Historia

John Parker


John Parker urodził się w hrabstwie Frederick w stanie Wirginia 19 maja 1830 roku. Przeniósł się do Waszyngtonu, gdzie znalazł pracę jako stolarz. Ożenił się i został ojcem trójki dzieci.

W 1861 Waszyngton utworzył Metropolitan Police Force, a Parker stał się jednym z 150 funkcjonariuszy. Parker nie odniósł sukcesu i przez kilka następnych lat stawał przed Zarządem Policji, by bronić się przed zarzutami o zachowanie niestosowne dla funkcjonariusza, odwiedzanie domu prostytucji, strzelanie z pistoletu przez okno, pijaństwo na służbie, spanie na służbie i używanie obraźliwego i obraźliwego języka. Pomimo kilku nagan Parker utrzymał swoją pracę.

4 listopada 1864 Parker był jednym z czterech oficerów przydzielonych do Białego Domu jako ochroniarz prezydenta. 14 kwietnia 1865 Parker miał dyżur o godzinie 16.00. Przybył trzy godziny spóźniony i po otrzymaniu kolejnej nagany został wysłany do Teatru Forda, gdzie miał strzec prezydenta Abrahama Lincolna podczas przedstawienia Naszego amerykańskiego kuzyna.

Parker miał usiąść na krześle przed lożą prezydencką. Z tej pozycji nie mógł oglądać spektaklu iw pierwszym akcie przeniósł się do innej części teatru. W przerwie Parker wyszedł z teatru i poszedł na drinka do pobliskiego baru. Podczas jego nieobecności John Wilkes Booth wszedł do loży Lincolna i strzelił prezydentowi w tył głowy.

Dowody sugerują, że Parker pozostał w salonie przez resztę nocy i nie był widziany, dopóki nie zgłosił się na posterunek policji o 6.00 następnego ranka ze znaną prostytutką Lizzie Williams. Parker został oskarżony o zaniedbanie obowiązków. Jednak, co zaskakujące, sprawa przeciwko Parkerowi została umorzona, a on pozostał w policji. Parker został ostatecznie zwolniony 13 sierpnia 1865 roku, kiedy znaleziono go śpiącego na służbie.

John Parker, który w późniejszych latach pracował jako stolarz i maszynista, zmarł w Waszyngtonie na zapalenie płuc 28 czerwca 1890 roku.

Było wiele przypuszczeń, kto był zamieszany z J. Wilkesem Boothem w zabójstwo prezydenta. W ten okropny piątkowy wieczór nowy posłaniec towarzyszył państwu Lincolnowi w teatrze. Obowiązkiem tego posłańca było stać przy drzwiach loży podczas spektaklu, a tym samym chronić więźniów przed wszelkimi wtargnięciami. Wygląda na to, że posłaniec został porwany sztuką i tak zaniedbał swoje obowiązki, że Booth uzyskał łatwy dostęp do skrzynki. Pani Lincoln mocno wierzyła, że ​​ten posłaniec był zamieszany w spisek zabójstwa.

Niedługo po zamachu pani Lincoln powiedziała mu ostro: „Więc masz dziś straż na straży w Białym Domu po pomocy w zamordowaniu prezydenta!”

„Przepraszam, ale nie pomogłem zamordować prezydenta. Nigdy nie zniżyłbym się do morderstwa, a tym bardziej do zamordowania tak dobrego i wspaniałego człowieka jak prezydent”.

– Ale wygląda na to, że pochyliłeś się do morderstwa.

— Nie, nie! nie mów tak — wtrącił się. — Bóg wie, że jestem niewinny.

- Nie wierzę ci. Dlaczego nie byłeś przy drzwiach, żeby powstrzymać zabójcę, gdy zostaniesz wrzucony do skrzynki?

„Zrobiłem źle, przyznaję i gorzko tego żałowałem, ale nie pomogłem zabić prezydenta. Nie wierzyłem, że ktokolwiek spróbuje zabić tak dobrego człowieka w tak publicznym miejscu, a wiara mnie nieostrożny. Byłem przyciągnięty przez sztukę i nie widziałem zabójcy wchodzącego do pudełka.

„Ale powinieneś był go zobaczyć. Nie powinieneś być nieostrożny. Zawsze będę wierzył, że jesteś winny. Cicho! Nie usłyszę ani słowa” – wykrzyknęła, gdy posłaniec próbował odpowiedzieć. — Idź teraz i pilnuj — dodała władczym machnięciem ręki. Posłaniec mechanicznym krokiem i białą twarzą opuścił pokój, a pani Lincoln opadła na poduszkę, zakryła twarz rękami i zaczęła szlochać.

Często zastanawiałem się, dlaczego zaniedbanie strażnika, który towarzyszył prezydentowi w teatrze w nocy 14-go, nigdy nie zostało ujawnione. O ile wiem, nie zostało to nawet zbadane przez policję. Uważam, że gdyby spełnił swój obowiązek, prezydent Lincoln nie zostałby zamordowany przez Bootha. Parker wiedział, że zawiódł w swoim obowiązku. Wyglądał jak skazany przestępca następnego dnia. Później już nigdy nie był tym samym człowiekiem.


John Parker

John P. Parker urodził się w 1827 roku w Norfolk w stanie Wirginia. Jego ojciec był biały, a matka była czarną niewolnicą. John został sprzedany agentowi niewolników w 1835 roku, a następnie sprzedany karawanie niewolników, która zabrała go do Mobile w stanie Alabama, gdzie został kupiony przez lekarza. Pracując jako służący, Parker nauczył się czytać i pisać, często ucząc się razem z synami lekarza.

W 1843 John został wysłany na północ wraz z synami właścicieli, którzy poszli do college'u. John został wkrótce sprowadzony z powrotem do Mobile, gdy lekarz obawiał się, że może uciec na terytoria północne. Po powrocie do Mobile Parker pracował jako uczeń rzemieślnika u producenta żelaza i nauczył się być tynkarzem. Po tym, jak został wykorzystany przez jednego ze swoich szefów, John próbował uciec do Nowego Orleanu, ale został schwytany podczas próby ucieczki łodzią rzeczną i został zwrócony swojemu właścicielowi.

Parker w końcu stał się formatorem i został przeniesiony do odlewni w Nowym Orleanie, gdzie mógł wykonywać dodatkową pracę, aby zarobić pieniądze. To pozwoliłoby mu wykupić wolność w 1845 roku za 1800,00 dolarów. W tym momencie przeniósł się na północ. Indiana i rozpoczął pracę w odlewniach. W tym samym czasie potajemnie został dyrygentem „Podziemnej Kolei”, która ostatecznie pomogła przemycić ponad 1000 niewolników do wolnych stanów, takich jak Indiana i Ohio.

W 1848 roku Parker przeniósł się do Beachwood Factory w stanie Ohio, gdzie otworzył sklep wielobranżowy. Sześć lat później otworzył małą odlewnię niedaleko Ripley w stanie Ohio, która produkowała odlewy specjalne i ogólne. Odlewnia ostatecznie zatrudniała ponad 25 pracowników i produkowała silniki zasuwowe oraz żniwiarki. W 1863 roku Parker służył jako rekruter do 27 Pułku, amerykańskiego oddziału barwnego podczas wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych i dostarczał odlewy do działań wojennych.


Historia policji: Czy oficer John Parker był winny śmierci Abrahama Lincolna?

Czy kiedykolwiek pracowałeś z oficerem, na którego nigdy nie mogłeś liczyć? Znasz ten typ — ktoś, kto unika rozmów telefonicznych, unika czynności, które sam zainicjował, a nawet śpi lub pije na służbie?

Funkcjonariusze ci są czasami określani jako „POROD” (policjanci w stanie spoczynku na służbie) lub w skrócie „ROD”. Niestety, kariera jednego z takich oficerów to długa seria straconych okazji, by naprawdę zmienić sytuację.

Najważniejsza stracona szansa w historii organów ścigania może być wyłączną własnością POROD-a o nazwisku John Parker.

Powiązane artykuły

Historia policji: Oficer JD Tippit był czymś więcej niż tylko „inną ofiarą” Oswalda

Historia policji: Frank Serpico i zachowanie honoru

Historia policji: bryłki mądrości z jednej ze „złotych bryłek Pattona”

Oficer John Parker
John Frederick Parker urodził się w 1830 roku. Jako młody człowiek przeniósł się do Waszyngtonu i pracował jako stolarz. W 1861 dołączył do nowo utworzonego Departamentu Policji Metropolitalnej w Waszyngtonie. Jego akta ujawniły, że był policjantem, który nie tylko miał talent do wpadania w kłopoty, ale był także obdarzony talentem do wypowiadania się.

Postawiono mu zarzuty za bycie poza jego terenem i spanie w tramwaju. Bronił się, argumentując, że słyszał głośne kwakanie kaczek na przejeżdżającym wózku, więc wskoczył na pokład, żeby zbadać sprawę.

W innym przypadku został oskarżony o włóczenie się z prostytutkami podczas pełnienia służby. Wyjaśnił, że kiedy został wysłany, aby wejść do „domu o złej reputacji”, został wezwany przez prostytutkę do spraw policyjnych, a ponieważ udzielała informacji, konieczne było, aby zrobić to w prywatnym pokoju.

Ponownie zarzuty zostały oddalone.

Innym razem — gdy oskarżono go o znęcanie się nad obywatelami — postawiono mu zarzuty.

Szczegóły bezpieczeństwa prezydenta
Prezydent Abraham Lincoln jest dziś kochany, ale za życia był znienawidzony przez miliony w zbuntowanych stanach – jak również przez „miedzianych demokratów” na północy.

Mimo że otrzymywał wiele gróźb śmierci, w sierpniu 1864 roku prezydent jechał samotnie w kierunku swoich letnich odosobnień w „Domu Żołnierza”.

Później opowiadał, że głęboko zamyślony: „Byłem podniecony – mogę powiedzieć, że podniecenie podniosło mnie z siodła, a także z mojego rozumu – przez huk karabinu i najwyraźniej strzelec nie znajdował się pięćdziesiąt metrów od miejsca moje kontemplacje się skończyły i zaczął się mój przyspieszony tranzyt”.

Prezydent Lincoln zgubił kapelusz podczas starcia, a kiedy żołnierz zwrócił go, miał w koronie dziurę po kuli.

W odpowiedzi na tę próbę zabójstwa utworzono 24-godzinny oddział ochrony złożony z czterech funkcjonariuszy policji miejskiej.

Na nieszczęście w tym szczególe znalazł się oficer John Fredrick Parker.

14 kwietnia 1865 r
14 kwietnia 1865 roku prezydent Lincoln był szczęśliwszy i bardziej zrelaksowany niż od początku jego oblężonej prezydentury – generał Robert E. Lee właśnie się poddał i wojna była prawie wygrana.

Prezydent Lincoln zaplanował z żoną wieczór w teatrze.

Funkcjonariusz John Parker został wyznaczony do pilnowania prezydenta, ale pojawił się trzy godziny spóźniony, aby zastąpić oficera dziennej zmiany. Parker odprowadził prezydenta i panią Lincoln do teatru Forda, gdzie miała zostać zaprezentowana beztroska komedia „Nasz amerykański kuzyn”.

Po przybyciu świty prezydenckiej Parker początkowo ustawił się przy tylnym wejściu do loży prezydenckiej.

Każdy, kto był w teatrze Forda podczas wycieczki turystycznej do Waszyngtonu, słusznie doszedłby do wniosku, że gdyby Parker utrzymał tę pozycję – uzbrojony w policyjny kieszonkowy rewolwer – prawdopodobnie pokrzyżowałby plany zabójstwa Johna Wilkesa Bootha.

Zamiast utrzymać swoje stanowisko, Parker wyszedł z przodu, aby obejrzeć grę. W pewnym momencie nawet opuścił teatr, aby wypić drinka w Star Saloon z lokajem i woźnicą Lincolna.

Stamtąd Parker zniknął w nocy.

Krótko po dziesiątej John Wilkes Booth – jeden z najsłynniejszych aktorów tej epoki – spokojnie wszedł do budki prezydenckiej i podkradł się za niestrzeżonego prezydenta z derringerem w jednej ręce i nożem Bowie w drugiej.

Czekał na kwestię w sztuce, o której wiedział, że zawsze wywoływała głośny śmiech publiczności. Linia wydała głośny śmiech, a pośród tej radości Booth wystrzelił piłkę w głowę prezydenta z bliskiej odległości.

Major Henry Rathbone — nieuzbrojony — zmagał się z Boothem, ale został poważnie ranny przez nóż Bowiego.

Booth wyrwał się i wyskoczył z loży prezydenckiej na scenę, krzycząc „Sic Semper Tyrannis”, gdy uciekał.

Parker był nieobecny bez przepustki.

POROD Parker
Parker został później oskarżony o zaniedbanie obowiązków, ale uniewinniony. Nie istnieje zapis jego wewnętrznego przesłuchania. Zniknięcie Parkera w tę pamiętną noc nie zostało zgłoszone ówczesnym gazetom, co uchroniło go przed publicznym gniewem.

Co ciekawe, Parker był trzymany w zespole bezpieczeństwa Białego Domu, chroniąc wdowę po prezydencie. Kiedy niepocieszona Mary Lincoln zobaczyła, że ​​Parker ma być jej strażnikiem, oburzyła się.

Według jej krawcowej Mary Lincoln oskarżyła Parkera o udział w zabójstwie jej męża.

Parker odpowiedział: „…zrobiłem źle. Przyznaję to i gorzko żałuję. Nie wierzyłem, że ktokolwiek spróbuje zabić tak dobrego człowieka w tak publicznym miejscu, a ta wiara uczyniła mnie nieostrożnym”.

Kariera policyjna Parkera zakończyła się haniebnie trzy lata po zamachu, kiedy w końcu został zwolniony za spanie na służbie.

Parker wrócił do stolarni.

Parker przez całe życie uwewnętrzniał niezaprzeczalną prawdę wyrażoną przez Williama H. ​​Cooka, najbardziej zaufanego strażnika Lincolna. Funkcjonariusz Cook zauważył: „Gdyby [Parker] spełnił swój obowiązek, wierzę, że prezydent Lincoln nie zostałby zamordowany przez Bootha”.

Oficer John Parker zmarł w 1890 roku — prawdopodobnie mając nadzieję, że porażka, której nigdy nie mógł zapomnieć, zostanie zapomniana przez historię. Nie pozostawił po sobie ani własnych zdjęć, ani osobistej relacji z tego tragicznego wieczoru. Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że zaaranżował pochowanie w nieoznaczonym grobie.

O autorze

Porucznik Dan Marcou jest uznanym na całym świecie trenerem policji, który był wysoko odznaczonym policjantem z 33-letnim doświadczeniem w egzekwowaniu prawa w pełnym wymiarze godzin. Nagrody Marcou&rsquos obejmują Oficera Roku Policji, Oficera Roku SWAT, Człowieka Roku i Oficera ds. Przemocy w Rodzinie. Po przejściu na emeryturę porucznik Marcou zaczął pisać. Jest współautorem książki &ldquoStreet Survival II, Tactics for Deadly Encounters&rdquo, która jest już dostępna. Jego powieści „Wołanie, Powstanie gliniarza weterana”, „bdquoSWAT, Błękitni rycerze w czarnej zbroi”, „Brak Nobody” Heroes” i „Przeznaczenie bohaterów”, a także jego najnowsza propozycja non-fiction, „Prawo psy, wielcy gliniarze w historii Ameryki”, Wszystkie są dostępne w Amazon. Dan jest członkiem rady wydawniczej Police1.


Lincoln’s Zaginiony ochroniarz

Kiedy w listopadzie ubiegłego roku para szukająca celebrytów rozbiła się na uroczystym obiedzie w Białym Domu, kwestia bezpieczeństwa prezydenta zdominowała wiadomości. W odpowiedzi tajne służby wysłały trzech swoich funkcjonariuszy na urlop administracyjny i próbowały uspokoić opinię publiczną, że bardzo poważnie traktuje pilnowanie prezydenta. „Cały czas dokładamy wszelkich starań” – powiedział rzecznik Secret Service Edwin Donovan.

Tego rodzaju zaangażowanie w ochronę prezydenta nie zawsze istniało. Dopiero w 1902 roku Tajna Służba, utworzona w 1865 roku w celu zwalczania fałszywej waluty, przejęła oficjalną pełnoetatową odpowiedzialność za ochronę prezydenta. Wcześniej bezpieczeństwo prezydenta mogło być niewiarygodnie luźne. Najbardziej zdumiewającym przykładem była niewielka ochrona zapewniona Abrahamowi Lincolnowi w noc, gdy został zamordowany. Tylko jeden człowiek, nierzetelny gliniarz z Waszyngtonu, John Frederick Parker, został przydzielony do pilnowania prezydenta w teatrze Ford’s 14 kwietnia 1865 roku.

Dziś trudno uwierzyć, że pojedynczy policjant był jedyną ochroną Lincolna, ale 145 lat temu sytuacja nie była aż tak niezwykła. Lincoln był niefrasobliwy jeśli chodzi o swoje osobiste bezpieczeństwo, pomimo częstych gróźb, które otrzymywał i prawie nieudanego zamachu na jego życie w sierpniu 1864 roku, gdy jechał na koniu bez eskorty. Często bawił się w sztukę lub chodził do kościoła bez strażników i nienawidził być obciążony przez przydzieloną mu eskortę wojskową. Czasami spacerował sam nocą między Białym Domem a Departamentem Wojny, w odległości około ćwierć mili.

John Parker był mało prawdopodobnym kandydatem do pilnowania prezydenta— lub kogokolwiek w tej sprawie. Urodzony w Frederick County w stanie Wirginia w 1830 roku Parker przeniósł się do Waszyngtonu jako młody człowiek, początkowo zarabiając na życie jako stolarz. Stał się jednym z pierwszych oficerów stolicy, kiedy w 1861 roku zorganizowano Metropolitan Police Force. Rekord Parkera jako policjanta plasował się gdzieś pomiędzy żałosnym a komicznym. Wielokrotnie był wyciągany przed komisję policji, stając przed szeregiem zarzutów, które powinny doprowadzić do jego zwolnienia. Ale otrzymywał tylko okazjonalną naganę. Jego wykroczenia obejmowały zachowanie niestosowne dla oficera, używanie nieumiarkowania i pijaństwo na służbie. Oskarżony o spanie w tramwaju, kiedy miał chodzić w swoim rytmie, Parker oświadczył, że słyszał kwakanie kaczek w tramwaju i wszedł na pokład, żeby to zbadać. Zarzut został oddalony. Kiedy postawiono go przed radą za odwiedzanie burdelu, Parker twierdził, że właścicielka posyłała po niego.

W listopadzie 1864 r. policja w Waszyngtonie stworzyła pierwszy stały oddział do ochrony prezydenta, składający się z czterech funkcjonariuszy. W jakiś sposób John Parker został nazwany w szczegółach. Parker jako jedyny z oficerów miał nierówne wyniki, więc to był tragiczny zbieg okoliczności, że tego wieczoru narysował zadanie pilnowania prezydenta. Jak zwykle Parker miał kiepski początek w ten pamiętny piątek. Miał zwolnić poprzedniego ochroniarza Lincolna o godzinie 16.00. ale spóźnił się trzy godziny.

Impreza Lincolna i # 8217 dotarła do teatru około godziny 21:00. Sztuka Nasz amerykański kuzyn, zaczął się już wtedy, gdy prezydent wszedł do swojej loży bezpośrednio nad prawą stroną sceny. Aktorzy zatrzymali się, podczas gdy orkiestra zaczęła grać „Hail to the Chief”. Lincoln skłonił się przed klaszczącą publicznością i zajął miejsce.

Parker siedział na zewnątrz loży prezydenta, w przejściu obok drzwi. Z miejsca, w którym siedział, Parker nie widział sceny, więc po tym, jak Lincoln i jego goście osiedlili się, przeniósł się do pierwszej galerii, aby cieszyć się sztuką. Później Parker popełnił jeszcze większe szaleństwo: w przerwie dołączył do lokaja i woźnicy powozu Lincolna na drinki w Star Saloon obok teatru Forda.

John Wilkes Booth wszedł do teatru około 22. Jak na ironię, był również w Star Saloon, nabierając odwagi w płynie. Kiedy Booth podkradł się do drzwi loży Lincolna, krzesło Parkera stało puste. Część publiczności mogła nie słyszeć śmiertelnego strzału z pistoletu, ponieważ Booth zsynchronizował swój atak ze sceną w sztuce, która zawsze wywoływała głośny śmiech.

Nikt nie wie na pewno, czy Parker kiedykolwiek wrócił do Ford’s Theatre tej nocy. Kiedy Booth uderzył, znikający policjant mógł siedzieć na swoim nowym miejscu z ładnym widokiem na scenę, a może został w Star Saloon. Nawet gdyby był na swoim stanowisku, nie jest pewne, czy powstrzymałby Bootha. „Booth był znanym aktorem, członkiem słynnej rodziny teatralnej” – mówi Eric Martin, interpretator historii teatru Forda. “Dzisiaj byli jak gwiazdy Hollywood. Booth mógł zostać wpuszczony, by złożyć wyrazy szacunku. Lincoln wiedział o nim. Widział, jak gra w Marmurowe Serce, tutaj w teatrze Ford’s w 1863 roku.”

Inny ochroniarz prezydenta, William H. Crook, nie przyjąłby żadnych usprawiedliwień dla Parkera. Uznał go za bezpośrednio odpowiedzialnego za śmierć Lincolna. „Gdyby spełnił swój obowiązek, wierzę, że prezydent Lincoln nie zostałby zamordowany przez Bootha” – napisał Crook w swoim pamiętniku. “Parker wiedział, że zawiódł na służbie. Wyglądał następnego dnia jak skazany przestępca. Parker został oskarżony o brak ochrony prezydenta, ale skarga została odrzucona miesiąc później. Żadna lokalna gazeta nie podjęła dalszych działań w sprawie winy Parkera’. Parker nie został również wymieniony w oficjalnym raporcie na temat śmierci Lincolna. Dlaczego tak łatwo dał się zwieść, jest zdumiewające. Być może, po zaciekłej pogoni za Boothem i jego współpracownikami w chaotycznym następstwie, wydawał się zbyt małą rybką. A może opinia publiczna nie wiedziała, że ​​prezydentowi przydzielono nawet ochroniarza.

Niewiarygodne, że Parker pozostał w służbie bezpieczeństwa Białego Domu po zamachu. Przynajmniej raz został przydzielony do ochrony pogrążonej w żałobie pani Lincoln, zanim wyprowadziła się z rezydencji prezydenckiej i wróciła do Illinois. Krawcowa pani Lincoln, była niewolnica Elizabeth Keckley, wspominała następującą wymianę zdań między wdową po prezydencie a Parkerem: „Więc masz dziś straż” – wrzasnęła pani Lincoln „na straży w Białym Domu”. po pomocy w zamordowaniu prezydenta.”

„Nigdy nie zniżyłbym się do morderstwa”, wyjąkał Parker, „a tym bardziej do zabójstwa tak dobrego i wspaniałego człowieka jak prezydent. Przyznaję, że zrobiłem źle i gorzko żałowałem. Nie wierzyłem, że ktokolwiek spróbuje zabić tak dobrego człowieka w tak publicznym miejscu, a ta wiara uczyniła mnie nieostrożnym.”

Pani Lincoln warknęła, że ​​zawsze uzna go za winnego i kazała mu wyjść z pokoju. Kilka tygodni przed zamachem napisała list w imieniu Parkera, aby zwolnić go z poboru, a niektórzy historycy uważają, że mogła być z nim spokrewniona ze strony matki.

Parker pozostał w Metropolitan Police Force jeszcze przez trzy lata, ale jego brak zmian w końcu go wykończył. Został zwolniony 13 sierpnia 1868 roku, za to, że ponownie spał na służbie. Parker wrócił do stolarni. Zmarł w Waszyngtonie w 1890 roku na zapalenie płuc. Parker, jego żona i trójka dzieci są pochowani razem na stołecznym cmentarzu Glenwood przy dzisiejszej Lincoln Road. Ich groby są nieoznaczone. Nigdy nie znaleziono żadnych zdjęć Johna Parkera. Pozostaje postacią bez twarzy, a jego rola w wielkiej tragedii jest w dużej mierze zapomniana.


Starszy John Parker

Starszy John Parker (1758â€�) był amerykańskim osadnikiem i predestynowanym pastorem baptystycznym, który wyemigrował do Teksasu przed rewolucją teksańską. Zginął podczas masakry w Fort Parker w 1836 roku, wraz z kilkoma członkami jego rodziny i innymi członkami „klanu Parker”.

Parker urodził się 6 września 1758 roku w hrabstwie Baltimore w stanie Maryland. Jego rodzina przeniosła się do Wirginii, gdy Parker był młody, aw 1777, w wieku dziewiętnastu lat, opuścił dom, by walczyć w rewolucji amerykańskiej. Dwa lata później, w listopadzie 1779, poślubił Sarę „Sallie” White, po czym wrócił na wojnę. Po powrocie do domu w Wirginii 6 kwietnia 1781 r. urodziło się pierwsze dziecko Parkerów, Daniel Parker. Wkrótce potem pojawiły się inne dzieci.

Około 1785 Parker przeniósł się z rodziną do Gruzji w poszukiwaniu możliwości lepszego życia. W 1803 roku ponownie przeniósł rodzinę, w tym Sallie, ośmioro dzieci, żonę Daniela, Martę „Patsey” Dickerson i ich córkę. Osiedlili się w pobliżu Nashboro (obecne Nashville), Tennessee. W 1817 roku ich rodzina powiększyła się do jedenastu dzieci, z których wiele wyszło za mąż i miało własne dzieci. Rodzina przeniosła się następnie do Illinois.

W 1824 roku Sallie zmarła, aw 1825 roku Parker poślubił wdowę Sarę „Sallie” Duty, która miała kilka córek, które wyszły za mąż w klanie Parkerów. W wieku siedemdziesięciu pięciu lat Parker i większość jego rodziny przeniosła się do Teksasu w 1833 roku.

W 1835 roku niektórzy synowie Parkera zbudowali fort na górnym biegu rzeki Navasota, w pobliżu dzisiejszego Groesbeck w hrabstwie Limestone w Teksasie. Parker's Fort został zbudowany jako ochrona dla rodzin, które otrzymały nadanie ziemi na granicy ówczesnej Comancherii.

19 maja 1836 Parker i inni członkowie klanu Parker zginęli podczas masakry w Fort Parker. Początkowo został schwytany i zmarł po usunięciu genitaliów i skalpowaniu. Jego żona została poważnie ranna, ale w końcu wyzdrowiała.

Był dziadkiem Cynthii Ann Parker, matki słynnego wodza Komanczów - Quanah Parker.

Urodzenie: 15 września 1758 Maryland, USA Śmierć: 19 maja 1836 Limestone County Texas, USA

Założyciel Fort Parker. Pomógł zbudować Parker Fort, gdzie był jednym z pięciu zabitych podczas indyjskiego najazdu. Został pochowany pod dębem w masowym grobie około półtorej mili od fortu. Dziś obszar ten jest znany jako Park Pamięci Fort Parker i wielu krewnych rodzin jest tam pochowanych. (bio autorstwa: Helen L. Smith Hoke)

  1. Daniel Parker (1781 - 1844)*
  2. John Parker (1782 - 1831)*
  3. Mary Jane Parker Kendrick (1785 - 1846)*
  4. Benjamin F.W. Parker (1788 - 1836)*
  5. Izaak Parker (1793 - 1883)*
  6. Phoebe Parker Anglin (1796 - 1863)*
  7. James William Parker (1797 - 1864)*
  8. Nathaniel Parker (1799 - 1855)*
  9. Silas Mercer Parker (1804 - 1836)*
  10. Susannah Parker Starr (1807 - 1875)*

Pogrzeb: Fort Parker Memorial Park Groesbeck Limestone County Texas, USA Działka: Masowy grób

Edytuj informacje o Cmentarzu Wirtualnym [?]

Utworzył: Helen L. Smith Hoke Record dodano: 12 maja 2003 Find A Grave Memorial# 7433560

Masakra w Fort Parker była wydarzeniem w 1836 roku, w którym członkowie pionierskiej rodziny Parkerów zostali zabici podczas najazdu Indian. Na granicy Teksasu w 1836 roku zostaliby po prostu nazwani Indianami.

Fort Parker został założony około dwóch mil (3 km) na zachód od dzisiejszego Groesbeck, Limestone County, Texas, USA przez Starszego Starszego - wyświęconego baptystę na pastora Johna Parkera (1758â€�), jego synów, Benjamina, Silasa i James oraz inni członkowie Pilgrim Predestinarian Baptist Church of Crawford County, Illinois. Prowadzeni przez Johna i Daniela Parkerów przybyli do Teksasu w 1833 r. „Potomkowie Starszego Johna Parkera byli dziwną i często błyskotliwą rodziną, która mogła zmienić bieg historii Teksasu i Zachodu. Ich obsesja na punkcie religii i pragnienie ziemi zabrały ich z Wirginii do Georgii, Tennessee, Illinois i wreszcie Teksasu. Z ich linii. wszedł. Quanah Parker, ostatni z wielkich wodzów wojennych Komanczów – i pierwszy z ich wielkich przywódców pokojowych”. Partia Jo Ann Powell Exley Daniela najpierw osiedliła się w hrabstwie Grimes, a później przeniosła się do hrabstwa Anderson w pobliżu dzisiejszego Elkhart. Grupa Starszego Johna Parkera osiedliła się w pobliżu górnego biegu rzeki Navasota i zbudowała fort dla ochrony przed rdzennymi Amerykanami. Ukończono go w marcu 1834 roku. Wysokie na 12 stóp (4 m) ściany Fort Parker z bali obejmowały cztery akry (16 000 m²). W dwóch narożach umieszczono bloki widokowe, a do ścian wewnętrznych dobudowano sześć kajut. Fort miał dwa wejścia, dużą podwójną bramę skierowaną na południe i małą bramę umożliwiającą łatwy dostęp do źródła. Park Stanowy Fort Parker został utworzony w 1935 roku, a replika fortu została zbudowana przez Cywilny Korpus Ochrony w 1936 roku. mieszkańcy fortu byli częścią rozszerzonej rodziny Johna i Sarah (Duty) Parkerów.

Wkrótce osadnicy założyli swoje domy i uprawiali ziemię. Kilku zbudowało chaty na swoich farmach i używało fortu do ochrony. Zawarto traktaty pokojowe z okolicznymi wodzami rdzennych Amerykanów. Być może mieszkańcy Fort Parker spodziewali się, że inne plemiona również dotrzymają traktatów.

19 maja 1836 r. duża grupa rdzennych Amerykanów, w tym Komanczowie, Kiowas, Caddos i Wichitas, różne historie opowiadają o różnicach w liczebności najazdów i składzie plemion zaatakowanych mieszkańców Fort Parker. Około południa jeźdźcy pojawili się pod białą flagą, a Benjamin Parker wyszedł z nimi porozmawiać. Został zabity i zanim zdołano zamknąć bramy fortu, najeźdźcy wpadli do środka. Pięciu zginęło, niektóre pozostawiono na śmierć, dwie kobiety i troje dzieci schwytano, a reszta uciekła na pustynię. Zabici zostali Samuel Frost, Robert Frost, Benjamin Parker, John Parker i Silas Parker schwytani zostali Elizabeth Kellogg, Cynthia Ann Parker, John R. Parker, Rachel Plummer i James Pratt Plummer Jednym z jeńców była dziewięcioletnia dziewczynka, Cynthia Ann Parker, córka Silasa i Lucindy (Duty) Parker. Cynthia Ann mieszkała z Komanczami przez prawie 25 lat. Wyszła za wodza Komanczów Petę Noconę i była matką trójki dzieci, w tym Quanah Parker. W 1860 roku znalazła się wśród rdzennych Amerykanów schwytanych przez Texas Rangers. Została zidentyfikowana przez swojego wuja Isaaca Parkera i wróciła do rodziny. Cynthia Ann nigdy nie dostosowała się do społeczeństwa anglosaskiego i zmarła w wieku 43 lat w 1870 roku. Quanah Parker został liderem wśród Quahadi Komanczów. Po pokonaniu większości Komanczów i innych plemion na Staked Plains, Quanah Parker i jego grupa poddali się władzom i zostali zmuszeni do pobytu w rezerwacie indiańskim na terytorium Oklahomy. Został wodzem wszystkich plemion Komanczów w rezerwacie.

Mieszkańcy Fort Parker 19 maja 1836 r.

Starszy John Parker i druga żona, Sarah Duty

Benjamin Parker James W. Parker i żona, Martha (Patsey) Duty Rachel Parker i mąż, LTM Plummer James Pratt Plummer Sarah Parker i mąż Lorenzo Nixon James Wilson Parker kolejny syn Jamesa i Marthy Silas Parker i żona Lucinda Duty Cynthia Ann Parker John Richard Parker Silas Parker, Jr. Orlena Parker Elisha Anglin Abram Anglin Seth Bates Silas Bates GE Dwight i żona Dwight dzieci David Faulkenberry Evan Faulkenberry Samuel Frost i żona Robert Frost inne dzieci Frost Elizabeth Duty Kellogg (rodzina Sarah Duty Parker) Oliver Lund

Dzieci obecnie powiązane, ale nieudowodnione to:

  1. Mojżesz Parker ur. 1744.
  2. Daniel Parker urodzony 1750
  3. Starszy John Parker urodzony 1758 r.,
  4. Susannah Parker ur. 1762-64, zm. 1816 Hrabstwo Estill, KY. żonaty John Haughettee, Estill County, KY.
  5. Francisa Parkera.

Założyciel Fort Parker. Pomógł zbudować Parker Fort, gdzie był jednym z pięciu zabitych podczas indyjskiego najazdu. Został pochowany pod dębem w masowym grobie około półtorej mili od fortu. Dziś obszar ten jest znany jako Park Pamięci Fort Parker i wielu krewnych rodzin jest tam pochowanych. (bio autorstwa: Helen L. Smith Hoke)

Założyciel Fort Parker. Pomógł zbudować Parker Fort, gdzie był jednym z pięciu zabitych podczas indyjskiego najazdu. Został pochowany pod dębem w masowym grobie około półtorej mili od fortu. Dziś obszar ten znany jest jako Park Pamięci Fort Parker i wielu krewnych rodzin jest tam pochowanych.


Parker, John (1830 i 1915)

John Parker, indiański jeniec, syn Lucindy (obowiązek) i Silasa M. Parkera, urodził się w 1830 roku. W 1836 roku on i jego siostra Cynthia Ann Parker zostali schwytani przez Indian Komanczów w Fort Parker. James W. Parker, jego wuj, odbył trzy podróże w ciągu trzech lat do kraju indyjskiego, aby uratować jeńców. Ustawodawca Teksasu w 1845 r. przywłaszczył sobie 300 dolarów na ratowanie Johna Parkera, ale pieniądze te nigdy nie zostały wykorzystane, ponieważ Parker znajdował się dopiero, gdy dorósł, i nie chciał wtedy wrócić do Teksasu. Dorósł do męskości wśród Indian i podczas rajdu z nimi w Meksyku zakochał się w meksykańskiej dziewczynie o imieniu Donna Juanita. Towarzyszyła mu z powrotem do Teksasu i zadbała o powrót do zdrowia po tym, jak Indianie porzucili go na Llano Estacado, gdy zachorował na ospę. Parker następnie odmówił przyłączenia się do Indian, ale udał się do Meksyku i został hodowcą i ranczerem. Służył w meksykańskiej kompanii w Armii Konfederacji podczas wojny domowej, ale odmówił przekroczenia rzeki Sabine. Po wojnie wrócił do rodziny w Meksyku, gdzie mieszkał do 1915 roku.


UWAGI

Urodzenie: 15 września 1758 Maryland, USA Śmierć: 19 maja 1836 Limestone County, Teksas, USA

Założyciel Fort Parker. Pomógł zbudować Parker Fort, gdzie był jednym z pięciu zabitych podczas indyjskiego najazdu. Został pochowany pod dębem w masowym grobie około półtorej mili od fortu. Dziś obszar ten jest znany jako Park Pamięci Fort Parker i wielu krewnych rodzin jest tam pochowanych. (bio autorstwa: Helen L. Smith Hoke)

Powiązania rodzinne: Małżonkowie: Sarah Pinson Parker (1758 - 1836)* Sarah White Parker (1759 - 1824)*

Dzieci: Daniel Parker (1781 - 1844)* John Parker (1783 - 1832)* Mary Jane Parker Kendrick (1785 - 1846)* Benjamin FW Parker (1788 - 1836)* Phebe Parker Hassell (1790 - 1852)* Isacc Parker (1793) - 1883)* Phoebe Parker Anglin (1796 - 1863)* James William Parker (1797 - 1864)* Nathaniel Parker (1799 - 1855)* Silas Mercer Parker (1804 - 1836)* Susannah Parker Starr (1807 - 1875)*

Burial: Fort Parker Memorial Park Groesbeck, Limestone County, Texas, USA Plot: Mass Grave

Maintained by: ScottNicholson Originally Created by: Helen L. Smith Hoke Record added: May 12, 2003 Find A Grave Memorial# 7433560


John P. Parker House

The John P. Parker House was an important stop on the Underground Railroad. It is located in Ripley, Ohio, and the home currently is a museum owned by the John P. Parker Historical Society.

John Parker was born a slave. In 1845, he purchased his freedom and eventually made his way to Indiana and Ohio, settling in Ripley in 1850. He opened an iron foundry and eventually purchased a brick home. Parker also became active in the Underground Railroad, commonly traveling across the Ohio River and helping fugitive slaves from Kentucky escape to the North. Parker routinely took the fugitives to John Rankin, another abolitionist who resided in Ripley. Rankin hid the fugitives from slavery and assisted them in their journey further north. During the American Civil War, Parker served as a recruiter for the 27th Regiment, U.S. Colored Troops. With the ratification of the Thirteenth Amendment to the United States Constitution and the end of slavery in 1865, Parker devoted his energies to his foundry business.

Since the late 1990s, the John P. Parker Historical Society has owned the Parker House. This organization has diligently worked to preserve the home. The John P. Parker Historical Society has also formed alliances with numerous other educational and preservationist groups to educate people about the Underground Railroad and John Parker's role in it. Since 2002, the society has opened the home to visitors.


African History: A Very Short Introduction

The "Very Short Introduction" series of Oxford University Press offers readers the opportunity to expand their knowledge in many directions. African history is a subject I know little about but was interested to explore in this "very short introduction" written in 2007 by John Parker, School of Oriental and African Studies, University of London, and Richard Rathbone, Honorary Professor of History, University of Aberystwth.

The authors state at African History In The Very Short Introduction Series

The "Very Short Introduction" series of Oxford University Press offers readers the opportunity to expand their knowledge in many directions. African history is a subject I know little about but was interested to explore in this "very short introduction" written in 2007 by John Parker, School of Oriental and African Studies, University of London, and Richard Rathbone, Honorary Professor of History, University of Aberystwth.

The authors state at the outset that their "very short introduction" is less a chronological history of Africa than a meditation upon the various ways that the African past has been thought about or imagined. Parker and Rathbone point to several difficulties in writing a straightforward historical account. In a short compass, it would be difficult to provide a history of a continent and its people over the course of over 5,000 years. During much of this time, the written historical record is scant at best. And the Africa of today includes more than 50 separate countries. The deeper question the authors raise is the sense in which Africa can be said to have a history at all, what it includes, and how it is to be researched and written. These latter themes pervade the book. The authors are careful and cautious in their approach but on one occasion they suggest the discipline forms part of "the so-called 'cultural-linguistic turn' in the humanities associated with postmodernism". I would have considerable reluctance exploring a subject exclusively or primarily through postmodernist eyes with their biases and relativisms.

The early chapters of the book, in particular, explore the difficulties of exploring African history in terms of understanding the continent, particularly the distinction between the portions north and south of the Sahara desert and the large African diaspora. The authors raise hard questions about unity and diversity in the context of African peoples, and they question the idea of "tribalism" through which many people tend to view Africa. In a chapter titled "historical sources", the authors describe the difficulties of historical study in the absence of a written record. They discuss various alternatives to written records and they insightfully compare the differences between historical study and the types of study by cultural anthropology.

The book examines four large trends in African history in considering the role of "Africa in the world": religion, in particular the competing and almost equally-divided influences of Islam and Christianity, the slave trade, the African diaspora, and the large changes in the 19th Century resulting from European expansionism. These discussions, particular of the former two trends, are brief but highly suggestive.

There is large evidentiary material on the long history of slavery in Africa. Following the years of the slave trade, African history is documented through the age of colonialism, the end of colonialism, and the following and ongoing difficult paths towards self-government and economic growth of the African nations. While it briefly explores this large, complex history, the book is almost equally concerned with historiography -- the way in which historians in and outside of Africa conceived the nature of African history and set about writing it. The authors suggest that this history has changed and will continue to change as the needs continent and its people change. Various tensions in the nature of historical study of the sort the authors describe are not particular to Africa but are common to the enterprise. There undoubtedly also are factors that are particular to African history.

This "very short introduction" thus is more a combination of history, historiography, and the philosophy of history than a historical account. It proceeds at a high level of sophistication for an introductory book. The book includes an annotated bibliography for further reading together with an unusually large number of photographs which help to particularize the text amidst the abstractions. The book will be of most value to readers with a background in historical study (of other places or times) and, of course, to readers wanting to learn about Africa. The book made me want to learn more about Africa and its peoples and thus, for me, it succeeded in its goal.

African History: A Very Short Introduction (Very Short Introductions #160), John Parker

This Very Short Introduction looks at Africa&aposs past and reflects on the changing ways it has been imagined and represented, both in Africa and beyond. African History: A Very Short Introduction (Very Short Introductions #160), John Parker

This Very Short Introduction looks at Africa's past and reflects on the changing ways it has been imagined and represented, both in Africa and beyond. . jeszcze

Parker provides a meta-narrative of Africa and its peoples, focusing more on the historiography of the continent than anything else. The book spends the majority of the time exploring the tensions between revisionist, post-revisionist views of historical events. He reminds us, incessantly, of the importance of broaching the subject of African history with extreme care. Our lens, dictates the narrative too euro-centric?, afro-centric?, reactionary?, constructivist?, post-modern constructivist? E Parker provides a meta-narrative of Africa and its peoples, focusing more on the historiography of the continent than anything else. The book spends the majority of the time exploring the tensions between revisionist, post-revisionist views of historical events. He reminds us, incessantly, of the importance of broaching the subject of African history with extreme care. Our lens, dictates the narrative too euro-centric?, afro-centric?, reactionary?, constructivist?, post-modern constructivist? Etc. While I personally found this approach to make for seriously onerous reading, I must say it isn’t entirely un-useful, however it was not what I was expecting. Admittedly, perhaps it was somewhat foolish of me to have expected a concise historical account of an entire continent in a book of this size. Parker certainly poses some big questions and arguably sets the stage for delving into ‘actual’ African history. In that sense, the book might be seen as an adequate preliminary historical text.

The crux of Parker’s point can be made in one of the book’s closing pages. Frankly, you could spare yourself the slog had he just put this at the beginning and left it at that.
“Is there, then such a thing as African history, or is there just history, as it happened to unfold on the continent called Africa?”

(P.S. I still don’t fucking know)
. jeszcze

This isn&apost a substantial history of Africa - it&aposs an introduction to the topic of African history, as it is studied, used, and the issues surrounding it.

There are a few main issues that stood out to me:

1. What is Africa? Does it include the African diaspora? (One of the interesting things was that one of the main schools of African history was located in America.) Even on mainland Africa, there was a distinction between South Africa and North Africa (with the Sahara perhaps being the dividing li This isn't a substantial history of Africa - it's an introduction to the topic of African history, as it is studied, used, and the issues surrounding it.

There are a few main issues that stood out to me:

1. What is Africa? Does it include the African diaspora? (One of the interesting things was that one of the main schools of African history was located in America.) Even on mainland Africa, there was a distinction between South Africa and North Africa (with the Sahara perhaps being the dividing line), with North Africa perhaps culturally, historically, and even geographically being closer to the Mediterranean world as it was part of Africa.

2. The issue of how the environment may have shaped development - that is, "environmental determinism", with "no milieu being deemed to be more enervating than the equatorial forest. Primeval, impenetrable, monotonous, and above all, dark, 'the jungle' was seen to have bed the most extreme primitiveness".

3. The construction of history and state building.

The passage then goes on to talk about early African towns, but I found it intriguing that the hallmark of civilisation was state building.

We also cover 'acephalous' (headless) societies where the society functions without a ruler that can be identified. Authority was instead vested in representatives of segments - e.g. families, clan, age groups, etc.

4. We also cover remote societies - and I loved the observation that:

But living in the depths of the equatorial rain forest, as did the 'pygmies' of the Ituri region of the present-day Democratic Republic of Congo, or in desert areas, like the San (or 'Bushmen') of the Kalahari in southern Africa, was seldom the result of accident. Isolation was frequently either the outcome of strategies devised by people unwilling to risk repeated predation by better-armed, hostile outsiders, or the consequence of being driven into marginal ecologies by more powerful peoples' capacity to confiscate richer arable land, pasture, or hunting grounds. Despite the 'new age' tendency to romanticize the San way of life, admittedly a brilliant adaptation to one of the harshest environments on the planet, most San would almost certainly have settled for a softer existence.

But recent research has shown that Africa's many decentralised societies were as much the products of historical forces as its great kingdoms - including active resistance on the part of independent frontiersmen and -women to would-be state-builders. As we have seen with the Middle Niger, independent communities and cultures often persevered as predatory states rose and fell.

5. Diversity & Identity - the sheer volume of diversity in African history, as well as the continuing process of borrowing from each other's culture as well as subordination or cultural exchange.

On the identity front, I loved the observation on how membership in certain classes can affect definitions of personal identity.

6. On the historical front about slavery: there's talk about the Atlantic slave trade (to the Americas) and the Muslim trade (from South Africa to North Africa, the Mediterranean, the Middle East). I was not aware of the latter - in this aspect, the slaves were usually destined for "domestic servitude, including concubinage".

There's also talk about the involvement of African societies in the slave trade as well, though the degree of emphasis is less mentioned in modern coverage. As the author mentions: "Rather, the problem is that by stressing African agency, it becomes all too easy to lose sight of the fact that the majority of Africans involved in the making of the Atlantic world był victims."

7. Colonialism in Africa - that despite the continent officially being colonised, the real fact of the matter was the "colonial armies and bureaucracies were tiny, and huge swathes of territory remained outside any effective control." (Of course, there were still rebellions.) This resulted in diverse systems of colonial control, of which Africans participated to varying extents.

This is a good overview, and the author was able to bring out the academic threads and issues well. . jeszcze

It is said that until the hunted put pen to paper, tell their stories, the stories of the hunt will continue to glorify the hunter. This statement, on the surface, although with general application to the entirety of the African continent quickly generates rebuttals in the mind of the informed reader. Does Rameses II, eulogised by the poet, Shelley as “Ozymandias, King of Kings ” really qualify as “hunted”? Do any of the great African empires? Perhaps the quote should be restricted to the parts It is said that until the hunted put pen to paper, tell their stories, the stories of the hunt will continue to glorify the hunter. This statement, on the surface, although with general application to the entirety of the African continent quickly generates rebuttals in the mind of the informed reader. Does Rameses II, eulogised by the poet, Shelley as “Ozymandias, King of Kings ” really qualify as “hunted”? Do any of the great African empires? Perhaps the quote should be restricted to the parts of Africa long believed to have been stuck in stasis out of history, until the caravels of the Portuguese arrived. That too does not satisfy: what is one to make of the pilgrimage of Mansa Musa or Askiya Muhammad? or the tarikhs of the Sudanese States? The chronicles and works of philosophy penned in Ge’ez by the Ethiopian clerics, does that not qualify as history?

The above is a snippet of the arguments which have long roiled the discipline of history, specifically, the history of Africa. This book does not aim to settle these debates nor does it, in this reviewer’s opinion grapple fully with the questions it raises. It, in the best tradition of the Oxford “Very Short Introduction” series, aims to provide a stimulating introduction to the subject for the general reader. It does not aim to be the final word on the subject—a doubtful project in any case. In the authors’ words, this book aims to “reflect upon the changing ways that the African past has been imagined and represented ”.

The authors trace the emergence of the idea of Africa across seven engaging chapters. They manage manfully that fine balance between granting you insight into the subject and leaving you thirsting to master it. Questions of identity on the continent, its history and historiography are covered masterfully the authors’ choices left me with observations and perhaps, as intended, questions and disagreements.

Of the continent’s seven continents, only Europe emerged out of an act of self-conception. Everywhere else, in the words of the philosopher, V.Y. Mudimbe were “fashioned by non-Africans as a paradigm of difference” . The authors quote Mudimbe in tacit agreement I disagree. Acceding to the premise grants logical consistency to another assertion made by the authors. They state that the history of Africa ought to include “diasporic communities beyond Africa” . With that too, I disagree.

My countervailing assertion is that the history of Africa is the history of events on the continent of Africa. Nothing more, nothing less. Although the historiography of the discipline has advanced farther than his focus on international politics, historians of Africa would do well to heed Leopold von Ranke’s words that history aim as much as possible, to show things as they were.
Engaging properly with von Ranke’s dictum would involve taking a scalpel to certain assumptions which have long driven the discipline. First would be, as I alluded to, the acceptance of boundaries: diaspora history is worth studying but it is not “African history”, any more than Norman history is Danish history or Brazilian history is Portuguese history. That they mesh in parts is unavoidable but always, it must be borne in mind that they are separate.

Second, the discipline ought to do more to situate itself in a global historical conversation, seeking to answer questions like, what role did African gold play in the wider medieval economy? Did crusading motivations drive Sultan Mansur in his invasion of Songhay?

Finally, and to its credit, the book tackles this issue bravely, Africanists must realise that ultimately, what they are doing is looking to puzzle out the past of Homo Sapiens in Africa. As a single species, humanity share attributes, cruelty for one. While detailing the effects of human cruelty, the nuance of the relationship between the two continents ought not to be reduced to black and white.

The expanse of the continent and the fact of the origins of homo sapiens and some of the earliest civilisations can tend to obscure the fact that historical study of the continent in its entirety is a relatively recent endeavour fraught with challenges. As the authors note:

"Fifty years ago, in the mid-1950s, the notion of ‘African history’ barely existed. Beyond the speculative writings of a few African American intellectuals, the collections of oral traditions published by mission-educated Africans, and a handful of equally obscure translations of old Arabic chronicles, there was little or no scholarly engagement with the history of the continent. The study of Africa was dominated by the discipline of social anthropology, whose practitioners, if often highly sympathetic to African cultures, tended to portray them as timeless and unchanging. That part of the continent that did possess an established literate culture and therefore a recoverable past, the area to the north of the Sahara desert, was generally considered to belong more to the Mediterranean or the Arab world than to ‘black Africa’ to the south. Africa, in short, was deemed to be a realm apart, a continent without a history and whose future progress rested upon the continuation of European trusteeship."

Messrs Parker and Rathbone have produced an excellent survey introduction bound to attract interest from lay-readers while correcting misconceptions about both the continent and its historical study to boot. My critiques of the overall position along which they frame the thesis of the work ought not to distract from the fact that this is a superb work of history and a credit to the scholarship of its authors. Nonetheless, specialists will be quick to spot lacunae: the long-standing trading connection with Asia is skipped over, local political institutions are not critically examined and the foraging populations of the continent get short shrift.

This excellent book will no doubt inspire more to tackle the field’s myriad challenges in the service of universal scholarship.


The night Lincoln was assassinated, his new bodyguard went missing

At the end of the Civil War, President Abraham Lincoln had no illusions about the frequent threats to kill him.

On the afternoon of April 14, 1865 — five days after the South surrendered — he told one of his bodyguards, William Crook, “I have perfect confidence in those who are around me, in every one of your men … But if it is to be done, it is impossible to prevent it.”

That night, the 56-year-old Lincoln went to see a play at Ford’s Theatre under the watch of a new guard, a D.C. police officer named John Frederick Parker. Parker’s dereliction of duty helped change U.S. history.

Ironically, on this same day, Lincoln signed legislation to create the Secret Service — not to protect the president, but to combat counterfeiting. He was guarded round-the-clock by one member of a four-man security unit.

The 35-year-old Parker was an odd choice for this prestigious assignment. He had a record of unreliability, including drinking and frequenting a “house of ill repute” while on duty, according to the Abraham Lincoln Presidential Library and Museum in Springfield, Ill.

Confederate sympathizers were everywhere in the capital. One of them was the famous 26-year-old actor John Wilkes Booth, who that day went to Ford’s Theatre to pick up his mail. The news was that Lincoln and Gen. Ulysses S. Grant planned to attend that evening’s Good Friday performance of the popular comedy “Our American Cousin.”

Lincoln wasn’t keen about going that night but didn’t want to disappoint the public. Grant and his wife decided to visit their children in New Jersey. So Lincoln and his wife, Mary Todd Lincoln, invited Clara Harris and her fiance, Maj. Henry Rathbone, to join them. Parker reported for duty three hours late and was sent ahead to Ford’s Theatre.

The presidential carriage got off to a late start. The play had begun when Lincoln and his party entered the theater well after 8 p.m. They went to a special presidential box above the right side of the stage. The actors stopped, and the crowd stood and cheered as the orchestra played “Hail to the Chief.”

Parker had been provided a chair outside the door to the box in a passageway. But he couldn’t see the play and soon moved into the audience. At intermission, he went to the Star Saloon next door. Whether he returned to the theater is still a mystery.

List of site sources >>>


Obejrzyj wideo: Twig Magic. John Parker (Styczeń 2022).