szybko wyczerpałoby fundusze dostępne dla tej 30-letniej wersji systemu Eisenhowera, nadzorowanej przez ówczesnego wiceprezydenta Richarda Nixona, byłoby zarówno dobrowolne, jak i finansowane przez państwo.

Jednak w tegorocznej kampanii prezydenckiej Nixon przegrał z pretendentem Johnem F. Kennedym, który, jak to ujął kilka lat później TIME, bez zastrzeżeń przysiągł, że jego administracja przekona Demokratyczny Kongres do uchwalenia ustawy o opiece medycznej, która ma zostać sfinansowana. w ramach systemu ubezpieczeń społecznych. Kennedy zmarł jednak, zanim zdążył dotrzymać tej obietnicy. Ale jak dokładnie to będzie wyglądało, pozostało do ustalenia.

Do kwietnia 1965 r., jak podał TIME, były trzy opcje: obowiązkowy program Johnson’ powiązany z ubezpieczeniami społecznymi, dobrowolny program Eisenhowera bez związku z ubezpieczeniem społecznym lub planem wspieranym przez Amerykańskie Towarzystwo Medyczne o nazwie &# 8220eldercare,”, który priorytetowo traktował wybór pacjenta i był oparty na potrzebach. Rozwiązanie przyszło, co zaskakujące, w postaci Wilbura Millsa, przewodniczącego House Ways and Mean Committee, który był zagorzałym przeciwnikiem Medicare. Połączył elementy trzech planów w jeden, który odniósł sukces. Podstawy planu były obowiązkowe i finansowane z rosnących podatków na ubezpieczenie społeczne, a dodatki były dobrowolne. Program, który obecnie znamy jako Medicaid, dla potrzebujących również zostałby rozszerzony.

“Ustawa o opiece medycznej nie rozwiąże wszystkich problemów związanych ze starzeniem się&mdash, ale z pewnością sprawi, że proces ten będzie znacznie mniej kosztowny dla osób starszych” TIME zauważył. I to nie wszystko, co zrobił, magazyn kontynuował. Ustawa o medycynie stanowiła fundamentalną zmianę amerykańskich norm politycznych:

Prawie 30 lat temu Franklin Delano Roosevelt podpisał ustawę o zabezpieczeniu społecznym. W momencie podpisywania wydał oświadczenie, które z perspektywy czasu brzmi niemal przepraszająco: „Próbowaliśmy stworzyć prawo, które zapewni pewną ochronę przeciętnego obywatela i jego rodziny przed utratą pracy i przed ubóstwem”. jeździłem na starość. To prawo również stanowi kamień węgielny konstrukcji, która jest budowana, ale bynajmniej nie jest kompletna. Jest to struktura mająca na celu zmniejszenie siły możliwych przyszłych depresji.&rdquo

Zabezpieczenie społeczne było głównie aktem nadzwyczajnym w kraju, który wciąż walczy z otchłani depresji, w której, zgodnie ze słynnym zwrotem FDR, ponad jedna trzecia narodu była „umieszczona w złym stanie, źle ubrana, niedożywiona”. Od tamtej pory zmiana w amerykańskim życiu nigdy nie była bardziej widoczna niż w zeszłym tygodniu, kiedy Kongres działał w oparciu o dwa projekty ustaw, które przewidywały nowy rodzaj państwa opiekuńczego, wykraczający poza najśmielsze marzenia Roosevelta. Po pierwsze, Izba Reprezentantów uchwaliła i wysłała do Senatu, gdzie czeka na nią szybka aprobata, Johnson Administration &rsquos 6 miliardów dolarów rocznie ustawy o ubezpieczeniach medycznych…

Akcja w sprawie obu ustaw pojawiła się nie w czasach depresji, ale w środku najbardziej pomyślnego roku, jaki zamożne społeczeństwo kiedykolwiek znało. Było kilka wrzasków na temat presji prezydenckiej, ale powszechnie akceptowano, że oba środki przyniosą wielkie korzyści w zwiększeniu zamożności Stanów Zjednoczonych bez przekształcania ich w społeczeństwo socjalistyczne. Powszechnie uznawano, że oba projekty ustaw, mimo ogromu ich zakresu, miały na celu nie zwiększenie władzy rządu federalnego, ale usunięcie niektórych pozostałych skaz w Wielkim Społeczeństwie.

Przeczytaj całą historię tutaj, w TIME Vault: Nowe państwo opiekuńcze


Zdjęcia

Kliknij na pojedyncze zdjęcie, aby zobaczyć je w pełnym rozmiarze.


Prezydent Lyndon Johnson podpisuje ustawę Medicare w Bibliotece i Muzeum Harry'ego S. Trumana w Independence w stanie Missouri. Zdjęcie z biblioteki LBJ: nieznane, 34897-22. Zrobione 30 lipca 1965.


Prezydent Lyndon Johnson i prezydent Harry S. Truman podają sobie ręce podczas podpisywania ustawy Medicare w Bibliotece i Muzeum Harry'ego S. Trumana w Independence w stanie Missouri. Zdjęcie Biblioteki LBJ autorstwa nieznanego, 34897-14. Zrobione 30 lipca 1965.


Prezydent Lyndon Johnson, prezydent Harry S. Truman i inni przechadzają się po Bibliotece i Muzeum Harry'ego S. Trumana podczas imprezy podpisywania ustawy Medicare. Zdjęcie z biblioteki LBJ: Yoichi Okamoto, A986-26a. Zrobione 30 lipca 1965.


Prezydent Harry S. Truman i prezydent Lyndon Johnson przemawiają. Wydarzenie podpisywania Medicare Bill w Bibliotece i Muzeum Harry'ego S. Trumana. Zdjęcie z biblioteki LBJ: Yoichi Okamoto, A982-22a. Zrobione 30 lipca 1965.

Aby zobaczyć więcej zdjęć z podpisania rachunku Medicare, zalecamy przeszukanie naszego archiwum zdjęć i użycie „Medicare” w polu wyszukiwania. Wszystkie zdjęcia są własnością publiczną i można je pobrać.


Jak powstało Medicare, dzięki Harry'emu S. Truman

Czterdzieści dziewięć lat temu prezydent Lyndon B. Johnson znalazł się w Independence w stanie Missouri. Choć otoczony był przez gromadę polityków, wybitnych gości i agentów Secret Service, prezydent uzbrojony był tylko w wieczne pióro, butelkę atramentu i etui z papierami. Bezpośrednio obok niego, aby pomieścić fotografów z gazet i kamery telewizyjne, siedział ulubiony syn Independence, 33. prezydent Stanów Zjednoczonych, Harry S. Truman.

LBJ udał się do „stanu Show-Me-State”, aby podpisać ustawę Medicare z 1965 r. i pochwalić 81-letniego Trumana, który, jak Johnson wycedził z mocnym teksańskim akcentem, był „prawdziwym tatusiem Medicare. ”

Zaprojektowany, aby zapewnić ubezpieczenie zdrowotne Amerykanom w wieku 65 lat i starszym, a także młodszym obywatelom z określonymi schorzeniami lub niepełnosprawnością, Medicare pierwotnie był podzielony na dwie kategorie prozaicznie nazwane „Część A” i „Część B”.

Część A obejmowała hospitalizację z podatkiem od wynagrodzeń, a część B była opcjonalnym programem ubezpieczenia zdrowotnego wymagającym miesięcznej składki na pokrycie, między innymi, określonych usług ambulatoryjnych, badań medycznych i sprzętu. W 1965 roku odliczenie od wynagrodzenia za część A wynosiło około 40 dolarów rocznie, a część B kosztowała tylko 3 dolary miesięcznie!

Amerykański reprezentant John Dingell (D-MI) wziął udział w wiecu z okazji 46. rocznicy przejścia Medicare na Kapitol Stanów Zjednoczonych 27 lipca 2011 r. Najdłużej pełniący obecnie służbę członek Kongresu, Dingell, dzierżył młotek podczas tego historycznego sesja Izby Reprezentantów w 1965 r. Fot. Chip Somodevilla/Getty Images

Prezydent Johnson prawie nie naciągał prawdy, uhonorowując prezydenta Trumana podczas ceremonii podpisania. Podczas swojej administracji prezydent Truman wezwał do ustanowienia federalnego programu ubezpieczeń zdrowotnych w 1945 i ponownie w 1947 i 1949. Jednak każda prośba prezydencka została udaremniona lub zignorowana przez Kongres USA, wspomagany i podżegany przez potężne lobby medyczne, takie jak American Medical Association i American Hospital Association, które oczerniały takie wysiłki jako zejście do „medycyny uspołecznionej”. Oddanie Harry'ego Trumana tej sprawie było w pewnym sensie sposobem uhonorowania jego byłego szefa, Franklina D. Roosevelta, który z powodów politycznych został zmuszony do usunięcia obszernego planu świadczeń zdrowotnych z tego, co stało się ustawą o ubezpieczeniach społecznych z 1935 roku. , inny Roosevelt — Theodore Roosevelt — zawierał wspierany przez rząd plan zdrowotny na platformie jego nieudanego biegu prezydenckiego w 1912 roku na bilecie Progressive („Bull Moose”).

Był pewien ruch w kierunku opracowania narodowego programu opieki zdrowotnej w latach Eisenhowera, a tym bardziej podczas zbyt krótkiej prezydentury Johna F. Kennedy'ego. Ale to potężna i doświadczona politycznie LBJ i miażdżące zwycięstwo Demokratów w 1964 roku, dając im kontrolę nad obiema izbami Kongresu USA, popchnęły Medicare przez federalną linię mety.

Obecnie Medicare jest o wiele bardziej skomplikowany i kosztowny, ponieważ finansuje kompleks medyczno-przemysłowy zawierający wiele cudów medycznych, które można było sobie wyobrazić tylko w 1965 r., a także ogromne wydatki, które wymagają kontroli, lepsze dowody skuteczności i ostatecznie, zmniejszenie. Część C (lub Medicare Advantage) została ustanowiona za administracji Clintona w 1997 roku, aby umożliwić beneficjentom wybór programu utrzymania zdrowia (HMO) zamiast tradycyjnej opłaty za usługę. W 2003 roku George W. Bush podpisał ustawę Medicare Part D, która wymaga od beneficjentów opłacania dodatkowej składki w celu uzyskania świadczeń związanych z lekami na receptę. Uchwalenie ustawy o ochronie pacjenta i przystępnej opiece z 2010 r., podczas administracji Obamy, pozwala beneficjentom Medicare na otrzymywanie szerokiego menu profilaktycznych usług zdrowotnych i ekranów zdrowotnych oraz ma na celu zmniejszenie wydatków z własnej kieszeni beneficjentów części D .

Obecnie ponad 49 milionów Amerykanów korzysta z korzyści Medicare do 2030 roku, eksperci szacują, że liczba ta wzrośnie do 70 milionów. Ekonomiści zajmujący się zdrowiem przewidują koszt ponad 1 biliona dolarów rocznie na finansowanie Medicare do 2022 r., dzięki wydłużeniu życia przeciętnego Amerykanina, stale rosnącym kosztom opieki medycznej i nowych technologii medycznych oraz starzeniu się pokolenia Baby Boom. I chociaż te rosnące koszty są powodem do niepokoju dla tych, którzy martwią się o kondycję przyszłej gospodarki naszego kraju, dane sondażowe konsekwentnie wskazują, że Medicare pozostaje jednym z najpopularniejszych programów rządu federalnego. Na przykład sondaż przeprowadzony przez Fundację Henry J. Kaisera w lutym 2012 r. wykazał, że 70 procent Amerykanów uważa, że ​​Medicare „powinno być kontynuowane tak, jak jest dzisiaj, z rządem gwarantującym seniorom korzyści zdrowotne i upewniając się, że wszyscy otrzymują ten sam zdefiniowany zestaw korzyści.”

W lipcu 1965 roku prezydent Johnson przewidział, że Medicare będzie istotną ochroną dla starszych Amerykanów przed „beznadziejną rozpaczą” wynikającą z tego, że nie stać ich na opiekę zdrowotną. Tak więc, w bardzo realnym sensie, Harry Truman, kiedy 49 lat temu przyjął zaproszenie Lyndona Johnsona, by usiąść obok niego, miał znacznie bardziej przekonujący powód, wykraczający poza czysto polityczny czy prezydencki: pierwsza wydana karta Medicare została wręczona „Give 'Em Hell Harry, ” czyniąc Trumana pierwszym beneficjentem Medicare w kraju, a drugą kartę Medicare wręczono jego kochającej żonie Bess.

Po lewej: Prezydent Lyndon B. Johnson podpisuje ustawę o Medicare w Bibliotece Harry'ego S. Trumana w Independence w stanie Missouri. Były prezydent Harry S. Truman siedzi przy stole z prezydentem Johnsonem. Lady Bird Johnson stoi za prezydentem. Zdjęcie archiwalne z Biura Prasowego Białego Domu


Chroń Medicare

Pierwsi beneficjenci Medicare płacili 40 dolarów rocznego udziału własnego za część A. Miesięczna składka za część B — w której zapisał się Truman — wynosiła 3 dolary. Dziś te koszty Medicare wynoszą 1184 USD za roczny udział własny części A i premię w wysokości około 105 USD miesięcznie za Część B, plus 147 USD rocznego udziału własnego.

Przed Medicare osoby w wieku powyżej 65 lat bez dostępu do planu zdrowotnego pracodawcy lub prywatnego planu ubezpieczeniowego były samotne lub zależne od swoich rodzin, gdy wymagały opieki medycznej. Wysiłki zmierzające do stworzenia takiego programu ochrony zdrowia trwały lata.

Oto harmonogram kilku kamieni milowych związanych z Medicare i ubezpieczeniami:

1945: Prezydent Truman wzywa do stworzenia narodowego programu ubezpieczeń zdrowotnych dla wszystkich. Ustawodawcy na Kapitolu nie działają. Pyta ponownie w 1947 i 1949. Projekty są wprowadzane, ale umierają w Kongresie.

1961: Grupa zadaniowa powołana przez prezydenta Johna F. Kennedy'ego zaleca utworzenie narodowego programu ubezpieczeń zdrowotnych specjalnie dla osób powyżej 65 roku życia. W maju 1962 roku Kennedy wygłasza w telewizji przemówienie na temat potrzeby Medicare.

1964: Prezydent Johnson wzywa Kongres do utworzenia Medicare.

1965: Ustawodawstwo tworzące Medicare oraz Medicaid (usługi opieki zdrowotnej dla niektórych osób o niskich dochodach i innych) przechodzą przez obie izby Kongresu głosami 70-24 w Senacie i 307-116 w Izbie. Prezydent Johnson podpisuje ustawę Medicare w dniu 30 lipca jako część poprawek dot. zabezpieczenia społecznego z 1965 r.

1966: Kiedy usługi Medicare faktycznie rozpoczną się 1 lipca, ponad 19 milionów Amerykanów w wieku 65 lat i starszych zapisuje się do programu.

1972: Prezydent Richard M. Nixon rozszerza uprawnienia Medicare na osoby w wieku poniżej 65 lat, które mają przewlekłą niepełnosprawność lub schyłkową niewydolność nerek.

1997: Prywatne plany ubezpieczeniowe – pierwotnie nazywane Medicare+Choice lub Część C, później przemianowane na Medicare Advantage – zaczynają się, dając beneficjentom możliwość wyboru planu Medicare w stylu HMO zamiast tradycyjnego programu Medicare płatnego za usługę.

2003: 8 grudnia prezydent George W. Bush znacznie rozszerza Medicare, podpisując Ustawę o modernizacji Medicare, która ustanawia korzyści związane z lekami na receptę. To opcjonalne ubezpieczenie, za które beneficjenci płacą dodatkową składkę, nazywa się Medicare Część D.

2006: 1 stycznia wchodzi w życie Medicare Część D, a zarejestrowani beneficjenci zaczynają otrzymywać subsydiowane ubezpieczenie na leki na receptę.

2010: Ustawa o opiece zdrowotnej (oficjalnie ustawa o ochronie pacjenta i przystępnej cenie) podpisana przez prezydenta Baracka Obamę 23 marca nakazuje, aby beneficjenci Medicare otrzymywali pewne usługi profilaktyczne i badania zdrowotne, takie jak mammografia, bezpłatnie i zmniejszają wydatki z własnej kieszeni wydatki osób zapisanych do Części D.

Obecnie prawie 50 milionów Amerykanów — 15 procent populacji kraju — polega na Medicare w zakresie ubezpieczenia zdrowotnego. Wraz ze wzrostem średniej długości życia i coraz większą liczbą osób z wyżu demograficznego, które każdego dnia dochodzą do wieku 65 lat, oczekuje się, że liczba osób korzystających z Medicare podwoi się w latach 2000-2030.

Melissa Stanton jest redaktorem na AARP.org.

Może Ci się spodobać

Odwiedź stronę główną AARP, aby zapoznać się z ofertami, wskazówkami dotyczącymi oszczędzania, ciekawostkami i nie tylko


Jak Medicare spełnił półwieczną obietnicę prezydenta

Prezydent Lyndon Johnson podpisał w czwartek umowę z Medicare wraz z byłym prezydentem Trumanem podczas ceremonii w Bibliotece Trumana w Independence w stanie Missouri. Z tyłu znajdują się Lady Bird Johnson, wiceprezydent Hubert Humphrey i była pierwsza dama Bess Truman.

Pół wieku po tym, jak prezydent Lyndon Johnson podpisał ustawę tworzącą Medicare i Medicaid z obietnicą, że seniorom nie będzie już „odmawiany cud uzdrowienia współczesnej medycyny”, obietnica została w dużej mierze spełniona.

Te dwa uprawnienia – jedno dla osób starszych i jedno dla Amerykanów o niskich dochodach – zatrzymały pokolenia seniorów w ich domach i rozszerzyły ochronę ubezpieczeniową ratującą życie na biedne dzieci i rodziny. Udział seniorów nieubezpieczonych, który w 1962 r. wynosił 48%, wynosi obecnie mniej niż 2%.

Jednak te dwa programy wyglądają dziś znacznie inaczej niż w 1965 roku, ponieważ Demokraci i Republikanie rozszerzyli je i przekształcili w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat.

Ewolucja była czasami kontrowersyjna i często nieoczekiwana, a prezydenci GOP przewodniczyli niektórym z największych rozszerzeń rządowych planów opieki zdrowotnej.

Ta historia może dostarczyć wskazówek na temat tego, co nas czeka w związku z szeroko zakrojoną ustawą o zdrowiu, uchwaloną przez prezydenta Obamę w 2010 roku.

„Bardzo trudno będzie odróżnić ustawę o przystępnej cenie” – powiedział prezes Commonwealth Fund, dr David Blumenthal, który obszernie pisał o historii opieki zdrowotnej w USA. „Ale spodziewam się, że będą podejmowane wysiłki, aby zmniejszyć jego zakres i go rozszerzyć… To napięcie ukształtuje prawo dla przyszłych pokoleń”.

Podobnie jak w ustawie z 2010 r., Medicare i Medicaid były produktem wieloletnich walk politycznych, intensywnego lobbingu w branży i hiperbolicznej retoryki, w tym zarzutów z American Medical Assn. i inni krytycy, że rządowy plan zdrowotny dla osób starszych utoruje drogę do komunizmu.

„Ataki były okrutne” – powiedział Julian Zelizer, historyk z Princeton i autor ostatniej książki o tym, jak w połowie lat 60. opracowano Medicare i inne programy Great Society.

Aby złagodzić przeciwników, architekci Medicare i Medicaid na początku celowo ograniczyli te dwa programy.

Na przykład Medicare nie obejmował leków na receptę. Nie ustaliła nawet opłat medycznych, pozwalając lekarzom ustalać własne stawki.

Ze swojej strony Medicaid, który był prowadzony przez stany, był początkowo przewidziany tylko jako ubezpieczenie dla matek i dzieci o bardzo niskich dochodach otrzymujących zasiłek pieniężny.

A ustawodawcy federalni dawali stanom dużą swobodę decyzji, czy w ogóle założyć program. (Dopiero w 1982 roku, kiedy dołączyła Arizona, wszystkie 50 stanów przyjęło Medicaid.)

„Przez lata był to kiepski program dla biednych ludzi” – powiedział Michael Sparer z Columbia University, czołowy naukowiec Medicaid. „To była naprawdę refleksja”.

Tak nie pozostało. Medicaid, który w 1970 roku objął mniej niż 20 milionów ludzi, obecnie ubezpiecza blisko 70 milionów, ponieważ urzędnicy stanowi i federalni z obu partii politycznych współpracowali przez lata, aby coraz więcej Amerykanów było uprawnionych.

Na przykład w latach 80. gubernatorzy z Południa, którzy martwili się wysoką śmiertelnością niemowląt, nakłaniali Demokratów i Republikanów w Waszyngtonie do włączenia kobiet w ciąży i większej liczby dzieci do programu.

W latach 90. dzieci z rodzin robotniczych zostały objęte zakresem rządowym, gdy prezydent Clinton, demokrata i republikanie w Kongresie, stworzyli Stanowy Program Ubezpieczenia Zdrowotnego Dzieci.

Niektóre stany poszły jeszcze dalej, rozszerzając zasięg rządowy na biednych dorosłych bez dzieci, populację odciętą od Medicaid w większości stanów.

Ustawa o przystępnej cenie ponownie rozszerzyła te zabezpieczenia, ponieważ 30 stanów zdecydowało się teraz skorzystać z federalnej pomocy przewidzianej przez prawo, aby ubezpieczyć bezdzietnych dorosłych.

Medicare, które obecnie obejmuje około 55 milionów ludzi, dodało również nowe grupy, w tym niepełnosprawnych Amerykanów.

Ma też dodatkowe korzyści. W 2003 r. prezydent George W. Bush, republikanin, przeforsował zasiłek na leki na receptę, największą pojedynczą ekspansję usług w historii Medicare.

Republikanie walczyli również z Demokratami o większe wykorzystanie komercyjnych ubezpieczycieli w Medicare, kampanii, która doprowadziła do stałego rozwoju programu Medicare Advantage. (Podobny rozwój nastąpił w Medicaid, który w coraz większym stopniu opiera się na prywatnych zarządzanych firmach opieki w celu administrowania ubezpieczeniem).

Co głębsze, Medicare zrezygnowało z bezładnego podejścia do lekarzy i szpitali, zaczynając najbardziej dramatycznie za innego Republikanina, prezydenta Reagana.

Od lat 80. rząd federalny wykorzystuje swoją władzę jako największy pojedynczy płatnik za opiekę zdrowotną, aby kierować usługodawcami medycznymi w całym kraju w celu poprawy jakości i wydajności.

„Mieliśmy republikańskich prezydentów rozszerzających świadczenia i narzucających kontrolę kosztów” – powiedział politolog z University of North Carolina Jonathan Oberlander, autorytet Medicare. „Polityka Medicare nie jest całkowicie przewidywalna”.

Obecnie Medicare i Medicaid to giganty, które obejmują jednego na trzech Amerykanów z łącznym rocznym budżetem przekraczającym 1 bilion dolarów.

Rosnąca karta jest stałym źródłem niepokoju, szczególnie dla konserwatystów. Ale programy pozostają bardzo popularne.

Ponad trzy czwarte Amerykanów w niedawnym ogólnokrajowym sondażu przeprowadzonym przez Fundację Rodziny Kaiser stwierdziło, że Medicare jest „bardzo ważne”. Prawie dwie trzecie powiedziało to samo o Medicaid.

Nie jest jasne, czy ustawa o przystępnej cenie będzie podążać podobną trajektorią.

W przeciwieństwie do Medicare i Medicaid, które zostały ostatecznie poparte przez Republikanów i wdrożone ze stosunkowo niewielką liczbą kontrowersji, ustawa z 2010 r. pozostaje głęboko spolaryzowana, nawet pięć lat po jej uchwaleniu.

Ale w całym kraju są pewne oznaki, że urzędnicy GOP po cichu dostosowują się, a nawet umieszczają konserwatywne piętno na elementach prawa, takich jak ekspansja Medicaid.

„Kiedy masz rządowe programy ubezpieczeniowe, mają tendencję do pozostawania w pobliżu” – powiedział Oberlander. „Wiele osób przez lata krzyczało o medycynie uspołecznionej, a mimo to maszerowały na Medicare i Medicaid”.


Rocznica Ustawy Medicare z 1965 r.

30 lipca 1965 r. prezydent Lyndon Johnson podpisał poprawki do ustawy o ubezpieczeniach społecznych, znane jako Medicare Bill, zapewniające federalne ubezpieczenie zdrowotne dla osób starszych i Amerykanów o niskich dochodach. Prezydent Harry S. Truman, wieloletni zwolennik takiego ustawodawstwa, był obecny przy podpisaniu i otrzymał pierwszą kartę rejestracyjną Medicare.

79 Stat. 286 – Poprawki do ubezpieczeń społecznych z 1965 r

30 października 1972 r. prezydent Richard Nixon podpisuje pierwszą poważną zmianę w Medicare po jej uchwaleniu rozszerzającą świadczenia.

86 Stat. 1329 – Poprawki do ubezpieczeń społecznych z 1972 r

„… to logiczne rozszerzenie naszego sprawdzonego systemu zabezpieczenia społecznego zapewni rozważny, wykonalny i godny sposób uwolnienia osób starszych od lęku przed trudnościami finansowymi w przypadku choroby”.

Prezydent Lyndon B. Johnson, 7 stycznia 1965, Specjalne przesłanie do Kongresu: „Poprawa zdrowia narodu”. Przeczytaj całe przemówienie tutaj, na stronie Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara.

Obejrzyj film, w którym prezydent Johnson podpisuje ustawę Medicare w Bibliotece Trumana i wręcza prezydentowi Trumanowi pierwszą kartę Medicare na stronie internetowej Biblioteki Prezydenckiej LBJ.


Kiedy rozpoczęto Medicare?

Medicare rozpoczął działalność w roku 1965. Prezydent Lyndon B. Johnson podpisał ustawę, która ostatecznie stała się programami finansowanymi przez władze federalne Medicare i Medicaid. Termin Medicare składa się z dwóch części, Części A i Części B. Część A opłacana jest za usługi szpitalne i inne usługi szpitalne, a Część B opłacana jest za wizyty ambulatoryjne.

Uprawnienie do Medicare zostało rozszerzone na osoby w wieku poniżej 65 lat, z długotrwałą niepełnosprawnością (i osoby z ESRD) zgodnie z poprawkami dot. zabezpieczenia społecznego z 1972 r. W tym czasie program rozszerzył zakres świadczeń, takich jak terapia fizyczna, mowy i chiropraktyka.

Przed Medicare tylko 60% seniorów powyżej 65 roku życia miało ubezpieczenie zdrowotne. Ze względu na brak dostępności i wysokie ceny seniorzy często płacili za ubezpieczenie trzy razy więcej niż osoby młodsze.

Kiedy rozpoczęły się plany Medicare Advantage?

Kiedy ustanowiono Medicare Część D?

Od historii części D plan stał się dość popularny wśród beneficjentów. W ostatnich latach wydatki na część D przerosły pozostałe programy Medicare. Powiernicy Medicare spodziewają się, że w ciągu następnej dekady tendencja ta będzie się nadal nasilać.

Początkowo część D zawierała lukę między pierwotnym ubezpieczeniem a konkretnym punktem korzyści zwanym ubezpieczeniem katastroficznym. Ustawa o przystępnej cenie z 2010 r. wypełniła tę dziurę w pączku. Oznacza to, że markowym producentom leków nakazano udzielić 50% zniżki na wszelkie leki zakupione w tej fazie. Następnie rząd federalny pokrywa dodatkową część wydatków na leki.

Najnowszą aktualizacją w historii części D jest teraz, że rząd pokrywa do 75% kosztów, gdy beneficjenci wydają określoną kwotę na recepty w ciągu roku.

Kiedy rozpoczęły się plany suplementów Medicare?

America’s Healthy Future Act (poprawka Baucusa)

„Poprawka Baucusa” chroni konsumentów i ich politykę. Były jednak osoby korzystające z tego programu zarówno ze strony konsumenckiej, jak i ubezpieczeniowej.

Ustawa o ochronie pacjentów i programów Medicare i Medicaid

Aby temu zaradzić, rząd wprowadził w 1987 r. Ustawę o ochronie pacjentów i programów Medicare i Medicaid, co spowodowałoby, że dostarczanie fałszywych informacji medycznych stałoby się przestępstwem.

Ustawa o ubezpieczeniach katastroficznych Medicare

Jedną z tych ustaw była ustawa o ubezpieczeniach katastroficznych Medicare. Ustawa ta wprowadza kilka ograniczeń w celu dalszej ochrony konsumentów, takich jak maksymalne kwoty z własnej kieszeni i składki. W tym czasie kilka dobrowolnych wytycznych stało się obowiązkowymi normami rządu federalnego.

Jednym z najważniejszych standardów były ograniczenia dotyczące wcześniej istniejących warunków, które mogły spowodować wykluczenie osoby z planu. Po uchwaleniu kilku ustaw, poprzedni przepis doczekał się nowelizacji.

Omnibus Skonsolidowana i awaryjna ustawa o dodatkowym przywłaszczeniu

Ostatnią ustawą uchwaloną w latach dziewięćdziesiątych była ustawa Omnibus Consolidated and Emergency Supplemental Appropriation Act z 1999 r. Najważniejsza część tej ustawy wzywała dostawców, którzy zapłacili za te konkretne plany. Wraz z uchwaleniem tego aktu zostali oni objęci sankcjami cywilnymi.

Na początku XXI wieku zasięg ten nadal się zmieniał. W 2001 r. rząd starał się chronić osoby, które doświadczyły nagłych zmian w życiu lub innych zmian w ich statusie ubezpieczenia zdrowotnego.

Skonsolidowana ustawa o przydziałach

Zgodnie z ustawą o środkach skonsolidowanych z 2001 r. użytkownicy ci mogli zakupić nowe ubezpieczenie uzupełniające. Ustawa ta zapewniła, że ​​wszelkie istniejące wcześniej warunki, które były wykluczone z poprzedniej polisy, zostały również wyłączone z nowego planu.

Ustawa o doskonaleniu i modernizacji leków na receptę Medicare

Recepty stały się punktem dyskusji o zasięgu w 2003 roku. Ustawa Medicare Rescription Drug Improvement and Modernization Act zmieniła sposób, w jaki polityki Medigap traktowały leki.

W zależności od planu niektórzy mogli zachować swoje stare polisy, podczas gdy inni wybrali opcję zakupu nowego ubezpieczenia. Ci, którzy musieli kupić nowe ubezpieczenie, mieli ochronę przed rosnącymi składkami.

Rząd federalny zabronił dostawcy planu uwzględniania przeszłych roszczeń kupującego, dokumentacji medycznej, wcześniejszych warunków i innych problemów w celu obliczenia składki.

Dopiero po uchwaleniu ustawy Medicare Rescription Drug Improvement and Modernization Act rząd federalny wprowadził dwa dodatkowe plany suplementów.

These new plans offer two features:

These were the only two plan options that had to include these features. However, there were plenty of Medigap plans available.

As the coverage evolved and new legislation changed the requirements and guidelines, some of these plans became obsolete. After 2010, Plans E, H, I, and J were no longer available.

Genetic Information Nondiscrimination Act

Another turning point for Medicare came in 2008 with the introduction of the Genetic Information Nondiscrimination Act. This act made it illegal for a health insurance plan provider to discriminate against genetic information.


How Medicare Was Made

Fifty years ago, Congress created Medicare and Medicaid and remade American health care. The number of elderly citizens lacking access to hospitals and doctors plummeted. Hospitals, physicians, and state and local governments came to depend on this federal funding. We have a tendency to forget the history of laws that extended the obligations and commitments of the federal government. But the passage of Medicare and Medicaid, which shattered the barriers that had separated the federal government and the health-care system, was no less contentious than the recent debates about the Affordable Care Act.

When Medicare was first proposed, in the late nineteen-fifties, national health insurance had been a losing cause for decades. In the thirties, Franklin Delano Roosevelt had chosen not to add health care to his Social Security proposal because he believed that it would be too controversial, and would damage the prospects of other programs. Whereas most Western democracies had adopted some form of national health-care program, the United States relied on a private system that revolved, as the sociologist Paul Starr has recounted, around a sacred understanding of the doctor-patient relationship. When liberals talked about giving the government a bigger role in health care, stakeholders in the existing system always fought back, protecting their authority and autonomy by warning that Washington would sever the ties between doctors and their patients. It was one thing to distribute old-age pensions but quite another to allow the government to intrude into intimate medical affairs. When one senator suggested in 1937 that President Franklin Delano Roosevelt was prepared to expand the government’s role in medicine if doctors did not do more to help the needy, Czas magazine asked in its June cover story, “Nationalized Doctors?”

When President Harry Truman proposed national health insurance for every American in 1945, and again in 1949, as part of his effort to move forward with domestic policies that had been left out of the New Deal, he and allied liberals came to see why F.D.R. had avoided the issue of health care back in the nineteen-thirties. The American Medical Association conducted the most expensive lobbying effort to that date in opposition to Truman’s health-care plan, which it branded as “un-American” and “socialized medicine.” Charging that the Truman Administration consisted of “followers of the Moscow party line,” the A.M.A. worked closely with the conservative coalition in Congress to kill the measure in committee. By 1950, the proposal was dead.

Meanwhile, during the forties and fifties, the government solidified the private health-care system through corporate tax breaks that subsidized companies offering their workers insurance. More workers were brought into the private system through this indirect and hidden form of government assistance, creating even greater resistance to the idea of the federal government directly providing insurance.

Still, many Democrats remained convinced that the health-care system left too many Americans without access to affordable care. In 1957, Congressman Aime Forand, an ardent New Deal liberal who had quit school after seventh grade to take care of his ailing father, came up with the idea of a smaller and more targeted program as a first step toward national health insurance. With Congressman Cecil King, a California Democrat, Forand proposed covering some of the medical costs of the growing number of Americans over the age of sixty-five. The problem of elderly Americans who lacked health care was acute, according to the Department of Health, Education, and Welfare. Older Americans required more than twice as much hospital care as people under the age of sixty-five. Even with Social Security benefits, most could not afford the cost of hospitalization, which was rising rapidly during these years as a result of medical advances. Forand and King made the tactical decision to propose that the program fall under the Social Security Administration. Liberals would be able to argue that they were simply expanding the popular program and paying for the new benefits through the Social Security payroll tax.

In the House and Senate, the proposal, which the media called Medicare, received strong support from a new cohort of Democrats including Richard Bolling, of Missouri, and Hubert Humphrey, of Minnesota, whose numbers had been steadily growing since the 1946 election and exploded in the 1958 midterms. They were a new generation of Northern liberals who, while slightly younger than Forand and King, had been deeply influenced by the New Deal and were committed to extending its benefits in areas like health care, civil rights, and education. In their minds, the economy was booming, so the U.S. could afford to have the federal government alleviate all kinds of social problems that, until then, had been ignored. They were aligned with Walter Reuther, the president of the United Automobile Workers, who said to the program’s critics that it was time to “quit fighting ideological windmills and deal with basic human needs.”

Organized labor, a powerful player in American politics at this time, when thirty per cent of the workforce was unionized, threw its support behind Medicare. Labor leaders cheered when Massachusetts Senator John Kennedy announced his support for Medicare during his 1960 Presidential campaign against Richard Nixon. Kennedy was no radical, but he believed that health care was one area where the government needed to have an expanded role. Kennedy saw the revised health-care bill as attractive in principle, as well as fiscally responsible, because workers would pay for the benefits that they would eventually receive. On August 14, 1960, Kennedy visited Hyde Park to celebrate, with Eleanor Roosevelt, the twenty-fifth anniversary of Social Security, and he used the occasion to promote Medicare. The program was desperately needed in “every city and town, every hospital and clinic, every neighborhood and rest home in America—wherever our older citizens live out their lives in want and despair under the shadow of illness,” the candidate said.

Despite his reputation for being dispassionate about domestic policy, Kennedy, as President, authorized an all-out public-relations effort in support of Medicare. While there were many areas of policy, like civil rights, where Kennedy avoided action for fear that congressional conservatives would kill his ideas, the President believed that the bill stood a decent chance of passing, because so many voters loved their Social Security. On May 20, 1962, the President delivered a spirited address at a rally in Madison Square Garden, with more than seventeen thousand people in attendance and many more watching on television. “The fact of the matter is that what we are now talking about doing, most of the countries of Europe did years ago,” Kennedy said. “The British did it thirty years ago. We are behind every country, pretty nearly, in Europe, in this matter of medical care for our citizens.”


LBJ Launches Medicare: ‘You Can’t Treat Grandma This Way’

Yes, our health system is broken, but broken systems can be fixed — not easily, but they can be fixed.

An elderly woman shows her gratitude to President Lyndon B. Johnson for his signing of the Medicare health care bill in July 1965. (Photo by © CORBIS/Corbis via Getty Images)

Watching the craziness in the Senate this week, as Mitch McConnell and the GOP’s zealots drove their clown car into a brick wall and yet another effort to take away health care coverage from millions crashed and burned, I thought back to a different turn of events.

It was 52 years ago this Sunday — July 30, 1965. Two American presidents celebrated the birth of Medicare, the most significant advance toward national health insurance in America’s history.

I was a White House assistant at the time, working for President Lyndon B. Johnson as he coaxed, cajoled, badgered, buttonholed and maneuvered Congress into enacting Medicare for the aging and Medicaid to help low-income people. For all the public displays over the years of his outsized personae and powers of persuasion, this time he had kept a low profile, working behind the scenes as his legislative team and career health care experts practically lived on Capitol Hill, negotiating with members of Congress and their staffs.

From the White House, LBJ worked the phones invited senators and representatives singly and collectively in for coffee, drinks or dinner listened attentively in private to opponents and proponents from interests as varied as business, labor, medicine and religion and kept in his head a running tally of the fluctuating vote count.

As it had been for decades, it was a tough fight down to the wire. A look back is instructive, not only to show how long it can take to move a legislative dream to reality but also to illustrate how a president with a grasp of history and knowledge of how government works is crucial to making success possible.

In 1935, when President Franklin Roosevelt first tried and failed to get health insurance included as part of Social Security, I was 1 year old and my family was broke. The Great Depression had ended my father’s tenant farming. He took a job for a dollar a day as a laborer on the construction of a highway in southeast Oklahoma.

Earlier, my mother had lost twin girls — one at birth, the other some months later — because the nearest doctor was too far away to arrive in time to help. My parents moved into town. To pay the doctor who delivered me, my father lugged large stones by hand to the site the physician had bought to build his first office. It’s still there.

At about this time in Washington, Republicans, conservative Democrats and the American Medical Association (AMA) were winning their fight to sink President Roosevelt’s proposal for health insurance. Congress was intimidated, and in August 1935 FDR gave up, signing the Social Security Act without health coverage.

Eight years later, in the midst of World War II, he once again called for social insurance “that will extend from the cradle to the grave.” And again, his proposal went nowhere.

On FDR’s death, Harry Truman became president. In his 1948 Message to Congress on the State of the Union, he said:

This great nation cannot afford to allow its citizens to suffer needlessly from the lack of proper medical care. Our ultimate aim must be a comprehensive insurance system to protect all our people equally against insecurity and ill health.

Congress still refused to budge. Running for election in his own right that year, and way behind in the polls, Truman won an upset victory after demanding that health care insurance and civil rights be included in the Democratic Party platform. That same year, congressman Lyndon Johnson of Texas, whose home district was Democratic and liberal in a state turning increasingly Republican and conservative, was running for election to the US Senate. He opposed Truman’s health care plan as socialistic and was elected.

In 1952, Republicans won control of Congress for the first time since 1932 and hardened their stand against a national health care program. War hero Dwight Eisenhower won the presidency for the Republicans. He, too, opposed the plan that had been shelved by Congress before Truman left office.

Ike only was willing to support subsidizing private insurers to cover certain low-income groups and no more. With the continuing opposition of the nation’s doctors — amplified through their political lobby, the AMA, as well as the US Chamber of Commerce — the notion of Medicare appeared finished once and for all.

Yet when he yielded the presidency to Eisenhower, Truman lamented his failure but was prophetic when he said: “[It] has only delayed and cannot stop the adoption of an indispensable health insurance plan.”

On miał rację. The battle heated up. In 1957, the AFL-CIO brought its 14 million members to the fight. The American Hospital Association, which bore the brunt of the problems older people encountered as they aged, signed on, too.

Public opinion was swinging in favor of national health insurance. When John F. Kennedy and Lyndon Johnson were nominated as the Democratic ticket in 1960, they made health care for Social Security retirees a major plank in the platform and endorsed a bill in the Senate that in time would become Medicare.

Though he was Kennedy’s running mate, Johnson was still the powerful Senate majority leader, that body’s top Democrat, and responsible for steering its legislative agenda. After a long day on the campaign road, or in the Senate, we would get to his home late and he would stay up until after midnight, making phone calls to one or another member of Congress urging passage of the Medicare bill.

Despite his efforts, it failed by four votes. LBJ had studied the polls and knew public opinion was building for national health insurance he feared this defeat might cost Democrats the election. It didn’t, although the margin of victory was incredibly slim. As soon as they were inaugurated, now President Kennedy and Vice President Johnson championed yet another effort known as the Medical Care for the Aged bill. Still adamantly opposed by the Republicans and the AMA, it also failed — this time by two votes.

In early 1963, the bill was reintroduced in Congress, only to fail again. Some observers again pronounced it once and forever toast. But in November of that year, an assassin killed John Kennedy, tragically catapulting Lyndon Johnson into the White House. Just days later, in a dramatic speech to Congress and the nation, he slowly and deliberately drawled: “Let us continue!” With that challenge, LBJ set out to enact Kennedy’s legislative agenda — with a good chance, he thought, of passing the Medicare bill.

As before, the opposition fought back with everything they had, which now included the AMA’s new pitchman, Ronald Reagan. Not yet a candidate for public office, the actor was hired to warn the country against letting government get between doctors and their patients. He made a popular recording played at thousands of small meetings around the country in which attendees heard his pitch warning of “socialized medicine” and predicting “behind [Medicare] will come other federal programs that will invade every area of freedom as we have known it in this country.” Just think if he’d had Twitter.

Our strategy that year came to naught, producing in the early fall a stalemate. The Senate actually did pass a national health care bill for the elderly (despite the opposition of the Republican nominee for president, Barry Goldwater of Arizona, who interrupted his campaign and returned to Washington to vote no). But the powerful and conservative Democratic chairman of the House Ways and Means Committee, Wilbur Mills, would not agree to a medical care provision of any kind. A conference meeting to work out differences between the House and Senate ended in deadlock.

Johnson gritted his teeth and returned to the campaign, winning a four-year term in his own right.

Elections matter — surely no one doubts that fact anymore — and the ’64 election mattered dramatically. Not only did it deliver LBJ a landslide victory, but it brought Democrats their biggest majorities in the House and Senate since FDR. “If we can’t get Medicare through now,” the president told me after the election, “we don’t deserve what we just won.”

So as soon as he and Vice President Hubert Humphrey were inaugurated in January 1965, we started over. You can get a glimpse of the intensity of LBJ’s drive from a conversation I had with him around that time. With others, I had urged that the new bill include a provision for a retroactive increase in Social Security payments as an economic stimulus. He called me to say okay, but wanted me to understand it wasn’t because of the economy:

…My inclination would be … that it ought to retroactive as far back as you can get… because none [of the elderly] ever get enough. They are entitled to it. That’s an obligation of ours. It’s just like your mother writing you and saying she wants $20, and I’d always sent mine a $100 when she did. I never did it because I thought it was going to be good for the economy of Austin. I always did it because I thought she was entitled to it. And I think that’s a much better reason and a much better cause and I think it can be defended on a hell of a better basis…. We do know that it affects the economy… it helps us in that respect. But that’s not the basis to go to the Hill, or the justification. We’ve just got to say that, by God, you can’t treat grandma this way. She’s entitled and we promised it to her.

He understood the legislative process like no one I ever met. “Nothing given, nothing gotten — that’s the rule!” he told us in an Oval Office meeting on how to break yet another Capitol Hill deadlock. He sent his senior legislative aide to play sweet with a still-recalcitrant Wilbur Mills and warned, “I’ll tell you this, Wilbur Mills will take your pants off unless you’ve got something that he’s got to trade for.” When Mills still wouldn’t budge, the president let loose a string of invectives that would have made even Anthony Scaramucci blush. The next day he was courting Mills again, as if nothing had happened.

As the cherry blossoms bloomed that spring of ‘65, the president thought Congress was moving too slowly. The civil rights movement was under siege in the South, violence was continuing against blacks and we were working around the clock to pass legislation to end discrimination. Even so, he wouldn’t let us slow down on Medicare — or other pending priorities. When he thought we were lagging, he took us to the woodshed, as you can see in a telephone conversation with Vice President Humphrey and me:

They [the House and Senate] are bogged down. The House had nothing this week — all goddamn week. You and Moyers and Larry O’Brien [his chief congressional expert] have got to get something for them. And the Senate had nothing… So we just wasted three weeks… Now we are here in the first week in March [1965], and we have just got to get these things passed… You’ve got to look each week and say, what is the Senate doing in committee this week and when will they be through, what is the House doing… You’ve got to be running into these guys [members of Congress] in the halls, and going over and having a drink with them in the evenings… I’ll put every Cabinet officer behind you, I’ll put every banker behind you, I’ll put every organization that I can deliver behind you… I’ll put the labor unions behind you.

A few days later, breakthrough. LBJ’s now-gentler courting of Wilbur Mills paid off, and the House Ways and Means chairman pieced together a bill from several options championed by different interests. He got it past the committee’s conservative coalition with a straight party vote, 17-8.

Remembering our defeat the previous fall, our team fretted over how to make the final sale to the full House and Senate. The president had some more advice for us. As he told Larry O’Brien, the White House chief legislative honcho: Give bragging rights to anyone who voted on the final version of both Medicare — and the big education bill also in the pipeline:

[Tell them] that every guy that votes for Medicare and education, his grandchildren will say my grandpa was in the Congress that enacted these two… So it makes ‘em proud. And they can go back home and say I was one of the 54 [who voted yes], or my daddy was one of the 54… so all his children and grandchildren are bragging about being one of the 54.

Medicare passed the House by a vote of 313-115. But in the Senate, liberal Democrats added $800 million to its cost, outraging conservatives (and vexing LBJ, who knew such overreach would give opponents more fuel to attack).

Back the bill went to a conference committee between the House and Senate. Then to the House floor again, where it survived more than 500 amendments before passing on July 27 by majority vote, 307-116. One day later the Senate passed it, 70-24. All that was needed now was the president’s signature and Medicare and Medicaid would become the nation’s first public health insurance programs.

And that’s how it came to pass that 52 years ago, on the morning of July 30, 1965. President Johnson loaded up two planeloads of dignitaries and headed toward Independence, Missouri, hometown of former President Harry Truman. He intended to sign the bill at the side of the man whose original proposal LBJ had dismissed as socialism. Now he revered Truman as “the real daddy of Medicare.” Here’s the actual moment Medicare became the law of the land:

President Lyndon Johnson flips through the pages of the Medicare bill for former President Harry Truman in Independence, Missouri on July 30, 1965. Behind Johnson and Truman are Mrs. Johnson (left), Vice President Hubert Humphrey and Mrs. Truman. (Photo by Bettmann Collection via Getty Images)

After signing the bill, Lyndon Johnson turned to Harry Truman and signed him up as Medicare’s first beneficiary. It was high drama, touched with history, politics, sentimentality, showmanship and compromise.

The legislation was far from perfect. LBJ once told me never to watch hogs slaughtered before breakfast and never ever show young children how legislation gets enacted.

Too much secrecy surrounded the bill’s passage. Even as the president signed it into law, we weren’t sure of all that was in there. As some principled conservatives warned, there were too few cost controls. The experts feared copays and deductibles would become a burden.

“Those can be fixed,” LBJ said, “once it sinks in that Medicare is here to stay.”

Meanwhile, as historian Robert Dallek has written, although Medicare and Medicaid did not solve the problem of care at reasonable cost for all Americans, “the benefits to the elderly and the indigent… are indisputable.”

Perhaps the biggest mistake was one of imagination — our failure to anticipate the advent of new and expensive technology to treat the sick or the demand on the system that would rise from a burgeoning population. That spring President Johnson had warned, “We will face a new challenge and that will be what to do within our economy to adjust ourselves to a life span and a work span for the average man or woman of 100 years.”

That, and the cost, we reckon with today.

Now that the eight-year effort of conservatives to repeal the Affordable Care Act (itself a flawed but significant extension of the effort to help more people get decent coverage) is stalled, the next steps are crucial. Going back to the status quo — a system driven by the profit motive and rationed health care based on income — is unthinkable. At the website Common Dreams, Dr. Carol Paris, president of Physicians for a National Health Program, writes:

“Clearly, the system is broken. Like a cracked pipe, money gushes into our health care system but steadily leaks out. Money is siphoned into the advertising budgets of insurance companies and the army of corporate bureaucrats working to deny claims. Even more dollars are soaked up by the pockets of insurance CEOs who have collectively earned $9.8 billion since the Affordable Care Act was passed in 2010. Nearly a third of our health care dollars go to something other than health care.”

Yes, our health system is broken, but broken systems can be fixed — not easily, but they can be fixed.

Watching recent events, I thought of the long and arduous process I’ve just related, the many steps that brought Medicare into being, and how I was afforded a modest role in the supporting cast.

I came away from the experience with three lessons. First, whether health care is a right may be debatable, but it assuredly fulfills a basic human need — and without it, human beings without means will live and die suffering unduly.

Second, building that more perfect union which the founders of this republic defined as the mission of government has always been slow, hard, acrimonious, frustrating, tiring and elusive, because we as individuals are ourselves imperfect and because there are always among us those predators who regard democracy as an obstacle to their avarice.

Against such realities, the only way for democracy to succeed is for enough people to take up the cause where and when they can, as so many did for Medicare and are doing now for our eroding social covenant. That’s the third lesson I learned: It is harder to build something than to burn it down, but build we must.

List of site sources >>>